Jak twierdzi Dziennik Gazeta Prawna zagrożona jest budowa wartego 712 mln zł elektronicznego systemu do gromadzenia danych medycznych. - Z naszego punktu widzenia, realizatora, wszystko toczy się zgodnie z harmonogramem uaktualnionego projektu, zatwierdzonego przez Władzę Wdrażającą Programy Europejskie - mówi tymczasem portalowi rynekzdrowia.pl Kajetan Wojsyk.
Dziennik Gazeta Prawna podaje, że trwająca kontrola Władzy Wdrażającej Programy Europejskie ustaliła, że CSIOZ nieprawidłowo przeprowadza przetargi, z funduszy europejskich finansuje projekty, których nie powinno, i ma opóźnienia w realizacji platformy gromadzącej dane medyczne.Przedsięwzięcie informatyzacji ochrony zdrowia, realizowane przez CSIOZ jest współfinansowane ze środków unijnych. Strona polska czeka na merytoryczną ocenę projektu przez Komisję Europejską. Od niej może zależeć, czy zostanie nam przydzielone dofinansowanie do całości projektu w wysokości około 650 mln zł (85 proc. wartości projektu, która wynosi 712 mln zł.
Pod koniec listopada minionego roku ukazały się doniesienia medialne o raporcie NIK zarzucające CSIOZ niegospodarność, łamanie przepisów o zamówieniach publicznych, brak współpracy CSIOZ z NFZ, opóźnienia. Po tych publikacjach urzędnicy KE zażądali od Ministerstwa Rozwoju Regionalnego wyjaśnień. Jeśli ich nie przekonają, Unia może cofnąć dotację - stwierdza dziennik.
Niestety, wyniki kontroli NIK w CSOIZ, na którą powołuje się DGP, nie są w dalszym ciągu dostępne, mimo, że zapowiadano ich opublikowanie do końca minionego roku.
Jak poinformowała portal rynekzdrowia.pl Katarzyna Kopeć z Wydziału Prasowego NIK, kontrola w CSOIZ wciąż trwa i jej wyniki będą znane dopiero na przełomie marca i kwietnia bieżącego roku.
Zagrożenia w realizacji projektu ani we współfinansowaniu go z funduszy europejskich nie widzi Kajetan Wojsyk, zastępca dyrektora CSOIZ ds. informatycznych.
- Z naszego punktu widzenia, realizatora, wszystko toczy się zgodnie z harmonogramem uaktualnionego projektu, zatwierdzonego przez Władzę Wdrażającą Programy Europejskie - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Kajetan Wojsyk.
Na długość procesu realizacji projektu, co podkreśla dyrektor Wojsyk, wpływa między innymi prawo zamówień publicznych.
- Żeby być w zgodzie z ustawą ogłaszane są przetargi, a z uwagi na kwoty na które opiewają, nie można robić tego z wolnej ręki. W takich przetargach, firmy które się do nich zgłaszają nie oddają pola bez walki. Wykorzystują każdy możliwy pretekst, aby pozostać w grze, aby nie oddać konkurencji pola. To powoduje protesty, odwołania, a w efekcie wydłuża czas rozstrzygnięcia przetargu i tym samym wydłuża czas realizacji projektu - dodaje Wojsyk.
Czytaj więcej: Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia | CSIOZ
Prof. Siemionow o technologiach, które rewolucjonizują transplantologię
Rynek Zdrowia pisze: "Niestety, wyniki kontroli NIK w CSOIZ, na którą powołuje się DGP, nie są w dalszym ciągu dostępne, mimo, że zapowiadano ich opublikowanie do końca minionego roku.
Jak poinformowała portal rynekzdrowia.pl Katarzyna Kopeć z Wydziału Prasowego NIK, kontrola w CSOIZ wciąż trwa i jej wyniki będą znane dopiero na przełomie marca i kwietnia bieżącego roku."
Kontrola NIK w CSIOZ została zakończona. Dostępność do wyników jest ograniczona, gdyż była częścią ogólnej kontroli e-Administracji. Ale oczywiscie dla chętnego nic trudnego. Kontrole odbyły się w wielu resortach. Zbiorcze wyniki będą dostępne na przełomie kwietnia i maja, po ich przedstawieniu w Sejmie.
A co do opóźnień - to przecież są od 2009 roku, wystarczy poczytać materiały na stronach CSIOZ, choćby to osławione studium wykonalności za 5 milionów złotych. To naraz można bezkarnie skrócić projekt o 3 lata? Zamiast w 6 zrobić w 2 lata? I ktoś się z tym zgodził? To przepraszam, jak to było szacowane na początku albo co z projektu powycinano? Aż takimi głupcami jak sądzi "rynek zdrowia" to jednak nie jesteśmy.