Resort zdrowia podjął decyzję o przesunięciu w czasie terminu dostosowania szpitali do standardów technicznych i sanitarnych określonych w kilkakrotnie zmienianym rozporządzeniu ministra zdrowia. Rok 2012 okazał się, szczególnie w sytuacji światowego kryzysu, fikcją, z której postanowiono zrezygnować. Polskie lecznice potrzebują na dostosowanie około 14 mld zł.

Wielu dyrektorów szpitali odetchnęło z ulgą, oddaliła się bowiem wizja zamknięcia placówek, które nie zdążą z modernizacją. Nie zdążą, ponieważ ich organy założycielskie nie mają tak dużych możliwości finansowych. Są jednak i takie lecznice, które przeprowadziły już niezbędne zmiany. Na przykład warszawski Szpital Bielański spełnia  niemal wszystkie wymagania resortu. Inwestycje w tej lecznicy kosztowały około 60 mln zł.

– Nie żałujemy - mówi prof. Wojciech Zgliczyński, zastępca dyrektora ds. klinicznych w Szpitalu Bielańskim. – Nasi pacjenci na tym tylko zyskali. Jesteśmy w stanie zaproponować im najwyższą jakość usług.

Jednak po modernizacji placówki liczba łóżek zmniejszyła się z 712 do 631, co wynika z konieczności zachowania określonej powierzchni przypadającej na jedno łóżko i wiąże się z wymaganym „rozgęszczeniem” sal chorych. Podobnie stało się w Szpitalu Wolskim, gdzie modernizacja oddziału internistyczno-gastroenterologicznego pociągnęła za sobą utratę jednej trzeciej miejsc na oddziale.

– To niemądra, krótkowzroczna polityka prowadzona wbrew interesowi pacjentów – ocenia decyzję minister Ewy Kopacz Marek Balicki, dyrektor Szpitala Wolskiego, który uważa, że utrzymywanie w XXI wieku poziomu sprzed 30 lat jest nieporozumieniem. Ostrzega też, że łagodzenie wymagań wobec szpitali może spowodować przykre konsekwencje, np. narastanie problemu zakażeń szpitalnych.

Inaczej ocenia posunięcie resortu zdrowia Robert Mołdach, ekspert rynku medycznego Konfederacji Pracodawców Polskich.

– Lepiej przyznać wcześniej, że dostosowanie do norm do 2012 r. jest nierealne, zamiast czekać do ostatniej chwili.

– Potrzeby inwestycyjne warszawskich szpitali miejskich są ogromne, sięgają 500 mln zł – mówił „Rynkowi Zdrowia” Jarosław Kochaniak, wiceprezydent m. st. Warszawy. – Tylko od 2003 do 2006 r. Warszawa zwiększyła wydatki na modernizacje i zakup sprzętu z 3,3 mln do 33,2 mln zł, a w 2008 r. przeznaczyła na ten cel 185 mln zł. Mimo to zaniedbane przez lata SPZOZ-y wciąż wymagają finansowania na bardzo wysokim poziomie.

Już dziś wiadomo, że do 2012 r. nie wszystkie stołeczne szpitale, głównie kliniczne, a zatem finansowane ze środków resortu zdrowia, zdołałyby dostosować się do standardów. Nie spełniłyby ich m.in. szpitale dziecięce przy ul. Litewskiej i Dziadowskiej, które nie będą modernizowane, ale mają się przenieść do szpitala pediatrycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, który powstanie w kampusie WUM przy ul. Banacha.  Problem z dostosowaniem ma także Szpital Kliniczny im. prof. Orłowskiego przy ul. Czerniakowskiej.

– Dzięki decyzji ministerstwa będziemy mogli funkcjonować jeszcze przez kilka lat, bo na modernizację nie mamy środków - mówi Jan Czeczot, dyrektor placówki. – Prace przy obiekcie kosztowałaby około 100-120 mln zł.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH