uczę się na pomostowych, nie dostałam urlopu na studia..., moje kolezanki (oddziałowa, naczelna) zaopiniowały..., brak podstaw do udzielenia urlopu!, fajnie? kończę studia, wieszam dyplom na ścianie, mój szpital GO nie dostanie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
mam 30 lat stazu pracy czyli 360 miesięcy.
2010-04-11
19:40:33
~ja
w kazdym miesiacu musiałam pracować ok.170 godzin.czyli mam 61 200 godzin. do tego ponad 3000 godzin nauki i praktyki w Studium Pielęgniarskim. A obecnie licencjatka musi miec 4600 godzin nauki i praktyki.ja mam o 59 600 godzin więcej od niej.i jeszcze muszę na tych pseudo studiach pomostowych odbywać praktyki.Moja koleżanka pracuje od 13 lat w szkole,musi teraz zrobic kurs pielegniarki w środowisku nauczania i wychowania(bo tak sie teraz nazywa szkolna)i musi odbębnic...2 tygodnie praktyk w szkole gdzie szkolaca ja młodsza kolezanka bedzie jej uczyła jak robic bilanse itp.paranoja.
coś w stylu: a nie mówiłam!
2008-08-28
17:24:40
~wykładowca
Nie mogę się oprzeć stwierdzeniu, że od samego początku wprowadzenia tzw. pomostowych studiów dla pielęgniarek i położnych interweniowaliśmy w różnych ośrodkach decyzyjnych w sprawie absurdalnych zapisów dotyczacych zawartości tzw. standardu kształcenia. To, co się wydarzyło w opisanym przypadku, jest konsekwencją nieprzemyslanych decyzji w tej sprawie. Wreszcie moze ktoś zrozumie, że nie ma poterzeby uczyć wykształconej już raz w systemie dotyczczasowym pielęgniarki tych samych czynnosci, a jak sama nazwa mówi, trzeba uzupełnić wiedzę. Wiekszość poszła w kierunku uzupełnienia brakujących godzin i stąd całe zamieszanie, chodziło głównie o wpisanie i potwierdzenie w dokumentacji studenta liczby godzin, w tym przypadku zajęć praktycznych, które wydawały sie obu stronom najzwyczajniej niepotrzebne. Dlaczego były one potrzebne zdaniem decydentów? Czy kwalifikacje dyplomowanych pieklęgniarek zostały zakwestionowane? Przez kogo?Normalności trochę, normalnosci i zdrowego rozsądku proszę w kręgach decyzyjnych!
Komentarze do tekstu:
Elżbieta Buczkowska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych: Fikcyjne praktyki zawodowe