Żeby pieniądze dostać, najpierw trzeba oddać.
Śląski OW NFZ oddał do centrali, po rozliczeniu roku 2009 48 mln złotych za tzw. niedowykonania. Stanowi to ok. 0,6 proc. budżetu oddziału.
– Wykonaliśmy plan wydatków niemal idealnie. Na pieniądze za niedowykonania, które są widoczne dopiero po rozliczeniu całego roku finansowego, składają się zwroty z poszczególnych placówek – czasem po 500, tysiąc złotych, a czasem całkiem spore, wynikające z powodu zamknięcia jakiegoś kosztochłonnego oddziału. Takich sytuacji nie da się przewidzieć w 100 procentach – mówi portalowi rynek zdrowia.pl Jacek Kopocz, rzecznik Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego Funduszu.
Andrzej Sośnierz, poseł PiS i wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia jest podobnego zdania i twierdzi, że nigdy nie da się w stu procentach zaplanować wszystkich wydatków i przewidzieć oszczędności, ale jego zdaniem, niewykorzystane pieniądze powinny pozostać w oddziale i być wydatkowane zgodnie z jego potrzebami.
Jak dodaje Jacek Kopocz, zgodnie z procedurami, w ramach rozliczeń całorocznych, z puli wszystkich kontraktów oddział NFZ odda kwotę 48 mln do Centrali. Tam, po przeanalizowaniu i wypełnieniu wszystkich procedur, w czerwcu decyzją prezesa NFZ te pieniądze wrócą do oddziałów. Są one w pierwszej kolejności przeznaczane na zobowiązania za 2009 rok, ale także na świadczenia bieżącego roku. – Te pieniądze nie giną, wracają do nas i może się nawet tak zdarzyć, że będzie ich więcej niż ich zwróciliśmy – stwierdza Kopocz.
Czytaj więcej: Andrzej Sośnierz | Jacek Kopocz | Halina Cierpiał | Śląski Oddział Wojewódzki NFZ | zwrot pieniędzy za niewykonane procedury | niedowykonania
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum