Czy w sytuacji przekroczenia limitu godzin ponad 160 czy np 80 miesięcznie są wypłacane osobom na kontraktach godziny ponadwymiarowe?
Cała prawda
2011-11-08
12:28:00
~Ktoś
Szanowny Panie Jo całkowicie się z Panem zgadzam - nic dodać nic ująć !!!
Czy nie ma ważniejszych zakupów.
2011-11-03
13:35:54
~Kaptowaniec
Otóż wiem jak działa w szpitalu system kontroli czasu pracy nikt nie jest w stanie na bieżąco wpisywać w dużym szpitalu zmian wynikających z chorobowych, urlopów, zmian grafików a bez tego system nie działa. Płace robi się na koniec miesiąca na piechotę a system za 60 tysięcy jest gadżetem, który służy do mobbingu niektórych niepokornych pracowników, których indywidualnie się sprawdza często nie poprawiając ustawień zegara, który różni się od czasu rzeczywistego. Wolę w pracy rodzinną atmosferę i wolałbym, aby w razie wypadku pomocy udzielał mi zespół zżyty z sobą aniżeli warczący do siebie. Co do kieliszka koniaku w pracy to uważam, że może on być potępiany tylko w kraju, w którym ludzie mający problemy alkoholowe najgłośniej krzyczą przeciw alkoholowi. Problem robi się, jeżeli na oddziale wypije się lampkę szampana by oblać zdany egzamin a nie widzi się ludzi chorych na chorobę alkoholową związaną ze stresem w pracy. Nie znoszę też określenia dyrektora, jako pracodawcy, bo im takie określenie najczęściej przewraca w głowie i wydaje im się, że są właścicielami folwarku-szpitala, w którym mogą robić, co chcą i to bezkarnie, bo najwyżej dostaną inny folwark do niszczenia.
najwyższy czas
2011-11-03
08:32:38
~Henryk
Najwyższy czas, żeby lekarze szczególnie w przopradniach zaczęli pracować w tych godzinach, w których powinni. Może wreszcze będę miał możliwość dostać się do lekarza w normalnych godzinach a nie na 4 godziny rozpisane na drzwiach gabinetu lekarz jest co najwyżej 1,5. Jak mam zdobyć zaufanie do lekarza, który mnie lekceważy nie czekając na mnie w proradni?
Pół prawdy
2011-11-03
01:08:21
~Jo
Rzadko to się zdarza, ale tym razem nie mogę zgodzić się z Panem Kaptowańcem.
Obawiam się, że w przeszłości rodzinny klimat w oddziałach wynikał przede wszystkim z innych, niż zawodowe kontakty i podlewany był często napojami innymi, niż woda mineralna.
"Zaufanie" ??? Pomiędzy pracownikiem i pracodawcą w podmiotach leczniczych??? Toż to brzmi jak oksymoron.
... i nie mieszałbym do tego zaufania pacjenta do personelu (lekarza).
"sztab ludzi wklepujących, co miesiąc grafiki personelu pracującego na zmianę" już i tak pracuje, bo nawet ufający swoim kierownikom dyrektor musi rzetelnie rozliczać teoretyczny czas pracy pracowników. Inaczej nie mógłby wypłacić poborów.
Wolność pracownika (lekarza) powinna kończyć się tam, gdzie zaczyna się wolność pacjenta np. ok. godz. 13.30 gdy doktor biegnie na chałturę, a pacjenta w ramach swojej wolności może czekać do dnia następnego pod drzwiami poradni, która teoretycznie działa do godz. 15.35.
Jeżeli ktoś na kontrakcie pracuje na akord, to po zrobieniu swojej roboty może iść. Jeśli natomiast jest pracownikiem, to jego obowiązkiem (wg mnie również moralnym) jest pozostawanie do dyspozycji pracodawcy i pacjentów (klientów) w godzinach ustalonych przez pracodawcę.
Pomijam już ten subtelny fakt, że zgodnie z regulaminów pracy, cały ten czas powinien być przez pracownika przeznaczony na pracę.
I dla wagarowania nie jest chyba nawet usprawiedliwieniem fakt, że polskim wynagrodzeniom w ochronie zdrowia jest jeszcze daleko do kodeksowego miana "godnego wynagrodzenia".
Zdaje się, że "Umów należy dotrzymywać", inaczej nigdy nie zbudujemy społeczeństwa obywatelskiego.
