Śląskie: ukryte kolejki do specjalistów?
- Gazeta.pl/Rynek Zdrowia
- 05-11-2011 21:56
Według NFZ, w województwie śląskim, w kolejce do endokrynologa czeka się od kilkunastu dni do kilkunastu miesięcy. Według pacjentów są poradnie, które nowych chorych nie zapisują wcale, mimo że zgodnie z informacją płatnika mają miejsca.
Zdaniem Jacka Karpe wicedyrektora Szpitala Klinicznego nr 1w Zabrzu, gdzie mieści się jedna z poradni endokrynologicznych, poradnie ograniczają przyjęcia, a nawet w ogóle nie zapisują nowych chorych, gdyż stale słyszą od Funduszu, że nie ma pieniędzy. Poradni wystarczą ci pacjenci, których już mają, żeby wykonać kontrakt.
Od lipca NFZ zmienił też sposób rozliczeń i płaci także za drobne zabiegi, by poradnie nie kierowały chorych do szpitali. Średnia stawka za poradę jest teraz dwu - lub trzykrotnie wyższa. Fundusz nie dodał jednak pieniędzy i w efekcie, choć pacjentów przyjmowanych jest mniej, kontrakty szybciej się kończą.
Z punktu widzenia NFZ sytuacja ma się inaczej. Jak podaje Fundusz, w Zabrzu było pięć poradni endokrynologicznych, ale w jednej zabrakło specjalisty. Straciła, więc kontrakt, który rozdzielono między pozostałe placówki. Jedna z nich ma mniej pacjentów, niż mogłaby przyjmować. Inne przekraczają wprawdzie kontrakt, ale wcale nie występują o jego zwiększenie. Mimo to NFZ daje dodatkowe pieniądze. W ubiegłym roku zapłacił też za prawie wszystkie nadwykonania.
Według danych śląskiego oddziału NFZ, w poradniach okulistycznych przekroczenia sięgnęły już 26 proc., w kardiologicznych - 35 proc., w urologicznych - 39 proc., a w onkologicznych i laryngologicznych około 20 proc.
Czytaj więcej:
kolejki do specjalistów | ambulatoryjna opieka specjalistyczna
Otóż nie ma mozliwości występowania o zwiekszenie kontraktu - ze strony NFZ nie ma takiej możliwości. Zapłacenie za wszystkie nadwykonania? Po pójściu do sądu z opóźnieniem kilkuletnim.
Jesli NFZ mówi mi, że mam wpisywać pacjentów do kolejki, a termin mam za 5 miesięcy, to chyba lepiej jest powiedzieć pacjentowi, żeby szukał innej poradni, gdzie może zostanie przyjęty za miesiąc, bo choroba sie posuwa. Konsultacja wg urzędników załatwi wszystko, tylko że lekarz rodzinny często nie wie, jak monitorowac leczenie zapoczątkowane przez specjalistę, a do ustawienie pacjenta potrzeba 5-10 wizyt. Konsultacja nowego pacjenta nie zajmuje 15 minut danych przez fundusz, ale często godzinę - jest za nisko wyceniona. Nie ma więc szans, żeby poradnie specjalistyczne żyły z jednorazowych konsultacji.
jak złapią pacjenta to w końcu zrobią z niego chorego.....