Zespół do walki z biurokratyczną hydrą w POZ, czyli komu służy taka sprawozdawczość

Sam pomysł, by od 1 lipca w gabinetach zabiegowych wykonywana była część świadczeń dostępnych dotąd jedynie w szpitalach nie wzbudza większych zastrzeżeń. Diabeł tkwi w szczegółach, takich jak dokuczliwa sprawozdawczość i biurokracja.

Kiedy w grudniu ubiegłego roku po rozmowach minister zdrowia z Porozumieniem Zielonogórskim zapowiedziano poważną dyskusję o kształcie i zadaniach podstawowej opieki zdrowotnej, myślano głównie o sprawozdawczości i odbiurokratyzowaniu POZ.

Negocjacje z protestującymi lekarzami rodzinnymi doprowadziły nie tylko do podpisania przez nich kontraktów na 2011 roku. Uzyskali również obietnicę zmiany przepisów NFZ o sprawozdawczości.

Lekarze uzgodnili z resortem, że nowe przepisy określą zakres sprawozdawczości i świadczeń w POZ. Na początku tego roku minister zdrowia powołał zespół ds. opracowania zmian systemu organizacji podstawowej opieki zdrowotnej, który przez kilka miesięcy pracował nad głównymi kierunkami strategii działalności placówek POZ. Zakończył on pracę, jednak część jego członków uznała, że powinien kontynuować działalność.

W krainie absurdów
W oczekiwaniu na konkretne propozycje zespołu, Naczelna Izba Lekarska zaczęła w lutym tworzyć indeks największych urzędniczych absurdów, które utrudniają codzienną pracę lekarzom. Sami mieli je zgłaszać.

Tematów nie brakowało i nie braknie. Konstanty Radziwiłł , wiceprezes NIL przypominał jeden z głośniejszych: casus zakazujący zaocznego wypisywania pacjentom leków na choroby przewlekłe.

- Wbrew deklaracjom minister zdrowia i prezesa Funduszu, kary nadal są nakładane na lekarzy - poinformował nas Konstanty Radziwiłł.

Mimo że lekarze mogliby licytować się przykładami wypełniania niezrozumiałych formularzy i zestawień, samej istoty sprawozdawczości nie kwestionują. Widzą pożytki, jakie przynosi ich kolegom w innych krajach. Np. dysponują oni zbiorczymi informacjami o wypisywanych lekach, dzięki czemu mogą porównywać ordynację leków stosowaną przez innych lekarzy danej specjalności.

Korzystać z danych
Zwracał na to uwagę prof. Witold Lukas, do niedawna konsultant krajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej, jeden z członków wspomnianego zespołu.

- Dane, które przekazuje lekarz muszą - już jako przetworzone informacje - wracać do jego wiadomości, żeby mógł monitorować swoją działalność, np. w zakresie zalecanych leków - tłumaczył.

Tymczasem NFZ opublikował właśnie (17 czerwca) raport na temat wydatków z tytułu refundacji leków w 2010 roku. Uwzględniono m.in. wartość i strukturę wydatków na refundację leków w województwach, wykaz kilkudziesięciu leków i produktów leczniczych generujących najwyższe koszty, policzono nawet ilość opakowań leków objętych refundacją!

Jednak na próżno szukać w nim odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytanie: jakie leki najczęściej ordynują lekarze określonych specjalności?

- Lekarz nie może skorzystać ze sprawozdawczości. Nie jest ona opracowywana w ten sposób, żeby mogła zwrotnie wrócić do lekarza. U nas nadzór nad ordynacją leków polega jedynie na kontrolach, które kończą się nałożeniem kar za idiotyczne, formalne przewinienia, nie mające nic wspólnego z żadnymi przekrętami - komentował Radziwiłł.

Komu to służy?
Nasuwa się pytanie: komu powinna służyć sprawozdawczość?

- Przede wszystkim świadczeniodawcom - Adam Windak, wiceprezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, w pierwszej kolejności ich właśnie wymienił. Wyjaśnił dlaczego: - Lekarze powinni mieć wgląd w to, co się dzieje w systemie, żeby poddawać własną praktykę refleksji. Takich zagregowanych danych jednak nie ma.

Ponadto, jego zdaniem, sprawozdawczość mogłaby też służyć administratorom systemu i decydentom, żeby mogli wpływać na kierunki rozwoju ochrony zdrowia oraz poprawę efektywności finansowania i zarządzania. - Nie widzę tego typu opracowań. Jeśli istnieją, to są niedostępne - dodał.

Z kolei Radziwiłł uznał, że sprawozdawczość służy NFZ do kontroli wydatkowanych pieniędzy. Zwrócił przy tym uwagę, że w POZ część sprawozdawczości jest zbędna, bo obowiązuje rozliczenie kapitacyjne.

- Natomiast uzasadnienie ma sprawozdawczość dotycząca epidemiologii i tego, jak zachowują się pacjenci, na przykład w sensie częstotliwości korzystania usług medycznych, co służyć powinno lepszemu planowaniu - zaznaczył. Przestrzegł, że nakładanie na lekarzy nowych obowiązków sprawozdawczych powoduje, że mają oni coraz mniej czasu na leczenie.

Więcej czasu na porady
Dodajmy, że zespół ekspertów pracujący nad raportem dotyczącym POZ (w tym segmencie systemu udzielanych jest ponad 150 mln porad rocznie) wskazał na konieczność wydłużenia czasu wizyty u lekarza rodzinnego do co najmniej 10 minut. W praktyce oznaczałoby to zmniejszenie ilości udzielanych codziennie porad, jednak ich jakość miałaby ulec zdecydowanej poprawie… Chyba że lekarze zmitrężą cenne minuty na wypełnianie niepotrzebnych formularzy.

Inny wniosek zespołu to lepszy przepływ informacji o pacjencie. Według wiceprezesa NIL, różnego rodzaju dokumentowanie zajmuje lekarzowi rodzinnemu jedną trzecią czasu poświęconego pacjentowi. - Przy czym dokumentowanie to nie tylko sprawozdawczość, to także dokumentacja medyczna w celu podejmowania dalszych działań medycznych - wyjaśnił.

- Najważniejsze, żeby biurokracja nie przesłaniała problemów leczonego pacjenta - postulował z kolei prof. Lukas i zapewniał, że zespół dokonał przeglądu przepisów prosząc decydentów o ich uzasadnienie w aspekcie korzyści dla płatnika i lekarza.

Specjaliści od kwitów
O poszanowanie dobra pacjenta zaapelował w mailu do portalu rynekzdrowia.pl Krzysztof Radkiewicz, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego. - Jeżeli planujesz wizytę u specjalisty, zrób to jeszcze w czerwcu. Od 1 lipca 2011 roku dostęp do gabinetów specjalistycznych będzie jeszcze trudniejszy - przestrzegał pacjentów.

Jego obawy wzbudził projekt jednorodnych grup pacjentów (JGP), czyli nowy sposób sprawozdawczości, który od lipca obejmie lekarzy specjalistów na kontraktach z NFZ. Każda porada lekarska będzie musiała być szczegółowo ewidencjonowana w oparciu o nowe, bardzo skomplikowane zasady, po czym przesłana w formie danych do NFZ.

W nowym systemie finansowania świadczenia zachowawcze zostały podzielone na porady: specjalistyczną i kompleksową, świadczenie pohospitalizacyjne i w domu pacjenta. Z kolei świadczenia zabiegowe (409 pozycji), będą rozliczane na podstawie 73 kategorii zawierających zbiory procedur powiązanych ze specjalnościami medycznymi.

NFZ zapewniał, że nowy system nie wprowadzi komplikacji informatycznych, wymaga jedynie modyfikacji słowników z kodami.

- Lekarze będą musieli przez większość czasu przeznaczonego na wizytę wpatrywać się w ekran komputera, by przekazać płatnikowi odpowiednie sprawozdanie - Radkiewicz był odmiennego zdania, bo według niego, nowe uregulowania spowodują jeszcze dłuższe kolejki do specjalistów.

Na domiar złego na tę zmianę gabinety specjalistyczne mają tylko dwa tygodnie, podczas gdy szpitalom po wejściu w życie zarządzenia o JGP dano ponad trzy miesiące - argumentowało PZ wskazując, że specjaliści nie mają jeszcze informatycznego narzędzia do raportowania i nie przeszli szkoleń. W związku z tym PZ chce opóźnienie wejścia w życie projektu JGP.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH