Wojewódzki Szpital Zespolony przy ul. PCK ograniczył ostre dyżury na oddziale neurologicznym, gdyż... remontuje windy. Neurolodzy z innych częstochowskich szpitali twierdzą, że to sprytny sposób na oszczędzanie.

Do remontu wind lecznica przymierzała się już na początku lipca. Dyrektor Janusz Adamkiewicz mówił wtedy Gazecie Wyborczej, że placówka dostała od urzędu marszałkowskiego pieniądze na wymianę dwóch dźwigów tzw. towarowych i jednego osobowego.

Remont właśnie się rozpoczął. Na pierwszy ogień poszła duża winda od strony izby przyjęć, na tyłach głównego budynku. Gdy jej remont się skończy, do naprawy pójdzie druga, a na koniec - winda osobowa. Dyrektor wyjaśnia, że prace prowadzone są etapami, bo wyłączenie obu wind unieruchomiłoby cały szpital.

Modernizacja dźwigów odbiła się już na pracy oddziału neurologicznego. Dotychczas dyżurował on na ostro we wtorek, czwartek i sobotę. Lecznica przy ul. PCK skierowała prośbę do innych częstochowskich szpitali, by na czas remontu przejęły część z tych dyżurów. Zgodziły się  Parkitka i Zespół Szpitali Miejskich. Wzięły na siebie wtorki i soboty.

Dyrektor Adamkiewicz twierdzi, że z jedną działającą windą boi się dyżurować częściej. Neurolodzy spoza tej lecznicy uważają ten argument za mało przekonujący. W ich opinii, problem mógłby wystąpić tylko wtedy, gdy pod izbą przyjęć stanęła potężna kolejka pacjentów wymagających natychmiastowej pomocy.

Ich zdaniem, remont to pretekst do oszczędności. - Do miasta w szczycie pielgrzymkowym przychodzi prawie milion ludzi. Zdarzają się udary. Dla oddziału z pełnym obłożeniem to dodatkowy kłopot. – Remont wind? A co, nie można wnieść pacjenta na noszach schodami? – wypowiada się dla GW anonimowo częstochowski lekarz.

Inny neurolog przypuszcza, że chodzi o nadwykonania. NFZ najpierw zapowiadał, a teraz oficjalnie powiadomił, że nie może za nie płacić. Szpital z nadwykonaniami chce się bronić przed następnymi, gdyż pieniędzy wydanych na leczenie pacjentów prędko nie odzyska.

Z zarzutem oszczędnościowego odsyłania pacjentów szpital spotyka się nie pierwszy raz. W 2006 r. pacjenci tamtejszego pogotowia okulistycznego byli odsyłani z instrukcją, by poczekali do jutra i szli do innego szpitala. Szpital na Parkitce twierdził, że połowa chorych w jej izbie przyjęć to odesłani z ul. PCK.

Padł zarzut, że to metoda oszczędzania, bowiem za takich chorych NFZ płaci ryczałtem, a to znacznie mniej niż rzeczywiste koszty leczenia pacjentów okulistycznych. Adamkiewicz zaprzeczał. Tłumaczył, że ma okrojone kadry. Sytuacja na okulistyce powtórzyła się jeszcze w 2008 r.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH