Pracownicy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Tychach nie dostali pensji. Nie ma też pieniędzy na leki i sprzęt jednorazowy - podała Gazeta Wyborcza.
Co prawda, zgodnie z prawem, jeśli komornik wejdzie na konto szpitala w NFZ, może z niego pobrać tylko 25 proc. transzy ze środków, które placówka otrzymuje za leczenie. Ale...
Wyjątkiem jest końcówka kontraktu - wtedy komornik może położyć rękę na całej kwocie. Dlatego, gdy w grudniu wygasł trzyletni kontrakt szpitala z NFZ, cała transza za ten miesiąc trafiła do komornika, który miał nakaz na ponad 5 mln zł - zauważa Gazeta Wyborcza.
Zdaniem nowej dyrektor placówki Marioli Szulc, szpital może uratować tylko szybka pożyczka, np. udzielona przez marszałka. Ten jednak sam nie ma środków, poza tym i tak nie może pożyczać pieniędzy na pensje i bieżącą działalność szpitala.
Czytaj. Tychy: związkowcy górą - czy dyrektor szpitala wojewódzkiego podał się do dymisji?
Najbardziej na obecnej sytuacji placówki zaważył konflikt dyrektora z lekarzami pociągający za sobą zmniejszenie kontraktu i podjęte jeszcze za rządów wcześniejszej dyrekcji zobowiązania dotyczące podwyżek płac dla pielęgniarek. Im szpital jest winien łącznie kilkanaście milionów złotych.
Więcej: www.gazeta.pl
Czytaj więcej: Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 1 w Tychach | zadłużenie szpitala | komornik w szpitalu
Małopolskie: nadzorował szpital w Limanowej - teraz sam nim pokieruje
Przetoczenia koncentratów krwinek czerwonych a częstość zakażeń w oddziale intensywnej terapii