Pod listami poparcia dla Tadeusza Gburka, byłego ordynatora kardiochirurgii w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu, podpisało się blisko tysiąc osób. Pacjenci chcą, aby wrócił na swoje stanowisko.

Jeśli zaufać opiniom pacjenckim polityka kadrowa szpitala ma powodować, że zatrudniona obecnie na kardiochirurgii młoda kadra lekarska „nie jest w stanie przeprowadzić standardowych operacji”.

– Stosunek pracy doktora wygasł w momencie rozstrzygnięcia konkursu na stanowisko ordynatora, kadrę medyczną kompletuje nowy szef oddziału – mówi Dziennikowi Wschodniemu Ryszard Pankiewicz, rzecznik placówki.

O pomoc w rozwiązaniu problemu pacjenci byłego ordynatora zwrócili się do posła Sławomira Zawiślaka (PiS). A ten przesłał protest do marszałka województwa lubelskiego z prośbą „o szczególne zainteresowanie się sytuacją panującą w podległym zarządowi szpitalu”. Poseł zwraca uwagę, że według docierających do niego sygnałów w ciągu ostatnich kilku lat ze szpitala odeszło kilku znakomitych fachowców.

– Proces ten niestety trwa nadal – twierdzi Sławomir Zawiślak. – Teraz dla odmiany rozwiązaniu uległ stosunek pracy z Tadeuszem Gburkiem, cenionym specjalistą, twórcą renomy zamojskiej kardiochirurgii.

Według niego, kardiolog odszedł z pracy w „mało zrozumiałych okolicznościach”.

– Komisja konkursowa, której zadaniem był wybór nowego ordynatora oddziału kardiochirurgii, wskazała ucznia Tadeusza Gburka, lekarza o zdecydowanie mniejszym doświadczeniu zawodowym – mówi poseł. – To było zaskoczenie, tym bardziej, że były ordynator nie otrzymał innej oferty pracy na oddziale.

Ryszard Pankiewicz w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl przekonuje, że fakt, iż doktor Tadeusz Gburek nie został ponownie wybrany na stanowisko ordynatora kardiochirurgii, nie ma nic wspólnego ze szczególną polityką kadrową szpitala w odniesieniu do jego osoby.

– Decyzję podjęła 8-osobowa komisja konkursowa, w skład której wchodzą autorytety, ludzie zdający sobie sprawę z ogromnej odpowiedzialności, jaka wynika z podejmowanych przez nich rozstrzygnięć – mówi rzecznik szpitala.

Ryszard Pankiewicz zwraca uwagę, że zarówno on, jak i dyrektor szpitala wiedzą o akcji pacjentów na rzecz powrotu Gburka od dziennikarzy.

– Nikt nie przyszedł do dyrektora i nie położył mu petycji podpisanej przez tysiąc osób na biurku, nikt nie pojawił się także w tej sprawie u naszego rzecznika praw pacjenta – dodaje Pankiewicz.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH