Pielęgniarki z Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu nad Wisłą prowadzą głodówkę protestacyjną przed budynkiem lecznicy. Z protestu, ze względu na zły stan zdrowia, musiało się wycofać dziewięć kobiet, dołączają jednak kolejne. Głodówkę prowadzi dwadzieścia osób.
Z powodu mniejszej liczby personelu dyrekcja szpitala musiała już zamknąć czasowo jeden z oddziałów i przenieść pacjentów do innej jednostki. Szef placówki, Waldemar Szczepański, podkreśla, że spełnienie żądań jest - w obecnej sytuacji finansowej lecznicy - niemożliwe.Protestującym dyrektor zaoferował 100 złotych dodatku do pensji i zatrudnienie dziesięciu dodatkowych opiekunów, którzy pomagaliby w opiece nad pacjentami podczas dyżurów. Pielęgniarki uznały, że to zbyt mało i nie chcą przerwać protestu.
- Żadnych nowych propozycji nie będzie. Liczę, że pielęgniarki zreflektują się, że działają na szkodę szpitala - powiedział we wtorek (28 czerwca) Waldemar Szczepański.
Pielęgniarki rozpoczęły protest 15 czerwca, ale następnego dnia przerwały go na trzy dni z powodu zwołania Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego. Podczas spotkania z komisją delegacja pielęgniarek dowiedziała się, że placówka ma szanse na lepsze warunki finansowe ze strony NFZ dopiero na przełomie III i IV kwartału br.
Czytaj więcej: protest pielęgniarek | protest głodowy | Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu n. Wisłą
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum