Leczenie przed przeszczepem
Zdaniem profesora Wiesława Jędrzejczaka rzecz jednak nie tylko w zasobności polskich rejestrów czy finansach na przebadanie ochotników, którzy chcą podarować swój szpik, ale i w organizacji leczenia przed przeszczepieniem. – Lekarze, którzy leczą przedprzeszczepowo zbyt późno podejmują decyzję o kwalifikacji do przeszczepienia, czy inaczej mówiąc, do referowania chorego, by był on rozważany do przeszczepienia. Później nie starcza czasu na znalezienie dawcy – zwraca uwagę profesor Jędrzejczak.
W krajowych realiach, u chorego z rozpoznaną białaczką wstępna faza przygotowań do przeszczepienia trwa trzy miesiące, w sumie do czasu przeszczepienia mija – średnio licząc – około pięć miesięcy. Dla niektórych pacjentów, zbyt późno kwalifikowanych do przeszczepienia, to zbyt długi okres.
Rutynowo: morfologia
Podczas niedawnej konferencji towarzyszącej kampanii informacyjno-edukacyjnej „Białaczka - sprawdź, czy nie weszła ci w krew” prof. Wiesław Jędrzejczak przypomniał, że przed reformą służby zdrowia, gdy badania krwi wykonywało się obowiązkowo w ramach badań pracowniczych, w Polsce 20 proc. przypadków białaczek wykrywano w trakcie rutynowej morfologii. Obecnie jest to zaledwie 2 proc. Statystyki wskazują natomiast, że w innych krajach Europy w badaniu tym wykrywa się nawet do 40 proc. wszystkich przypadków białaczek.
W takim rutynowym badaniu krwi białaczkę wykryto w 1994 r. u Urszuli Jaworskiej. – Proces rozwoju nowotworu był już wówczas zaawansowany. Ale ja czułam się świetnie, byłam w doskonałej kondycji fizyczno-psychicznej. Gdyby nie ta morfologia, to nie wiem, kiedy dowiedziałabym się o chorobie – wspomina Jaworska.
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum