Zaopatrzenie szpitali: daleko do udanych hurtowych zakupów

W zakupach grupowych polskie szpitale są ciągle na początku drogi, którą placówki ochrony zdrowia w innych krajach już dawno pokonały. Nie powinny uspokajać nas doniesienia o coraz częstszych przypadkach wspólnych zakupów energii elektrycznej dla lecznic. One też świadczą o tym, jak wiele jest do zrobienia, gdy mowa o konsolidacji zakupów.

Nie ulega wątpliwości, że uzyskanie atrakcyjnej ceny energii ma dla szpitala kolosalne znaczenie.

- Chcieliśmy zainstalować tomograf komputerowy. Stanęliśmy jednak przed barierą wysokich kosztów dostawy mocy od energetyki. To, iż obecnie sprzedawców energii jest więcej, jest korzystne i być może otrzymamy bardziej atrakcyjną cenowo propozycję dostawy energii niż obecnie - mówił w ub. roku podczas Forum Polska Efektywna Energetycznie w Poznaniu, zorganizowanego przez Grupę PTWP (m.in. wydawcę miesięcznika Rynek Zdrowia) Janusz Atłachowicz, wówczas prezes zarządu Szpitala Powiatowego w Rawiczu.

Najprościej kupić prąd
Obecnie Atłachowicz jest wiceprezesem Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej (STOMOZ). Przyznaje, że zapewnienie dostaw energii elektrycznej jest ciągle najczęściej zamawianą przez grupy szpitali usługą. W przypadku tego rodzaju zakupów sprawa jest stosunkowa prosta, bo nie pojawia się problem z ujednoliceniem zamówienia.

- Najtrudniej jest ujednolicić asortyment, który trzeba kupić dla grupy. Niektórzy mają producentów, którym ufają, inni przeciwnie. Trudno dojść do porozumienia - zauważa Atłachowicz.

To samo mówi nam Jarosław Fedorowski, prezesa Polskiej Federacji Szpitali (PFSz), która patronuje grupie zakupowej złożonej z 70 szpitali. Zauważa, że asortyment dla szpitali jest podobny, albo powinien być podobny przynajmniej w 90 procentach. Teoretycznie problemów z ujednoliceniem zamówienia być więc nie powinno. Jednak w praktyce ze zgraniem zamówień jest duży kłopot.

Z kupowaniem prądu takiego zamieszania akurat nie ma. Może właśnie dlatego wspólne, więc i tańsze zakupy energii elektrycznej stają się normą.

Ostatnio (10 sierpnia) ogłoszono jeden z największych w Polsce przetargów na zakup energii. Jego szacunkowa wartości to ponad 54 mln zł. Hurtowego zakupu ma dokonać 20 śląskich i zagłębiowskich samorządów oraz 41 samorządowych spółek i instytucji.

- Liczymy na udział w przetargu kilku czołowych graczy na rynku. Ten, kto zaoferuje najniższą stawkę za megawatogodzinę, otrzyma cały kontrakt na dostawę około 191 gigawatogodzin energii do 20 gmin - wyjaśnia przewodniczący Górnośląskiego Związku Metropolitalnego (GZM), prezydent Świętochłowic Dawid Kostempski.

Jako pierwsze wspólny zakup energii przećwiczyło województwo mazowieckie. Do grupy zakupowej przystąpiło 16 szpitali. Swoje konsorcja powołują lub już powołały samorządy innych województw w tym wielkopolskiego (spółka Szpitale Wielkopolski), kujawsko-pomorskiego oraz śląskiego.

Hurtowo i centralnie
W województwie śląskim nie chcą poprzestać na zakupach energii. Wicemarszałek Mariusz Kleszczewski zapowiedział na początku tego roku, że zostanie utworzone Centrum Zakupowe Leków, zaś w szpitalach zacznie działać system Unit Dose, czyli tzw. indywidualnych dawek leków. Będą one kupowane w opakowania hurtowych, a potem dzielone wśród pacjentów. Indywidualne dawkowanie pozwoli na maksymalne wykorzystanie leków i wyeliminuje ich marnotrawstwo.

Zadanie przygotowania projektu związanego z zakupem leków Urząd Marszałkowski powierzył Wojewódzkiemu Szpitalowi Specjalistycznemu nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu.

Oprócz energii elektrycznej, gazu, leków, sprzętu medycznego, materiałów biurowych itp., ostatnio pojawiły się w Polsce inicjatywy dotyczące wspólnych zakupów polis ubezpieczeniowych. Zakupowym impulsem była decyzja ustawodawcy nakazująca, pod groźbą wykreślenia z rejestru, posiadanie od 1 stycznia 2014 roku polis od zdarzeń medycznych. Grupy złożone z kilku szpitali nie wynegocjowały w firmach ubezpieczeniowych zadowalających cen polis. Także rozmowy Ministerstwa Zdrowia z PZU SA nie przyniosły rezultatu.

Nasze MZ nie po raz pierwszy usiłuje rozwiązać problem zakupów i zracjonalizowania wydatków na aparaturę i leki w szpitalach. We Francji, w Niemczech, Stanach Zjednoczonych istnieją centralne instytucje zatwierdzające tego rodzaju zakupy, nawet w stosunku do podmiotów prywatnych. Od lat polscy eksperci wskazują na potrzebę powołania u nas takiego ciała, np. przy ministrze zdrowia.

Mechanizm scentralizowanych zamówień wkomponowano w projekty ustaw o sieci szpitali (odłożone ad acta). Mówiło się w nich o możliwości zaoszczędzenia nawet kilkuset mln zł rocznie dzięki współpracy szpitali. Miałyby one wymieniać się informacjami i doświadczeniem na temat potrzebnego sprzętu medycznego na forum specjalnych, powołanych do tego celu komisji regionalnych.

- Jeśli z różnych powodów usytuowanie takiej komórki na szczeblu centralnym nie byłoby możliwe, to poziom województw wydaje się optymalny dla racjonalizowania decyzji zakupowych i eliminowania bezsensownych wydatków - twierdzi prof. Jerzy Walecki, były konsultant krajowy w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej.

Nietrafione zamówienie
Problem ilustruje konkretnym przykładem zakupów tzw. sprzęty ciężkiego, czyli m.in. rezonansu magnetycznego i tomografu komputerowego.

- Nagminnym zjawiskiem jest kupowanie systemów wyposażonych we wszystkie opcje i programy. W związku z tym co najmniej połowa programów nie jest w praktyce wykorzystywana. Na przykład nie wiedzieć czemu szpital ogólny, który nie ma oddziału udarowego, kupuje program do badań perfuzji mózgowej, a szpital, który nie ma urologii, funduje sobie program tomografii komputerowej do perfuzji gruczołu krokowego - wyjaśnia profesor.

Na marginesie jego wypowiedzi warto zauważyć, że dzięki dotacjom unijnym szpitale kupują coraz więcej nowoczesnej aparatury. Zamawiającym nie zawsze towarzyszy świadomość, że ze względu na znaczne koszty eksploatacji oraz usług serwisowych zakup może być finansową pułapką.

Z kolei działy zakupów, które powinny zapewnić szefowi placówki merytoryczne wsparcie, są nisko usytuowane w szpitalnej hierarchii i często ulegają wpływom np. szefa radiologii, czy oddziału, co ma konsekwencje w jakości i doborze sprzętu.

Od sprawunków do prawdziwych zakupów
Jarosław Fedorowski uważa, że wiele z wymienionych problemów można rozwiązać dzięki uczestnictwie w grupach zakupowych tworzonych na poziomie narodowym lub międzynarodowym. W Europie to żadna nowość. Natomiast w Polsce - owszem. Żaden szpital nie jest członkiem takiej grupy.

- Mamy tendencje do indywidualizmu, więc jesteśmy na etapie lokalnych przedsięwzięć w skali kilkunastu szpitali wojewódzkich bądź powiatowych - ubolewa Fedorowski.

Wojciech Kaszyński, wiceprezes PFSz, dodaje, że w każdym rozwiniętym kraju funkcjonują grupy zakupowe: w Anglii, Francji, Niemczech, we Włoszech, również w krajach skandynawskich. Ale prym wiodą Stany Zjednoczone. - My raczkujemy m.in. z powodu zawiłości przepisów i naszego partykularyzmu - charakteryzuje sytuację, która obecnie, na tle innych krajów, przypomina raczej robienie drobnych sprawunków.

Jakościowym przełomem może być udział polskich szpitali w międzynarodowych grupach zakupowych.

- Naszym krajem interesują się przedstawiciele międzynarodowych grup zakupowych. Nasza Federacją prowadzi z nimi rozmowy - informuje prezes PFSz i zapowiada, że ogłoszony zostanie konkurs na wybór operatora międzynarodowego. - Jesienią nastąpi wybór takiego operatora - dodaje Fedorowski.

Wyjaśnia, że w Europie są profesjonalne firmy operatorskie kupujące dla swych klientów 20-30 procent dostaw kierowanych na rynek ochrony zdrowia.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH