GRUPA PTWP

Michał Boni: projekty realizowane przez CSIOZ nie są zagrożone

  • PAP/Rynek Zdrowia
  • 16-02-2012 19:50

Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni zapewnił posłów sejmowej komisji innowacyjności i nowoczesnych technologii, że projekty realizowane przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ) nie są zagrożone i będą nadal realizowane.

Posłowie zwrócili się do ministra o informację o stanie zaawansowania prac nad wprowadzeniem elektronicznego systemu gromadzenia danych medycznych po doniesieniach medialnych, że budowa tego systemu jest zagrożona. NIK po skontrolowaniu CSIOZ wskazała m.in. na uchybienia przy przetargach, opóźnienia, brak merytorycznych pracowników; wynik kontroli NIK może spowodować wstrzymanie finansowania projektów przez Komisję Europejską.

- Te projekty nie są zagrożone, będą realizowane, wprowadzimy korekty po kontroli NIK - zapewniał Boni i dodał, że chodzi także o bezpieczeństwo finansowe ze strony Komisji Europejskiej.

Wyjaśnił, że w związku z zarzutami NIK o dublowaniu pewnych prac w CSIOZ oraz Narodowym Funduszu Zdrowia dokonywane są korekty projektów, aby w częściach nie pokrywały się one z tym, co już istnieje w NFZ lub nad czym trwają prace w Funduszu.

Szef MAC przypomniał, że CSIOZ od 2007 r. pracuje nad budową elektronicznej platformy, która gromadziłaby dane na temat pacjentów: o wizytach lekarskich, chorobach i zrealizowanych receptach. Jak poinformował, wartość tego projektu (P1 - "Elektroniczna Platforma Gromadzenia, Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych) to 712 mln zł. Drugim realizowanym projektem jest P2, czyli "Platforma udostępniania online przedsiębiorcom usług i zasobów cyfrowych rejestrów medycznych" o wartości ponad 50 mln zł.

Boni przekonywał, że korzyści wynikające z tego projektu to m.in. dostęp do danych medycznych pacjenta bez względu na czas i miejsce przebywania (poprzez internetowe konto pacjenta), szybki dostęp do historii choroby, bezpieczne przechowywanie danych medycznych, ułatwiona samokontrola stanu zdrowia na podstawie dostępu do wyników badań.

Wiceminister zdrowia Jakub Szulc podkreślił, że chodzi o przygotowanie systemu rejestrującego wszystkie zdarzenia medyczne, czyli wszystkie zrealizowane świadczenia, e-recepty, e-skierowania, e-zwolnienia, a także przetwarzanie tych danych i dostęp do nich. System miałby objąć świadczenia finansowane przez NFZ, jak i realizowane w systemie usług prywatnych.

