FINANSE SZPITALI

Bydgoszcz: NFZ odpowiada CO - rozmowy o pieniądzach za kilka miesięcy

Kujawsko-Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ zarzuca Centrum Onkologii w Bydgoszczy, że czyni z pacjenta kartę przetargową, którą wykorzystuje w sporze o pieniądze. Zastrzega również, że nie może być obecnie mowy o dodatkowych środkach dla CO, ponieważ nie ma problemu nadwykonań. Rozmowy w tej sprawie będą możliwe dopiero po I kwartale.

W poniedziałek (14 stycznia) dyrekcja Centrum Onkologii im. prof. Franciszka Łukaszczyka w Bydgoszczy wydała oświadczenie o ograniczeniu przyjęć pacjentów wyjaśniając, że musi się dostosować do poziomu finansowania z NFZ.

Dyrektor CO Zbigniew Pawłowicz uzasadnia swoją decyzję faktem, iż Fundusz nie płaci za nadwykonania. W rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Pawłowicz nie ukrywa, że do 31 grudnia 2012 r. traktował każdego pacjenta z rozpoznaną chorobą nowotworową jako przypadek pilny.

- Takie są standardy unijne, dlatego przyjmowałem wszystkich, niezależnie od tego, czy "mieścili się" w kontrakcie, czy też generowali nadlimity. W związku z tym, że od trzech lat płatnik nie płaci nam za nadwykonania (mówimy o kwocie 90 mln zł, na którą mam już wyroki sądu pierwszej instancji - Fundusz ich nadal nie respektuje) jestem zmuszony dostosować się do poziomu umowy z NFZ - zaznacza dyrektor.

Według Jana Raszei, rzecznika Kujawsko-Pomorskiego OW NFZ, płatnik każdego roku zwiększa kontrakt na onkologię, choć zdaje sobie sprawę, że to wciąż za mało. Raszeja podkreśla również, że w br. Centrum Onokologii w Bydgoszczy otrzymało o 3,6 proc. środków więcej niż w roku 2012. Ponadto w ciągu roku do szpitali spływają dodatkowe pieniądze i dyrektor CO dobrze o tym wie.

NFZ zarzucił także dyrekcji Centrum, że zaledwie dwa tygodnie po tym, jak zaczął obowiązywać nowy kontrakt, gdy jeszcze nie może być mowy o  nadwykonaniach, szpital zapowiada, że zabraknie mu pieniędzy i ogranicza przyjęcia. W ocenie Raszei, można tak postąpić jedynie w dwóch sytuacjach: gdy zabraknie łóżek albo personelu, ale takie sytuacje nie mają miejsca. Dlatego NFZ ocenia, że CO używa swoich pacjentów, jako karty przetargowej.

Zbigniew Pawłowicz uważa, że takie postawienie sprawy jest oburzające. - Nie gram pacjentem. Co jednak mogę zrobić, jeśli przez trzy lata narosły wielkie kwoty nadwykonań, sąd uznał zasadność naszych roszczeń, a Fundusz nie chce płacić? - pyta dyrektor.

- To nie ja decyduję o wielkości kontraktu i liczbie przyjęć. Obecnie pacjenci przyjmowani są na bieżąco, ale jeśli pod koniec stycznia okaże się. że mamy wykonaną jedną dwunastą kontraktu, będziemy zmuszeni zapisywać chorych do kolejki - podkreśla. 

NFZ oczekuje, że Centrum Onkologii wycofa się z podjętych decyzji. Nie wyklucza, że wróci do rozmów o dodatkowym finansowaniu, ale nie wcześniej niż za kilka miesięcy. 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH