Ogólnopolska baza osób ubezpieczonych, która działa od początku roku, jest w fazie ciągłej modyfikacji i aktualizacji.
O kłopotach z tego powodu opowiedziała w Expressowi Bydgoskiemu Kamila Wiecińska, rzecznik prasowy bydgoskich Szpitali Uniwersyteckich : „Jurasza” i „Biziela”.
Przyznała, że zdarza się czasem, iż pacjenci, którzy de facto są ubezpieczeni, w bazie tej figurują bądź jako nieubezpieczeni lub jako osoby o niejasnym statusie. Rodzi to spore problemy, ponieważ za osobę nieubezpieczoną fundusz z reguły nie płaci. Sprawę trzeba wyjaśniać, najlepiej na gorąco, gdy pacjent jest w lecznicy.
– Zanim wystawimy rachunek, sprawdzamy, jak jest w rzeczywistości – wyjaśnia Expressowi rzeczniczka Szpitali. – Czasami już w okienku rejestratorki kserują książeczki ubezpieczeniowe i inne dokumenty chorych, do których ubezpieczenia są jakiekolwiek wątpliwości. Nie muszę wspominać, że wówczas rejestracja trwa dwa razy dłużej, ludzie się denerwują.
Dlaczego jednak robi się to od razu?
– Ponieważ człowieka, który opuści mury szpitala, trudno później zmobilizować do ponownego nas odwiedzenia, żebyśmy mogli skopiować dokumenty, wysłać je i wreszcie coś ustalić.
Więcej: Express Bydgoski
Czytaj więcej: Kamila Wiecińska
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum