FINANSE SZPITALI

Jeśli zostanie zniesiony obowiązek wykupywania dodatkowych polis. Wolni od ubezpieczeń, ale nie od kosztów

Ministerstwo Zdrowia uwzględniło postulat zgłaszany m.in. przez Związek Powiatów Polskich oraz XI Krajowy Zjazd Lekarzy i uznało, że szpitale nie będą miały obowiązku kupowania polis ubezpieczeniowych od zdarzeń medycznych. Nowelizacja ustawy o działalności leczniczej, którą ministerstwo przekazało we wtorek (13 marca) Komitetowi Rady Ministrów, przewiduje dowolność w tym zakresie.

Resort podkreśla w uzasadnieniu, że takie rozwiązanie pozostawia podmiotowi prowadzącemu szpital swobodę w podejmowaniu decyzji, czy odpowiedzialność wobec pacjentów będzie ponosiła lecznica, czy ubezpieczyciel. Mówiąc wprost: w przypadku braku polisy zobowiązanie spadnie na szpitale, które zmuszone będą regulować orzeczone przez wojewódzkie komisje do spraw zdarzeń medycznych kwoty z własnych budżetów.

Tak czy inaczej, pokryją ewentualne roszczenia pacjentów wynikające z art. 67k ust. 7 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Resort liczy na to, że w miarę upływu czasu, gdy będzie znana liczba wniosków kierowanych do komisji do spraw zdarzeń medycznych, a także gdy wykształci się już ich linia orzecznicza, pojawi się też więcej produktów ubezpieczeniowych dla szpitali oferowanych przez różnych ubezpieczycieli. Bowiem teraz - jak czytamy w Projekcie założeń do projektu ustawy o zmianie ustawy o działalności leczniczej - ”okazało się, że taki produkt ubezpieczeniowy oferuje tylko PZU SA, a proponowane przez niego składki ubezpieczenia przekraczają możliwości finansowe podmiotów”.

Dlatego też ”większość podmiotów leczniczych prowadzących szpitale nie spełniła dotychczas obowiązku ubezpieczenia, co jest podstawą do wykreślenia z rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą, po przeprowadzeniu przez wojewodę procedury określonej w ustawie.”

Krótka radość z powodu ucieczki spod gilotyny
Pojawia się pytanie, czy dobrowolność będzie bardziej korzystana dla szpitali? Wydaje się, że tak. Uciekną przecież spod gilotyny - nie zostaną wykreślone z rejestru placówek.

- Dobrowolność czy obligatoryjność - nie ma to żadnego znaczenia. Niezależnie od tego, czy dla szpitala atrakcyjniejszy będzie koszt składki ubezpieczeniowej czy wypłacania roszczeń bezpośrednio pacjentom, nie zmienia to faktu ogromnego dodatkowego obciążenia dla szpitali - studzi optymizm tych, którzy nie będą musieli kupować polis Andrzej Maciążek, wiceprezes zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Jak przekonywał podczas relacjonowanej przez portal rynekzdrowia.pl konferencji prasowej przedstawicieli branży ubezpieczeniowej, wysoka cena składki jest efektem wyliczeń opartych częściowo na danych dotyczących liczby błędów medycznych, zawartych w założeniach do ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Wynika z nich, że w 2009 r. szacunkowa liczba błędów medycznych oscylowała na poziomie 835 tysięcy.

- Zakładając, że tylko w 10 proc. błędów medycznych znajdzie swój finał przed komisjami wojewódzkimi, a średnie odszkodowanie wyniesie na przykład 10 tys. zł, to kwota roszczeń sięgnie 835 mln zł - taką kalkulację przedstawił Maciążek 19 stycznia na stronie internetowej PIU i podkreślił, że roszczenia pojawią się niezależnie od ubezpieczenia.

Z kolei Dorota M. Fal, doradca zarządu PIU ds. ubezpieczeń zdrowotnych zwróciła uwagę, że fakt dużych dodatkowych kosztów dla szpitala jest spowodowany daniem pacjentom nowych możliwości roszczeń. - Koszt takiego prawa zawsze ponosić będzie szpital, niezależnie od tego czy będzie to składka ubezpieczeniowa, czy faktyczna wypłata roszczenia z własnego budżetu - powiedziała.

Windowanie polis
Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych też uważa, że w aspekcie obciążenia finansowego szpitali nowelizacja niczego w istocie nie zimni. Mało tego, może nawet spowodować, że ubezpieczyciel jeszcze bardziej wywinduje ceny polis. Żeby zobrazować swoje rozumowanie, przedstawia hipotetyczną sytuację dwóch lecznic:

- Jest mały szpital z dobrą kadrą, na którą pacjenci nie skarżą się w sądach. Taki szpital się nie ubezpieczy, bo nie będzie miał potrzeby. Ale jest też szpital, który ma permanentne kłopoty w sądach - ten się ubezpieczy. Z punktu widzenia ubezpieczyciela, gdy dochodzi do negatywnej selekcji, w jego portfelu zostaje tylko grupa szpitali o dużym ryzyku. Musi zatem podnieść koszty polisy, przez co stanie się ona jeszcze droższa i niedostępna dla większości lecznic - wywodzi Sokołowski.

Mówi nam wprost, że prawa pacjentów wystarczająco zabezpieczały wcześniejsze rozwiązania prawne związane z pojęciem ”błędu medycznego”. Niepotrzebne było wprowadzanie nieostrego pojęcia ”zdarzenie medyczne” i tworzenie specjalnych komisji.

Czytaj. Salmed 2012: prywatne szpitale założą towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych

- Droga sądowa była dla pacjenta uciążliwa, kosztowna i długotrwała - przyznaje Sokołowski. - Należało zatem usprawnić sądownictwo, zamiast mieszać w systemie ochrony zdrowia powołując do życia komisje orzekające o zdarzeniach medycznych - przekonuje.

Drogo i bez uzasadnienia
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie - poza tradycyjnym OC - wykupił już ubezpieczenie od zdarzeń medycznych. Lecznicę należałoby zaliczyć do kategorii szpitali zaproponowanej przez Sokołowskiego, którym ten zakup się nie kalkuluje.

W 2012 roku rzeszowski szpital będzie musiał przeznaczyć ok. 1 mln 200 tys. zł na całość ubezpieczenia OC, podczas gdy w ciągu ostatnich 5 lat z powodu lekarskich błędów pacjentom zostały wypłacone odszkodowania wynoszące w sumie około 300 tys. zł.

- Między tymi kwotami nie ma żadnej relacji, która by przekonywała, że ryzyko zdarzeń w szpitalu było duże - stwierdził dyrektor Witold Wiśniewski podczas "Regionalnych spotkań menedżerów ochrony zdrowia", zorganizowanych w Rzeszowie 16 lutego przez redakcję miesięcznika Rynek Zdrowia. Warto dodać, że dyrektor Wiśniewski nim został menedżerem zarządzającym szpitalem, miał za sobą lata pracy w branży ubezpieczeniowej.

- Gdyby to ubezpieczenie było dobrowolne, nie kupowałbym go w ogóle. Co najwyżej zwiększyłbym sumy gwarancyjne w wykupowanym przez szpital ubezpieczeniu podstawowym OC - kontynuował.

Ratunek w publicznym funduszu odszkodowań?
Były minister zdrowia, obecnie szef Szpitala Wolskiego w Warszawie Marek Balicki deklaruje się jako zwolennik idei skrócenia drogi pacjentów do odszkodowań za zdarzenia medyczne. Zauważa jednak, że konsekwencją dobrowolności w wykupywaniu dodatkowych polis przez szpitale będzie podwyższenia opłat OC, czego należy się spodziewać w ciągu najbliższych 2 lat.

- W założeniach do nowelizacji ustawy o działalności leczniczej napisano, że ubezpieczenia nie będą obowiązkowe. Gdy jednak wyjmuje się jedną cegiełkę, to cały system się wali - twierdzi Balicki, który jest zdania, że nowelizacji wymaga również ustawa o prawach pacjentach i że trzeba zmienić przepisy zarówno gdy idzie o funkcjonowanie komisji do spraw zdarzeń medycznych, jak i w zakresie ubezpieczeń szpitali.

Sam opowiada się za utworzeniem taniego publicznego funduszu odszkodowań dla szpitali (na wzór Szwecji), który byłby przeciwieństwem ubezpieczyciela komercyjnego.  

- Wtedy szpitale składają się na przykład po 100 tys., a nie po 700 tys. zł. Jeśli system odszkodowań za zdarzenia medyczne ma być utrzymany, to musi obejmować wszystkich świadczeniodawców finansowanych z NFZ - zaznacza Balicki. Jego zdaniem szpitale mogłyby też powoływać towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych.

Czytaj. Ubezpieczenia wzajemne, czyli pomysł na tańsze ubezpieczenia dla szpitali

- Chodzi o to, by nie wylewać dziecka z kąpielą i nie pogrzebać samej idei, która zasługuje na poparcie - podkreśla w rozmowie z nami były minister zdrowia.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH