no to ATOM jest na dobrej drodze do wpisania się w Księge Zasług Polskiej Medycyny (KZPM) wystarczy osiągnąć skuteczność zarzązanej przez Imć Dyrektora interny w Pabianicach, to nawet Ewa Kopacz nie przścignie w "sukcesach" Gratrulujemy Wojtuś , Gratulujemy !!!!
Temu Panu juz dziękujemy
2008-08-06
15:57:30
~Garfield
Wypowiedż "kiedyś była melanchlia teraz jest depresja" i temu podobne dają pełen obraz tego człowieka. Kiedyś kobiety umierały w połogu (i jakoś to było) teraz juz tak nie jest. Gdyby kierować sie takim rozumowaniem wciąż chodzilibyśmy w skórach z niedźwiedzia. Szanowny Pan nie zauważył jak bardzo wydłuzyło się życie człowieka (właśnie dzięki poszukiwaniu różnych chorób), nie zauważył że jeszcze w latach piędziesiątych nie leczono nadcisnienia tętniczego, od jak niedawna zwracamy uwagę na leczenie dyslipidemi. Takim "wymyslonym" problemem miała być eradykacja w przebiegu chowroby wrzodowej ale jakoś teraz dzięki temu wymysłowi marketingu nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem krwotok z przewodu pokarmowego który jeszcze 20lat temu zbierał śmiertelne zniwo. Pan Matusewicz pewnie by powiedział "kiedyś był ból brzucha teraz choroba wrzodowa i eradykacja".
Taki człowiek na tak ważnym stanowisku to samobójstwo dla społeczeństwa - oby szybko sam padł ofiarą własnej polityki i zasmakował ... melancholii
oby lepiej niż w Pabianicach
2008-06-04
22:45:13
~Podwładny
Czy to prawda, że spokój ten apewniony zostanie przy pomomocy b. wiceministra zdrowia , a nastepnie dyrektora szpitala w Pabianicah niejakiego Jacka Wutzowa z ktorym tak sprawnie szlo Panu zarzadzanie tym szpitalikiem , ktory za Pana czasów osiągnął niemal 90 milionowy dlug? No i kiedy zatrudnio Pan w Agencji M.Skibinskiego, "bohatera" innego w tym wydaniu artykułu. No i jeszcze pytanie o losy szpitala ktorym samodzielnie zarzadzał Pan w Łodzi
Komentarze do tekstu:
Wojciech Matusewicz, dyrektor AOTM: Chcę zapewnić decyzyjny spokój
Taki człowiek na tak ważnym stanowisku to samobójstwo dla społeczeństwa - oby szybko sam padł ofiarą własnej polityki i zasmakował ... melancholii