Czytaj więcej:    informatyzacja ochrony zdrowia

cos nie tak
  • 2012-02-28
  • 15:13:54
  • ~xxx
kasa rulez? - rewelacyjny komentarz z CW
  • 2012-02-28
  • 12:59:50
  • ~krzysztof
Szanowni Państwo!
Jestem akcjonariuszem firmy Polska Racja Stanu S.A. Moja spółka ma 38 milionów akcjonariuszy, fatalny Zarząd, pracuje bez Rady Nadzorczej, a jej akcje ciągle idą w dół. Mam nadzieję, że przypadek systemu P1 wejdzie do historii jako ostrzeżenie do czego może doprowadzić głupota, niekompetencja, zaślepienie i chciwość. Jeśli system ten zostanie zrealizowany, cofnie on nasz kraj w rozwoju o 15 lat. Oto wyliczenie: po zrealizowaniu systemu P1, CSIOZ zamierza zabrać się za opracowanie struktur danych medycznych dla usługodawców. Zgodnie z harmonogramem CSIOZ, projekt ten planowo ma się zakończyć w 2020 roku. Jeśli do tego dojdzie, znajdziemy się dokładnie w tym punkcie, gdzie była Dania w 2005 roku. Jakkolwiek nie jest to zbyt precyzyjne określenie, ponieważ Duńczycy w 2006 roku uruchomili wspomniany powyżej uniwersalny portal umożliwiający dostęp do EHR dla pacjentów, lekarzy, szpitali, aptekarzy i samorządów. Jeśli założymy, że w 2020 roku CSIOZ zauważy istnienie, czegoś, co nazywa się EHR, to w ciągu następnych 5 lat może zbuduje portal podobny do tego w Danii. Czyli w 2025 roku osiągniemy poziom rozwoju, taki jak Duńczycy w 2006 roku – przepaść 19 lat. Jakkolwiek nie jest to zbyt precyzyjne określenie, ponieważ Duńczycy przystępując do wdrożenia EHR (w 2002 roku), opracowali również standard obiegu informacji w systemach medycznych, który umożliwił automatyczną ocenę jakości każdego świadczenia medycznego. Światły CSIOZ, jeśli się połapie o co chodzi w 2025 roku, uruchomi projekt, który zakończy w 2030. Wtedy przepaść osiągnie 24 lata. CSIOZ przejdzie do annałów historii, jako ta organizacja, która wdrożyła strategię „wstecznego rozwoju”. Trzeba przyznać, że to ewenement w skali światowej. Chciałbym nieśmiało zapytać, jak czują się firmy – wykonawcy zlecenia na system P1 – świadomie przystępując do realizacji tej ……. (zabrakło mi określenia). Kończąc chciałbym obalić mit, jakoby system P1 miał cokolwiek wspólnego z systemami opartymi o EHR. Otóż nie ma z nimi NIC wspólnego i nie jest w stanie przyczynić się w jakikolwiek sposób do powstania systemu EHR z prawdziwego zdarzenia. System P1 realizuje koncepcję Internetowego Konta Pacjenta, czyli z angielska – Sumarycznego Rekordu Pacjenta (Summary Care Record – SCR). Jest to dokładnie ta, skompromitowana całkowicie przez Angielskie wdrożenie koncepcja. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie skakał na głowę do przepaści. I właściwie nikt nie skacze! Firmy informatyczne wezmą co swoje, CSIOZ weźmie co swoje, Zarząd już dawno uda się na zasłużony odpoczynek, tylko pozostała część spółki pójdzie w rozsypkę. Tylko kogo to obchodzi …
niezagrożone ale bez sensu
  • 2012-02-20
  • 09:32:21
  • ~ciekawy głos
Niezagrożone ale bez sensu Niezagrożone, co nie oznacza, że mają jakikolwiek sens, poza zarobkiem dla firm realizujących zamówienie. Projekt P1 nie przyniesie jakiejkolwiek korzyści ani dla pacjenta, ani dla rządu.
1. Zadaniem projektu P1 jest umożliwienie wymiany danych medycznych pacjenta o niezdefiniowanym standardzie, pomiędzy nieistniejącymi systemami w szpitalach.
Każdy zdrowo myślący student informatyki nie zaproponowałby takiego rozwiązania, ponieważ dostałby z zaliczenia pałę, co nie przeszkadza politykom podjąć takie działania w świetle jupiterów. Pałę dostanie, ponieważ standard kodowania danych medycznych ma podstawowy wpływ na architekturę całego systemu. CSIOZ zrobił coś kuriozalnego – narzucił sztywną architekturę systemu, opartą na tzw. szynie integracyjnej i dał wolną rękę co do wyboru standardu kodowania danych medycznych. A powinno być na odwrót. Najpierw powinno określić się standard kodowania danych medycznych, a następnie przystąpić do wyboru optymalnej architektury systemu. Tą drogą poszli Duńczycy. Polecam Panu Boniemu wizytę w tym roku w maju w Kopenhadze. Koledzy z Danii może uświadomią naszemu Cyfrowemu Guru w jakie bagno został wmanewrowany. CSIOZ wybrał drogę obraną przez brytyjski National Health Service (NHS). Brytyjczycy zaczęli w 2005 a skończyli w 2010 wielką klapą. System został wręcz rozmontowany (ang. scrapped) po wyrzuceniu w błoto 7,7 miliardów GBP. To jeszcze nie wszystko. Audyt systemu przeprowadzony na zlecenie rządu brytyjskiego wykazał, że nie ma on żadnego wpływu na funkcjonowanie służby zdrowia w kraju. Właściwie należy pogratulować Panu Boniemu. Jest bardzo oszczędny – wyrzuca w błoto 40- krotnie mniej pieniędzy w porównaniu z kolegami z Anglii.
PARTNER PORTALU
partner portalu rynekzdrowia.pl
reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Copyright by Rynek Zdrowia