Pielęgniarki z Regionalnego Specjalistycznego Szpitala ''Latawiec" w Świdnicy od kilku dni pozostają w sporze zbiorowym z dyrekcją lecznicy: żądają wzrostu płac o 40 proc. Zapewniają jednocześnie, że nie planują odejścia od łóżek pacjentów.
Pielęgniarki są już po rozmowach z dyrektorem, ale jak dotąd nie zaproponował on żadnej podwyżki pensji zasadniczej pielęgniarek i położnych zatrudnionych na umowach o pracę. Obecnie spór będzie rozwiązywany zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Pielęgniarki nie ukrywają, że wiele zależy od dyrekcji placówki.
- Po ostatnim spotkaniu sporządziliśmy protokół rozbieżności. Negocjacje w ramach sporu zbiorowego będą prowadzone zgodnie z obowiązującymi przepisami. W przypadku braku porozumienia czekają nas mediacje. Trudno na razie podać realny termin osiągnięcia porozumienia. Nasze pielęgniarki zarabiają więcej niż w innych szpitalach, wiele z nich pracuje ponadto na kontraktach. Postulaty podwyżki płac w wysokości 40 proc. są nierealne i mogłyby zachwiać stabilność finansową szpitala, zmuszając go do przekształcenia w spółkę, co obecnie, w myśl nowej ustawy, nie jest konieczne - ocenia w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Jacek Domejko, dyrektor placówki.
Podwyżek domaga się również personel świdnickiego Pogotowia Ratunkowego. Jeśli nastąpił wzrost kontraktu w porównaniu z rokiem ubiegłym, zgodnie z tzw. ustawą podwyżkową podmiot jest zobowiązany do wypłacenia podwyżek. Mają one wynosić 40 proc. ze wzrostu kontraktu, z czego trzy czwarte pochłoną podwyżki dla pielęgniarek.
Czytaj więcej: spór zbiorowy | Jacek Domejko | podwyżki dla pielęgniarek | Regionalny Specjalistyczny Szpital
Lubelskie: ile kosztuje leczenie chorych na raka?