Tylko co dziesiąta polska kobieta może urodzić bez bólu - ze statystyk Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w 2007 r. takie znieczulenie dostało zalewie 10 proc. rodzących. Na znieczulenia dla pozostałych w budżecie nie ma środków, a przepisy nie pozwalają pacjentkom na płacenie z własnej kieszeni. O ich zmianę zabiegają posłowie Platformy Obywatelskiej.

Szpitalom znieczulanie rodzących po prostu się nie opłaca, a od połowy ub. roku ich motywacja jest jeszcze mniejsza. Od czerwca NFZ płaci bowiem za odebranie porodu ryczałtem po ok. 1,6 tys. zł., niezależnie od tego, czy kobieta dostała znieczulenie, czy nie. Teoretycznie w tę cenę wliczone jest znieczulenie zewnątrzoponowe, jeśli lekarz uzna je za konieczne. Żeby się tak jednak stało, trzeba mieć albo sporo szczęścia, albo znajomości. Różnica w kosztach jest spora, bo podanie znieczulenia wymaga ciągłego nadzoru anestezjologa. A ponieważ tych brakuje, trzeba im więcej płacić.

- Gdybym mógł przyjąć pieniądze od pacjentek za znieczulenia, chętnie bym to zrobił. Miałbym wówczas za co zatrudnić anestezjologów i kobiety mogłyby rodzić bez bólu - mówi Jacek Łukomski, dyrektor poznańskiego szpitala wojewódzkiego.

W opinii Ministerstwa Zdrowia obowiązujące w Polsce przepisy zabraniają szpitalom pobierania opłat za znieczulenia. Przepisami nie przejmują się jednak warszawskie szpitale położnicze, które od lat biorą od ubezpieczonych pacjentek pieniądze za tzw. znieczulenie porodu na życzenie. Chwalą się tym nawet w internecie: w szpitalu Księżnej Anny Mazowieckiej przy ul. Karowej taka usługa kosztuje 400 zł, w szpitalu św. Zofii przy ul. Żelaznej - 600 zł, a w szpitalu im. św. Rodziny przy ul. Madalińskiego - 700 zł. Chętnych nie brakuje.

- Obecnie udajemy, że stać nas na opłacanie wszystkich usług medycznych - mówi posłanka PO Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. - A to jest fikcja, na której cierpią kobiety. Potrzebna jest  odważna decyzja: wprowadzenie możliwości płacenia za pewne usługi. To stworzy realny dostęp do znieczuleń.

Również ostatnie wypowiedzi minister zdrowia Ewy Kopacz, z których jasno wynika, że "Polski nie stać, by zapewnić rodzącym standard europejski", potwierdzają sens wprowadzenia dopłat. Czy więc wreszcie zostaną one prawnie usankcjonowane? Z takim pytaniem poznańska posłanka, wraz z dwoma swoimi klubowymi kolegami - Maciejem Orzechowskim i Jakubem Rutnickim - zwróciła się do resortu zdrowia w ramach interpelacji.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH