Zmiana w rachunkowości to zabieg socjotechniczny

W ubiegłym tygodniu sejmowa podkomisja zdrowia zaproponowała wniesienie poprawki do ustawy o działalności leczniczej (Dz.U. z 2011 r. nr 112, poz. 654 z późn. zm.). Chodzi o sposób księgowania niezamortyzowanych części aktywów trwałych. W efekcie tego zabiegu szpitale wykażą lepszy wynik finansowy.

Zgodnie z zaproponowaną zmianą szpitale już w sprawozdaniu finansowym za 2012 rok będą zmuszone inaczej księgować niezamortyzowaną część aktywów trwałych otrzymanych nieodpłatnie lub sfinansowanych z dotacji.

Aktywa te, do 1 lipca zeszłego roku zwiększały fundusz założycielski samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Teraz mają być przeniesione na rozliczenia międzyokresowe przychodów. Przeksięgowanie będzie musiało być dokonane do końca tego roku i wykazane w sprawozdaniu za 2012 rok.

Zdaniem ekonomistów, taki manewr w rachunkowości zakładów opieki zdrowotnej zmniejszy wysokość ich straty, nie wpłynie jednak na lepszą kondycję finansową placówki.

Marek Balicki, dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie potwierdza tę opinię przyznając, że zaproponowany przez ustawodawcę zabieg zmieni jedynie sposób księgowania, co jednak w żaden sposób nie wpłynie na poprawę kondycji finansowej SPZOZ-ów.

- Otrzymany w wyniku nowego sposobu księgowania nieco lepszy wynik finansowy nie będzie miał wpływu, ani na płynność finansową placówki, ani na wielkość zobowiązań, ani na wielkość należności. Żeby do tego doszło musiałby się zwiększyć wpływy szpitala a na to się nie zanosi - przyznaje Balicki.

Podobnie sytuację ocenia księgowa jednego z dużych małopolskich szpitali, która pragnie pozostać anonimowa.

- Zaproponowana w ubiegłym tygodniu poprawka to zwykły zabieg socjotechniczny na operacjach finansowych. Uzyskany w wynik tego manewru nieco lepszy wynik finansowy sprawi jedynie, że jednostka będzie się nieco lepiej prezentować na zewnątrz. Po prostu kondycja finansowa szpitala będzie lepiej wyglądała w papierach, ale w rzeczywistości nic się nie zmieni. Pieniędzy od tego nie przybędzie - tłumaczy.

I dodaje: - Może zyska na tym odrobinę jakaś mała jednostka, która dzięki temu manewrowi uniknie w przyszłym roku prywatyzacji, ale w wypadku dużej jednostki, takiej jak nasza, to uzyskana w księgach kwota przychodów z tego tytułu nie jest na tyle znacząca, żeby mogła uratować szpital. To jest kwestia kilkuset tysięcy złoty, a wynik finansowy na minus liczy się w milionach.

Zdaniem głównej księgowej jedynym realnym ratunkiem dla SPZOZ- ów jest zwiększenie finansowania.

- W ramach obecnej składki zdrowotnej jest to nierealne. Dlatego aby sprostać obecnym wymaganiom systemu i pacjenta, składka zdrowotna musiałaby być na wyższym poziomie niż jest obecnie. W ramach tej składki zdrowotnej, która jest, nie jesteśmy w stanie, chociażby się wprowadziło różne inne działania restrukturyzacyjne, spełnić obecnych wymogów - podsumowuje. 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH