Zamość: tam mali grają o dużą stawkę

  • Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia
  • 20-07-2010 06:30

Krzysztof Tuczapski, prezes zarządu Zamojskiego Szpitala Niepublicznego zdobył się wobec portalu rynekzdrowia.pl na zaskakujące wyznanie: Mój szpital pomału "dogorywa" - pisze do nas z prośbą o zwrócenie uwagi na sytuację placówki. Nawet, jeśli to sformułowanie jest przesadne i przygotowane z nadzieją na medialny lobbing, może niepokoić. Wszak rzecz dotyczy szpitala przekształconego w samorządową spółkę z o.o.

Zamojski Szpital Niepubliczny jest spółką należącą w całości do gminy Zamość o kapitale zakładowym w wysokości 13.368.500 zł.

– Mój szpital pomału „dogorywa”. Przyczyna – jak zwykle – brak pieniędzy. Szczególnie bulwersująca jest sprawa mojego oddziału hematoonkologii – przekazuje redakcji portalu rynekzdrowia.pl Krzysztof Tuczapski, prezes zarządu Zamojskiego Szpitala Niepublicznego.

Rozpaczliwe wyznania szefów niedofinansowanych placówek ochrony zdrowia nie robią wrażenia. Prezes przekształconego w spółkę szpitala z Zamościa ma w rękawie asa, a właściwie dwa asy, które w odróżnieniu od niektórych innych lokalnych świadczeniodawców może jeszcze rzucić na stół negocjacyjny w NFZ. I pewnie jeszcze jednego też, jednak zapewne nie wszyscy go widzą, a sam prezes o nim nie wspomina. Ale o tym na końcu...

As pierwszy
to Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Nowotwory Krwi w Zamościu. Misją stowarzyszenia jest gromadzenie środków na zakup aparatury diagnostycznej, pomoc w zaopatrzeniu w leki, poprawa warunków hospitalizacji, a także propagowanie dawstwa szpiku.

Prezes stowarzyszenia Krzysztof Żbikowski sam jest pacjentem oddziału hematologicznego, na zabiegi dojeżdża dwa razy w miesiącu z odległego o 60 km Biłgoraja.

– Oddział ma 20 łóżek, jest jedynym zamiejscowym oddziałem o tym profilu w makroregionie lubelskim. Nie wyobrażamy sobie, abyśmy my, ciężko chorzy ludzie, z powodu nieuregulowanych zobowiązań wobec szpitala musieli przenosić się do innych ośrodków, na przykład w Lublinie. Przecież to nic nie zmieni, bo tam też będą potrzebne dodatkowe środki na leczenie, a dla nas podróż, to nie tylko kosztowny wydatek, ale też wielki wysiłek – przekonuje prezes Krzysztof Żbikowski.

W imieniu Stowarzyszenia wysłał 6 lipca list do minister zdrowia. Opisał złą sytuację finansową lecznicy („za lata 2008-2009 zaległości z tytułu świadczeń ponadlimitowych wynoszą 881 053 zł”) i brak widoków na przyszłość („tegoroczny kontrakt w zakresie chemioterapii jest tak niski, że już w maju br. oddział przekroczył roczną wartość kontraktu”).

Przypomniał, że miał możliwość uczestniczenia w spotkaniach z Ewą Kopacz, w czasie których jasno deklarowano, że na leczenie w ramach chemioterapii środki finansowe są i że nastąpi rozwój małych ośrodków, aby odciążyć większe i zmniejszyć koszty dojazdu pacjentów na leczenie.


Czytaj więcej:    Krzysztof Tuczapski |  Ogólnopolskie Stowarzyszenie Niepublicznych Szpitali Samorządowych |  nadwykonania |  Karol Ługowski |  nowotwory krwi |  Konwent Szpitali Zamojszczyzny |  Lubelski Oddział Wojewódzki NFZ |  choroby hematologiczne |  Zamojski Szpital Niepubliczny Sp. z o.o. |  Pracodawcy Rzeczpospolitej Polskiej

marnotrawstwo
  • 2010-07-23
  • 12:23:45
  • ~Janusz
Jeśli jakikolwiek szpital upada, to oczywiście głównym powodem tego są pieniądze. Powstaje jednak pytanie czy chodzi o ich brak czy ich marnotrawstwo. Jeśli chodzi o szpital zamojski, marnotrawstwo z pewnością w grę nie wchodzi. Ale to co dzieje się w SP ZOZ-ach takiej gwarancji już nie daje. Wręcz odwrotnie. Jestem przekonany, że marnuje się tam pieniądze na wyścigi. Nie sposób więc zgodzić się z tym, że lekarstwem na taki stan rzeczy miałoby być proste „dosypanie” pieniędzy do systemu, a skoro tych nie ma, to nadwyżkę z ubiegłego roku przeznaczyć dla województw wschodnich i południowych jako tych, które najogólniej rzecz biorąc, są niedoinwestowane. Mógłbym przytoczyć szereg argumentów na podstawie których można byłoby udowodnić tezę, że więcej pieniędzy należy się dla woj. Śląskiego w którym akurat mieszkam, bo to tereny zdegradowane działalnością przemysłową albo, że średnia długość życia tu jest najniższa w kraju a podkarpackim akurat najwyższa, albo że jest tu szereg placówek medycznych świadczących usługi dla wszystkich mieszkańców Polski itd. itp. Tak naprawdę jednak nie oto chodzi. Niesprawiedliwy podział pieniędzy z naszej wspólnej przecież kasy nie przebiega wzdłuż granic województw. Dziś ten podział przebiega wzdłuż granicy wytyczonej przez placówki publiczne i niepubliczne. Te niepubliczne, niezależnie od tego czy to są placówki całkowicie prywatne, dzierżawione przez podmioty prywatne czy też spółki samorządowe są finansowane gorzej. Wystarczy przypomnieć tylko propozycje małopolskiego oddziału NFZ, który dla prywatnych placówek chciał nawet obniżyć wartość punktu! Nie chcąc dalej wnikać w szczegóły, ostatecznie stało się jednak tak, że ci którzy lepiej gospodarują publicznymi pieniędzmi dostali ich mniej a niegospodarni więcej, chyba tylko po to tylko by mogli ich więcej zmarnować. A skala marnotrawstwa jest ogromna.
reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Copyright by Rynek Zdrowia