Na cztery placówki rozszerzył się już protest głodowy pielęgniarek domagających się podwyżek płac w pięciu szpitalach Bielska-Białej i Żywiecczyzny.
W strajku zorganizowanym przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych uczestniczy ok. 800 pielęgniarek. W poniedziałek (8 lutego) wieczorem protestujące odeszły od łóżek pacjentów. Głodówkę jako pierwsze rozpoczęły w środę (10 lutego) pielęgniarki w Specjalistycznym Zespole Chorób Płuc i Gruźlicy w Bystrej nieopodal Bielska-Białej.
Jak poinformowała szefowa tamtejszego związku Izabela Pilarz, w piątek (12 lutego) rano głodówkę prowadziło w Bystrej siedem pielęgniarek. Kolejnych 16 głodowało w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej, trzy w Szpitalu Powiatowym w Żywcu i dwie w Szpitalu Ogólnym im. E. Wojtyły w Bielsku-Białej.
Pilarz zaznaczyła, że do piątku (12 lutego) pielęgniarki nie usłyszały żadnych propozycji. Podobnie oceniła efekty piątkowego spotkania z odpowiedzialnym m.in. za ochronę zdrowia wicemarszałkiem woj. śląskiego Mariuszem Kleszczewskim przewodnicząca związku pielęgniarek w woj. śląskim Iwona Borchulska.
– Jak zwykle usłyszeliśmy, że mamy czekać, że pieniędzy nie ma w tym roku, że przecież o co właściwie chodzi, bo przecież są regularne wypłaty. No i najlepiej, żebyśmy odpuściły i poczekały, aż będzie lepiej. To słyszymy od dziesięciu lat, więc tak, jak gdyby nic się nie zmieniło – przekazuje przewodnicząca.
Borchulska uważa, że dyrektorzy szpitali powinni zasiąść do negocjacji ze związkowcami i wspólnie szukać rozwiązań. Jej zdaniem, musi za tym pójść „ludzka” postawa dyrekcji; wskazała bowiem, że np. w szpitalu psychiatrycznym w Międzybrodziu Bialskim pielęgniarki „siedzą w upokarzających warunkach w piwnicy”.
– Będą duże środki na udoskonalenie sprzętu, pomieszczeń. To już wiemy, że w systemie ochrony zdrowia jest w tej chwili usytuowany lekarz i sprzęt, nie ma pielęgniarki. Byłyśmy tu już w listopadzie, mówiłyśmy: dialog, albo strajk, bo jest ciężka sytuacja. Nikt się problemem nie zajmuje do momentu, kiedy jest głośno – oceniła Borchulska.
Zdaniem marszałka Kleszczewskiego, głównym problemem w proteście pielęgniarek jest sposób jego prowadzenia. – Trzeba rozmawiać, a nie strajkować. Uważam, że gdyby ten strajk był poprzedzony mediacjami, nie mielibyśmy teraz tego pata w rozmowach – ocenił wicemarszałek.
Czytaj więcej: protest pielęgniarek | głodówka | strajk pielęgniarek | Mariusz Kleszczewski | Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej | Iwona Borchulska
Łódź: darczyńcy nawet w placówce instytutowej mile widziani