Architekci apelują: projektujmy w sposób przyjazny dla pacjenta

Główne funkcje obiektów ochrony zdrowia zawsze będą związane z leczeniem, ale projektując np. szpital warto brać pod uwagę również takie aspekty, jak dobre samopoczucie i zadowolenie pacjenta. Tym bardziej, że wcale nie musi się to wiązać z większymi wydatkami.

- Problemy związane z tzw. syndromem chorego budynku zaobserwowano w latach 70.-80. ub. wieku. Następnie zaczęto obserwować obiekty użyteczności publicznej, a zwłaszcza szpitale i sprawdzano wpływ budynku na przebywające w nim osoby pod kątem zagrożeń fizycznych. To był pierwszy krok. Polegał on głównie na dbałości o optymalizację przestrzeni w zakresie higieny - mówi Michał Grzymała-Kazłowski, architekt, prezes spółki Archimed.

Tego nie wymaga się w przetargach
Wkrótce okazało się, że droga ku sterylności powoduje wprawdzie większe bezpieczeństwo pacjenta, minimalizując możliwość zakażeń groźnymi drobnoustrojami, ale jednocześnie wcale nie wpływa dobrze na procesy terapeutyczne chorych. U których pojawiały się depresje i stany lękowe.

Multidyscyplinarna wiedza specjalistów z różnych dziedzin doprowadziła w końcu do powstania kierunku healing environment (środowisko wspomagające procesy terapeutyczne).

- Wiedza ta powoli zaczyna być stosowana przy projektowaniu szpitali. Niestety, w Polsce nikt nie uczy architektów projektowania według tych zasad, dlatego nie ma wśród nich powszechnej świadomości, że należy je brać pod uwagę - stwierdza Michał Grzymała-Kazłowski.

Zwraca uwagę, że zasady te nie są wymagane przy żadnych przetargach, a inwestorzy rzadko kiedy o nich słyszeli.

- Wiedza na temat healing environment jest na Zachodzie powszechna i ugruntowana, u nas - rzadko spotykana, przy czym dużo więcej wiedzą na ten temat lekarze niż architekci. To się na szczęście zmienia - zaznacza architekt.

Bez dodatkowych nakładów
Podkreśla, że realizacja tych zasad nie wymaga dodatkowych nakładów, poza tymi związanymi z dobrym myśleniem i projektowaniem. - Daje to bardzo dobry efekt: szybciej widoczne są rezultaty leczenia, pacjenci są zadowoleni, a inwestycja jest czasami nawet tańsza niż zakładano - dodaje.

Głównie chodzi o to, aby pacjent przychodząc do lecznicy nie czuł się w niej jak w szpitalu. Należy stworzyć przyjazną atmosferę, począwszy od wejścia, po pobyt i kolejne procesy terapeutyczne. Warto zadbać o to, aby chory nie miał wrażenia, że jest przyjmowany do więzienia.

Obecnie często wygląda to tak, że musi zostawić ubranie, przebrać się np. w koszulę, w której musi przejść przez kolejne strefy publiczne, itd. Towarzyszy temu stres i poczucie ubezwłasnowolnienia, a to oznacza, że już pierwsze chwile po przyjęciu do szpitala źle wpływają na psychikę.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH