Zdaniem samorządowców uchwalona przez Sejm ustawa o działalności leczniczej przerzuca na jednostki samorządu terytorialnego nowe zadania bez wskazania źródeł ich sfinansowania. Ponadto, m.in. ze względu na brak przepisów wykonawczych, ustawa jest nieczytelna i dopiero praktyka oraz rozporządzenia określą jej prawdziwą wartość.
18 marca Sejm uchwalił ustawę o działalności leczniczej, kluczowej w pakiecie ustaw zdrowotnych - reguluje ona m.in. kwestię przekształceń szpitali. 31 marca Senat wprowadził do ustawy kilkadziesiąt poprawek.Groźny współczynnik zadłużenia
Wszyscy starostowie, z którymi rozmawiał portal rynekzdrowia.pl, podkreślają, że przejęcie kolejnego zadania przez samorządy bez wskazania źródła finansowania stworzy problem systemowy.
Wprowadzone ubiegłego roku przez ministra finansów rozporządzenie, które zmieniło strukturę obliczania współczynnika zadłużenia jednostek samorządu terytorialnego (nie może przekroczyć 60 proc. dochodów), spowodowało, że w Polsce pojawiło się nagle prawie 200 jednostek samorządowych, które ten wskaźnik przekroczyły. A to wiąże się konkretnymi konsekwencjami.
- Jak takie samorządy, bez naruszenia prawa, mają jeszcze sięgnąć po dodatkowe środki, by pokrywać straty placówek zdrowia czy ponosić koszty ich przekształcenia? - pyta dr Liszewski. - To ogromny problem, który wymaga znacznie szerszego spojrzenia, nie tylko z punktu widzenia ochrony zdrowia, ale problematyki funkcjonowania jednostek samorządu terytorialnego w kraju - dodaje.
Do nas należy decyzja
- Ustawa o działalności leczniczej niektóre sprawy porządkuje. Istotne jest to, że decyzje w sprawie ewentualnego przekształcenia należą do organu założycielskiego. To my możemy decydować o przekształceniu, w zależności od tego, czy szpital funkcjonuje dobrze czy źle. Korzystne jest także to, że w przypadku decyzji o przekształceniu szpitala, już nie jest potrzebna bardzo uciążliwa forma likwidacji. Ustawa dość zasadniczo upraszcza całą procedurę - mówi Zbigniew Potyrała, starosta oleśnicki.
Zdaniem starosty oleśnickiego w pewien sposób oszukani zostali ci, którzy wcześniej zdecydowali się na tzw. "plan B". Na Dolnym Śląsku taki trud podjęło kilka powiatów i tylko jednemu (w Dzierżoniowie) to się udało. Pozostałe mają ogromne problemy proceduralne. Po wejściu w życie ustawy o działalności leczniczej droga do uzyskania środków na pokrycie zadłużeń cywilnoprawnych zostanie bardzo uproszczona.
Zły automatyzm
Po stronie negatywnych konsekwencji przyjęcia ustawy starosta oleśnicki umieszcza to, że kiedy szpitale się nie bilansują - nie zawsze z powodu złego zarządzania, a chociażby ze względu na system rozdziału pieniędzy przez NFZ - to z mocy prawa garb długów przechodzi automatycznie na samorząd. Kiedy ten ma duże zadłużenie, może przekroczyć ustawowe wskaźniki wynikające z ustawy o finansach publicznych.
Jego zdaniem, dopiero kiedy ustawa wejdzie w życie i będą do niej przepisy wykonawcze, okaże się, jak to wszystko zadziała.
- Generalnie nie odbieram negatywnie tej ustawy, ale są też pewne zagrożenia, z którymi będziemy musieli się zmierzyć. W samorządzie nie boimy się odpowiedzialności, problem polega jednak na tym, że nie mamy żadnego wpływu na środki, które trafiają do systemu - mówi Zbigniew Potyrała.
Zdaniem starosty, kiedy cały budżet szpitala znajduje się poza kontrolą powiatu, organ założycielski posiada niewielki wpływ na jego kondycję, mimo że ponosi całą odpowiedzialność zarówno finansową jak i polityczną za placówkę.
