Związkowcy kontra dyrektor: trwa spór o liczbę potrzebnych lekarzy i oddziałów w tyskim szpitalu

Śląski Oddział OZZL zorganizował w czwartek (9 grudnia) protest przed izbą przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Tychach. Związkowcy od kilku tygodni zarzucają dyrektorowi placówki spowodowanie zagrożenia dla pacjentów. Dyrektor Andrzej Drybański zaprzecza i podkreśla konieczność restrukturyzacji lecznicy.

Według Macieja Niwińskiego, wiceprzewodniczącego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, dyrektor Szpitala w Tychach Andrzej Drybański zmniejszył liczbę lekarzy, którzy mają pracować w Izbie Przyjęć – z pięciu (w niektóre dni sześciu) do trzech, co powoduje, zwłaszcza w dni wolne od pracy, ogromne kolejki pacjentów. – Obecnie jedynym lekarzem zatrudnionym w izbie przyjęć jest kierownik izby przyjęć – mówi Niwiński.

Zdaniem dyrektora
Jak informuje OZZL do izby przyjęć i ambulatorium chirurgicznego tyskiego szpitala rocznie zgłasza się lub przywożonych jest karetkami ponad 25 tys. osób – w tym wielu pacjentów w stanie zagrożenia życia. Jest to jedyne miejsce w Tychach i powiecie bieruńsko-lędzińskim (ok. 200 tys. mieszkańców), gdzie zaopatruje się pacjentów np. urazowych, neurologicznych, chirurgicznych po godz. 18.00 w dni robocze oraz we wszystkie niedziele i święta.

– Izba Przyjęć nie jest oddzielną jednostką organizacyjną. Służy całemu szpitalowi w którym jest 20 oddziałów. Kierownik Izby przyjęć jest tylko po to, żeby koordynować ruch, natomiast oddziały delegują tam lekarzy – tłumaczy nam sytuację Andrzej Drybański, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Tychach.

Z informacji przekazanych nam przez dyrektora wynika, że wcześniej w izbie przyjęć dyżurowało nawet 8 lekarzy zatrudnionych na umowach cywilno-prawnych. Lekarze rano pracowali w szpitalu na umowę o pracę, a po południu w izbie na podstawie umów cywilno–prawnych. W maju br. Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) dokonała kontroli w szpitalu i poleciła tę nieprawidłowość zlikwidować.

– PIP poleciła zatrudnić lekarzy albo na umowę o pracę, albo na umowy cywilno-prawne. Mój poprzednik obawiał się sprzeciwu lekarzy i dopiero, kiedy w październiku zostałem dyrektorem, zająłem się tą sprawą – mówi nam Drybański. – W tym momencie lekarze nie dostają dodatkowych pieniędzy za obecność na izbie przyjęć, tylko pracują jako specjaliści oddelegowani z oddziałów.

Jak informuje Andrzej Drybański, żeby umożliwić taki system pracy na izbie przyjęć, zwiększył liczbę lekarzy dyżurujących na oddziałach.

 – Nie ma problemów z żadnym innym zespołem lekarskim poza chirurgicznym, w którym pracuje Pan Maciej Niwiński – twierdzi dyrektor.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH