Jacek Janik, IB, DK/Rynek Zdrowia | 31-10-2018 05:43

Szpitale w Polsce zmierzają pod prąd zdrowego rozsądku i nowych trendów

W Polsce między rokiem 2004 a 2015 wzrosła liczba szpitali i łóżek szpitalnych - i to "ostrych", których i tak zawsze mieliśmy za dużo. Tymczasem w wielu krajach Europy szpitali ubywa. W Danii w 2000 r. było ich 78, w 2020 będzie 20, a liczba łóżek ma spaść w tym samym okresie z 42,5 tys. do 13 tys. Czy jest to kierunek także dla Polski?

FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

- Uważam, że tak - odpowiadał na to pytanie podczas XIV Forum Rynku Zdrowia prof. Piotr Czauderna, kierownik Kliniki Chirurgii i Urologii Dzieci i Młodzieży Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, koordynator Sekcji Ochrony Zdrowia w Narodowej Radzie Rozwoju przy Prezydencie RP.

- W Polsce miedzy rokiem 2004 a 2015 wzrosła liczba szpitali, łóżek szpitalnych - i to ostrych, których i tak zawsze mieliśmy za dużo - oraz liczba hospitalizacji; spadło za to wykorzystanie łóżek. To idzie absolutnie pod prąd tego, co się aktualnie dzieje w nowoczesnych, europejskich systemach ochrony zdrowia - stwierdził prof. Czauderna podczas sesji inaugurującej tegoroczną edycję Forum.

Europa odchodzi od lecznictwa szpitalnego
Także wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski przekonywał - podając za przykłady Holandię, Danię czy Norwegię - że po przeliczeniu liczby ludności w Polsce powinny być zaledwie 182 szpitale, tymczasem w samej tylko tzw. sieci mamy ich ok. 600.

- Jestem za ewolucyjnymi zmianami w szpitalnictwie i za konsolidacją, która pozwala na uzyskanie lepszych efektów dzięki skali, możliwościom lepszego zarządzania i optymalizacji działań - podkreślał Maciej Miłkowski podczas sesji „Szpitale w Polsce - wybrane zagadnienia” w trakcie XIV Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 23-24 października).

- Każdy ma inne zdanie co do przyszłości szpitali. Część twierdzi, że duże placówki będą się rozwijały, inni, że przyszłość należy do tych mniejszych. Europa jednak generalnie, co do zasady, odchodzi od lecznictwa szpitalnego i maksymalizuje leczenie zarówno w podstawowej opiece zdrowotnej, jak i w opiece ambulatoryjnej - mówił Maciej Miłkowski.

- Powinniśmy zwiększać ilość hospitalizacji jednodniowych, w których nawet nie trzeba rejestrować łóżek i nie ma potrzeby, aby było ich tak dużo. Nawet jeżeli będziemy ich mieli dwa razy mniej, tak jak jest w wielu innych krajach, to odpowiednia liczba personelu będzie nadal nam bardzo potrzebna. I tu się niewiele zmieni - podkreślał Maciej Miłkowski.

Mamy kosztowny i mało efektywny system
W opinii prof. Piotra Czauderny, mając system niedoinwestowany, korzystamy z najdroższej formy leczenia - przesunęliśmy diagnostykę i wiele innych działań w obszar szpitalny. Nakładające się na to braki kadrowe jeszcze bardziej ten system dezorganizują - podkreślał.

Jak mówił, „skonstruowaliśmy system niezwykle kosztowny, pod wieloma względami mało efektywny, w którym NFZ wydaje połowę swojego budżetu na opiekę szpitalną”. - To ostatni moment, by się z tej drogi wycofać. Demografia i epidemiologia wytwarzają takie ciśnienie, z którym już teraz nie jesteśmy w stanie sobie poradzić - zauważał prof. Czauderna.

Jak przekonuje z kolei Maciej Miłkowski, efektywne leczenie, więcej wykonywanych zabiegów przez jednego lekarza, lepsza organizacja pracy powinny zdecydowanie polepszyć sytuację: - Duże podmioty szpitalne, dobrze zarządzane, powinny być miejscem, do którego pacjenta zabierze karetka pogotowia i gdzie zostanie w pełni zdiagnozowany i wyleczony - zwracał uwagę wiceminister zdrowia.

Przypomnijmy, że podczas czerwcowej konferencji w ramach debaty „Wspólnie dla zdrowia” Erik Jylling, Vice President Health Politics at Danish Regions, mówił m.in. o zmianach zachodzących w duńskiej ochronie zdrowia. Ok. 2000 r. funkcjonowało tam 78 szpitali, w 2020 ma być ich 20. Bardzo zmniejszyła się średnia długość pobytu w szpitalu - od 10 dni w 1980 r., przez 6 w 2000 r. - ale dążą do 2,7 w 2020 r. Liczba łóżek ma spaść w tym samym okresie z 42,5 tys. do 13 tys.

Problemy kadrowe wymuszą zmiany
Zdaniem Marka Wójcika, pełnomocnika zarządu ds. legislacyjnych Związku Miast Polskich, na przyszłość polskich szpitali będzie wpływać tempo zmian cywilizacyjnych, demograficznych, a także oczekiwania społeczeństwa co do jakości życia oraz trudności w zbilansowaniu budżetu państwa.

W trakcie XIV Forum Rynku Zdrowia Marek Wójcik, we wprowadzeniu do sesji o przyszłości polskich szpitali przypomniał, że według przewidywań GUS w 2030 roku w Polsce będzie o 63 proc. więcej niż obecnie osób powyżej 65. roku życia.

- W moim przekonaniu Polacy wciąż nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za swojej zdrowie. Ich zdaniem ktoś powinien wziąć tę odpowiedzialność za nich - mówił Wójcik. Podkreślał, że dzisiaj skala środków finansowych dla szpitali nie jest adekwatna do faktycznych kosztów realizacji usług w tych placówkach, co widać szczególnie w zakresie kadr medycznych, których dzisiaj brakuje i brakować będzie także w przyszłości - zaznaczył ekspert.

I dodał: - To właśnie kadry będą w szczególności decydować o przyszłości naszych szpitali i całego systemu. Bolączką jest też brak długofalowej wizji jego funkcjonowania.

Zdaniem Marka Wójcika, w najbliższych latach będziemy mieli do czynienia z sytuacją, która wręcz wymusi na prowadzących lokalne podmioty lecznicze - za pomocą różnych instrumentów finansowych - wprowadzenie zmian w dotychczasowej formule ich funkcjonowania.

Walka postu z karnawałem
W ocenie eksperta przyszłość ma przynieść dla szpitali polaryzację - po jednej stronie będą instytuty, szpitale kliniczne, szpitale wojewódzkie i subregionalne szpitale powiatowe, dla których tworzone będą kolejne preferencje dla ich funkcjonowania. Na drugim biegunie, jak przekonywał Wójcik, znajdą się placówki lokalne, szczególnie w zakresie oddziałów wewnętrznych, rehabilitacji, zakładów opiekuńczych, spełniające rolę uzupełniającą w powiązaniu z POZ i AOS. Trzecim elementem będą szpitale komercyjne, które przetrwają, wypełniając luki wynikające z niedofinansowania systemu publicznego.

- Im trudniejsza będzie sytuacja w systemie publicznym, tym łatwiej będzie podmiotom prywatnym. Nie przewiduję, żeby w Polsce w najbliższych latach weszły w życie dobrowolne ubezpieczenia czy współpłacenie. Będzie to w dalszym ciągu „walka postu z karnawałem”. Jeśli przez ostatnie 20 lat nie udało się nam w zakresie funkcjonowania szpitali podjąć zdecydowanych kroków, to nie znajduję żadnego uzasadnienia, aby w ciągu najbliższych 20 lat coś w tym zakresie się radykalnie zmieniło - podsumował Marek Wójcik.

- Wiem, że są osoby, które uważają, że szpitale prywatne nie powinny korzystać ze środków publicznych. Ten problem mogłoby mogłoby rozwiązać wprowadzenie powszechnych dodatkowych ubezpieczeń - mówił Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP.

Wskazywał zarazem, że szpitale prywatne nie są duże, dlatego problem redukcji łóżek ich generalnie nie dotyczy lub jest mało znaczący. Podkreślał, że prywatnym szpitalom bardzo zależy na tym, żeby znalazły się dodatkowe środki szczególnie na procedury, które mogą być realizowane planowo w szpitalach jednodniowych.

- Obok jakości leczenia, o której bardzo dużo mówimy, warto podkreślić rolę innowacji w medycynie. Nie boimy się w szpitalach prywatnych operować trudnych przypadków, nie boimy się też akredytacji. W systemie powinny znaleźć się dodatkowe środki finansowe dla dobrych szpitali. Potrzebna jest także zmiana algorytmu podziału pieniędzy na województwa. Należy go dostosować do realnych potrzeb - dodał wiceprezydent Pracodawców RP.

Potrzeba aż 100 miliardów?
Jak mówił Piotr Nowicki, p.o. dyrektora Samodzielnego Publicznego Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie, pełnomocnik rektora WUM ds. restrukturyzacji podmiotów leczniczych, przyszłość placówek szpitalnych w Polsce jest mglista.

- Oczywiście każdy szpital jest inny. Z puntu widzenia naszego szpitala klinicznego mamy ogromny potencjał ludzki i możliwości dotyczącego tego, co moglibyśmy robić. Z drugiej strony mamy ogromne ograniczenia wynikające przede wszystkim z finansów, które nas blokują w rozwoju - podkreślał dyrektor Nowicki.

Z kolei Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, przyszłość polskich lecznic jest pasjonująca pod względem stojących przed nimi wyzwań. Jak wyliczał, aby sprostać im wszystkim, trzeba byłoby przeznaczyć na nie w ogromne kwoty. - Jeżeli chcemy odczuć radykalną poprawę w lecznictwie powinniśmy, nie wydać, ale zainwestować szacunkowo w przyszłym roku około 100 mld - podkreślał Fedorowski.

Szpitale powinny być osią dyskusji o zdrowiu?
O tym, że na poziomie nie tylko Polski, ale i całej Unii Europejskiej pacjenci chcą coraz częściej zarządzać swoim zdrowiem, tyle, że nie wiedzą do końca jak to robić, mówił Michał Kępowicz, dyrektor ds. relacji zewnętrznych Philips Polska.

- W jednym z raportów, który był przygotowany przez Europejski Fundusz Społeczny - „Razem dla zdrowia” zawarto informację, że takie chęci są, brakuje jednak kompetencji, a zarządzanie własnym zdrowiem jest jednym z kluczy do zbalansowania sytuacji, w której jest coraz większe zapotrzebowanie na różnego typu zasoby i nie można znaleźć rozwiązania, jak sobie z tym poradzić - stwierdził dyrektor Kępowicz.

Jako przykład podał Holandię, której mieszkańcy mają coraz więcej praw właśnie w zakresie zarządzania swoim zdrowiem.

- Powstaje więc pytanie, czy szpitale powinny być centrum i osią dyskusji o zdrowiu społeczeństwa w kolejnych 10 czy 20 latach. Może powinniśmy kłaść nacisk z jednej strony na zdrowy styl życia, profilaktykę, prewencję. Pobyt w szpitalu nie jest pozytywnym przeżyciem dla pacjenta i jednocześnie dla płatnika publicznego, ponieważ tam kierowane są największe środki na kosztowne terapie. Należy też pomyśleć o wykorzystaniu najnowszych technologii, aby skrócić pobyt pacjenta w szpitalu i umożliwić mu pobyt w warunkach domowych - konkludował Michał Kępowicz.

Relacja z całej sesji "Szpitale w Polsce" podczas XIV Forum Rynku Zdrowia, z wypowiedziami wszystkich prelegentów - już wkrótce w portalu rynekzdrowia.pl (dział Konferencje) i listopadowym magazynie Rynek Zdrowia.