Jak to wygląda w Oleśnicy? Powiatowy Zespół Szpitali w Oleśnicy, po wprowadzeniu programów restrukturyzacyjnych i połączeniu dwóch szpitali, osiągnął w 2009 roku ponad 1,5 mln zysku. W 2010, po podwyżkach dla załogi i spłaceniu zobowiązań, w tym wynikających ze starych długów, bilans oscyluje około zera. Kontrakt na 2011 rok szpitala jest porównywalny z ubiegłorocznym, ale nie uwzględnia wzrostu kosztów i inflacji.
W opinii Marka Wójcika, eksperta ds. zdrowia w Związku Powiatów Polskich, skala finansowego wsparcia przekształceń SPZOZ-ów jest niewielka, choć na pewno większa niż w planie B.
- Niestety, ustawa znowu faworyzuje tych, którym przez wiele lat udawało się nie spłacać zobowiązań publiczno-prawnych. Nie przewidziano natomiast żadnych zachęt do przekształcania dla placówek, które są dobrze zarządzane i nie toną w długach - zaznacza ekspert ZPP.
Straszak likwidacji
Jak twierdzą samorządowcy, w ocenie prawników ustawa jest niekompletna, ponieważ kieruje delegacje w postaci zarządzeń, których jeszcze nie ma.
- Jako przedstawiciela organu założycielskiego dla grajewskiego szpitala, który boryka się z dużymi problemami finansowymi, przede wszystkim interesuje mnie kwestia przejęcia zobowiązań tej placówki. Kwestia pokrycia zobowiązań kosztów zadłużenia z danego roku bilansowego nie jest groźna. Zapłacimy, jeśli będzie to np. około 200 tys. zł za 2012 rok. Ale nie przejmę 20 mln zł długu, po to aby przekształcić szpital - mówi Jarosław Augustowski, starosta grajewski.
Starosta wskazuje, że na Podlasiu nie ma placówek, które skorzystałyby z wcześniejszych, rządowych form oddłużania szpitali. Przyczyna jest prosta. Na Podlasiu szpitale nie mają zobowiązań finansowych np. w stosunku do ZUS. I nie zadziałał tutaj nigdy żaden plan B czy B bis, bo obejmował on udział w zobowiązaniach publicznoprawnych. A tych podlaskie placówki zdrowia nie mają.
- Dla nas zapisy tej ustawy są bardzo nieprzyjazne. Nie znajduję w niej żadnych instrumentów pomocy państwa w oddłużeniu szpitala. To przerzucenie zobowiązań ministerstwa na samorządy - tyle że ja traktuję dług samorządu jako dług publiczny. Dlatego uważam, że ustawa jest kiepska przygotowana, raczej strasząca ewentualnym przekształceniem i likwidacją publicznych ZOZ-ów, a nie pomagająca w tym, aby nimi dobrze gospodarować - ocenia starosta Augustowski.
Czytaj więcej: Zbigniew Potyrała | Andrzej Liszewski | ustawa o działalności leczniczej | przekształcenia szpitali | Jarosław Augustowski | Elżbieta Kasprzak | artykuły finanse szpitali
Małopolskie: nadzorował szpital w Limanowej - teraz sam nim pokieruje
Przetoczenia koncentratów krwinek czerwonych a częstość zakażeń w oddziale intensywnej terapii
Oczywiście wszyscy mówią o przekształcaniu lub likwidacji słabych szpitali publicznych ale jest wielka cisza o dobrych szpitalach - to dla przejęcie tych szpitali przez prywatny kapitał Po-ciotek stworzono tą ustawę - wystarczy polecenie polityczne do NFZ żeby przykręcił kontrakt tym najlepszym niezadłużonym szpitalom - nawet one wtedy wpadną w długi - wtedy samorząd polityczny PO wyda decyzję o nie pokryciu straty (ma prawo) - wtedy się szpital przekształci - potem jeszcze bardziej NFZ dokręci śrubę - jeszcze większy dług - no trudno samorząd będzie musiał sprzedać szpital - oooo znalazł się inwestor - co za szczęście jaki dobry kapitał - koniec. W skrajnych przypadkach samorząd może od razu zlikwidować szpital jak wpadnie "w dług" a na jego miejscu ktoś już sobie coś zbuduje. Ustawa daje pole do nadużyć dla polityków samorządowców.