A tak w ogóle, to człowiek chyba rodzi się zmęczony i żyje po to aby odpocząć ;-))
Pozdrawiam i zapraszam na kawę, oczywiście po pracy.
praca
2011-11-02
17:58:44
~bilo
Bardzo się boicie, jeżeli pracujecie po ileś tam godz.to karta pokaże,ale salowe Wam pomogą
Kiedy powstaną obozy pracy przymusowej
2011-11-02
12:00:57
~Kaptowaniec
Ochrona zdrowia to nie fabryka ani urząd, choć i w tych ostatnich przesadna dyscyplina nie daje efektu lepszej pracy. Placówki służby zdrowia muszą opierać się na wzajemnym zaufaniu piszę wzajemnym, bo pacjent musi ufać lekarzowi czy pielęgniarce a także lekarz musi ufać pacjentowi, że ten stosuje się do jego zaleceń. Wprowadzenie wszelkiego rodzaju urządzeń zrywa więź zaufania, bo jeżeli dyrektor nie ufa swoim kierownikom, że ci pracują rzetelnie organizując pracę podległemu personelowi to w pracownikach szybko wytwarza się sprzężenie, w którym pracownicy pozorują pracę zamiast ją usprawniać. Po co pracownik ma coś zrobić dobrze i szybko i wtedy dodadzą mu obowiązków. Kadry zarządzające niestety nie potrafią organizować pracy, bo jej najczęściej nie znają rzucony na dyrektora szpitala księgowy z banku może tylko straszyć zwolnieniami i wymyślać systemy dyscyplinowania pracowników, ale nie potrafi wybrać rozwiązania z pośród propozycji przedstawionej przez pracowników. Kupuje się drogie gadżety rejestrujące o dużych możliwościach tworzenia materiałów kadrowych, ale w szpitalu trzeba by było zatrudnić sztab ludzi wklepujących, co miesiąc grafiki personelu pracującego na zmianę. Dlaczego jest tak wielkie dążenie do inwigilacji, ograniczania wolności i zmuszania do bezmyślnej pracy. Kiedyś załogi oddziałów szpitalnych były jak rodzina dziś jeden drugiego utopiłby w łyżce wody jak na tym wychodzi pacjent to widać.
Komentarze do tekstu:
Kontrola czasu pracy w szpitalach, czyli chip w drżącej ręce
Obawiam się, że w przeszłości rodzinny klimat w oddziałach wynikał przede wszystkim z innych, niż zawodowe kontakty i podlewany był często napojami innymi, niż woda mineralna.
"Zaufanie" ??? Pomiędzy pracownikiem i pracodawcą w podmiotach leczniczych??? Toż to brzmi jak oksymoron.
... i nie mieszałbym do tego zaufania pacjenta do personelu (lekarza).
"sztab ludzi wklepujących, co miesiąc grafiki personelu pracującego na zmianę" już i tak pracuje, bo nawet ufający swoim kierownikom dyrektor musi rzetelnie rozliczać teoretyczny czas pracy pracowników. Inaczej nie mógłby wypłacić poborów.
Wolność pracownika (lekarza) powinna kończyć się tam, gdzie zaczyna się wolność pacjenta np. ok. godz. 13.30 gdy doktor biegnie na chałturę, a pacjenta w ramach swojej wolności może czekać do dnia następnego pod drzwiami poradni, która teoretycznie działa do godz. 15.35.
Jeżeli ktoś na kontrakcie pracuje na akord, to po zrobieniu swojej roboty może iść. Jeśli natomiast jest pracownikiem, to jego obowiązkiem (wg mnie również moralnym) jest pozostawanie do dyspozycji pracodawcy i pacjentów (klientów) w godzinach ustalonych przez pracodawcę.
Pomijam już ten subtelny fakt, że zgodnie z regulaminów pracy, cały ten czas powinien być przez pracownika przeznaczony na pracę.
I dla wagarowania nie jest chyba nawet usprawiedliwieniem fakt, że polskim wynagrodzeniom w ochronie zdrowia jest jeszcze daleko do kodeksowego miana "godnego wynagrodzenia".
Zdaje się, że "Umów należy dotrzymywać", inaczej nigdy nie zbudujemy społeczeństwa obywatelskiego.
A tak w ogóle, to człowiek chyba rodzi się zmęczony i żyje po to aby odpocząć ;-))
Pozdrawiam i zapraszam na kawę, oczywiście po pracy.