W Państwowym Instytucie Weterynaryjnym-Państwowym Instytucie Badawczym w Puławach otworzą dziś (18 listopada) oficjalne nowy kompleks laboratoryjny. Nowoczesne laboratoria umożliwią bieżące badania, dzięki którym można będzie szybko reagować na pojawiające się zagrożenia.

Kompleks zajmuje 16 tys. m kw. Budowa nowego obiektu wraz z wyposażeniem kosztowała 22 mln euro. Przystosowanie pozostałej części, tj. blisko 40-letniego budynku, wygenerowało dalsze koszty w wysokości 14 mln euro. Pełne wyposażenie laboratoriów kosztowało 50 mln euro. 18 proc. kosztów pokrył budżet państwa, resztę fundusz PHARE.

- Dzięki tej inwestycji możliwe będzie szybkie reagowanie na np. ptasią grypę, którą jesteśmy w stanie zdiagnozować w czasie 5 godzin, chorobę niebieskiego języka, gorączkę zachodniego Nilu, która pojawiła się ostatnio w Czechach, lub zatrucie zboża melaniną – wyjaśnia prof. Jan Żmudziński z PIWET. –  W 95 proc. jesteśmy gotowi na wyzwania, jakie niesie przyszłość.

Nowe laboratoria mają trzecią klasę bezpieczeństwa, co oznacza, że ich zabezpieczenia dublują się, a niektóre mają nawet poczwórne. Chodzi o filtry absolutne, spalanie odpadów i oczyszczanie ścieków. Woda z akwariów, w których na obserwacji przetrzymuje się ryby, jest np. oczyszczana ozonem, co daje niemal 100-proc. zabezpieczenie. Do dezynfekcji laboratoriów wykorzystywany jest generator podtlenku wodoru, tj. woda utleniona w stanie gazowym. Kompleks ma 3 generatory prądu i 4 linie zasilania. Dzięki systemowi ujemnego ciśnienia żaden wirus nie może wydostać się na zewnątrz.

Czy otwarcie nowoczesnego kompleksu laboratoryjnego w Puławach oznacza, że także polska medycyna gotowa jest stawić czoła zagrożeniom, jakie czyhają na nas z zewnątrz?

- Diagnostyka chorób tropikalnych pozostawia wiele do życzenia: Polska nie ma ani jednego laboratorium o wysokim stopniu bezpieczeństwa laboratoryjnego typu IV – mówił na czerwcowej konferencji „Rynku Zdrowia” poświęconej medycynie tropikalnej prof. Wiesław Magdzik z Państwowego Zakładu Higieny. – Czechy, kraj o wiele mniejszy od naszego, ma ich kilka. A potrzeby są ogromne. Szacujemy je na 7, może nawet 10 takich jednostek.

Przypomnijmy: do strefy tropikalnej wyjeżdża co roku około 300 tys., a według niektórych źródeł, ok. miliona naszych rodaków. Główny Inspektorat Sanitarny nie jest w stanie oszacować, ile osób wraca do kraju z niechcianą pamiątką w postaci choroby tropikalnej. Wiadomo natomiast, że liczba zgonów z powodu malarii jest u nas o kilkanaście procent wyższa, niż w Europie.  

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH