Narodowy Fundusz Zdrowia podzielił miedzy województwa 516 mln złotych. Śląski oddział NFZ otrzymał 67,9 mln złotych, ale mimo to może w kolejny rok wejść z poważnym deficytem.
Dodatkowe pieniądze zostały rozdzielone według klucza, który ustalił prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jacek Paszkiewicz. Zgodnie z wolą resortu zdrowia są to tzw. znaczone pieniądze, bo mają konkretne przeznaczenie: pójdą na zapłatę za przeszczepy, leczenie onkologiczne oraz zabiegi ratujące życie. Dyrektor oddziału NFZ nie może nimi dowolnie rozporządzać.
To nie pierwszy zastrzyk finansowy dla oddziałów NFZ, których sytuacja finansowa jest kiepska, bo zmniejszyła się ściągalność składki, a podwyższone po strajkach płace lekarzy trzeba utrzymać. Pierwszy raz centrala Funduszu przekazała oddziałom ponad 1,1 mld zł na tzw. nadwykonania już w sierpniu, gdy pierwszy potężny kryzys zajrzał w oczy dyrektorom szpitali.
- Teraz przekazujemy kolejne 516 mln zł, to oznacza, że w 2009 roku blisko 1,7 mld zł więcej trafi do polskich szpitali i poradni - podkreśliła minister zdrowia Ewa Kopacz.
Małe to pocieszenie dla mieszkańców województwa śląskiego. Śląski NFZ jest w tragicznie złej sytuacji, bo mimo zmiany planu finansowego oraz algorytmu, w rok 2010 wejdzie z potężną dziurą budżetową. Z wyliczeń Gazety Wyborczej wynika, że zabraknie ok. 400 mln złotych.
Czytaj więcej: finansowanie świadczeń | Śląski Oddział Wojewódzki NFZ | należności za nadwykonania | rezerwy NFZ
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum