W środę dyrektor Leszek Czerwiński zamknął do odwołania oddział ginekologiczno-położniczy w Szpitalu Miejskim im. Jana Pawła II w Rzeszowie. Zatrudnieni tam lekarze oraz pielęgniarki i położne zostali wysłani na urlop. W pracy pozostał ordynator.

Przyjęcia na oddział zostały wstrzymane już przed świętami Bożego Narodzenia. Wtedy było wiadomo, że wraz z początkiem roku z oddziału odejdzie dziewięciu lekarzy specjalistów. Nie przedłużyli kontraktów, bo nie dogadali się z dyrekcją w sprawie nowych stawek.

Lekarze nie zgłosili swoich ofert na ogłoszony przez dyrektora konkurs, ale poprosili o rozpoczęcie rozmów.

- W tej chwili prowadzimy rozmowy z prawnikiem reprezentującym lekarzy ginekologów i ustalamy treść formalno prawną ewentualnego kontraktu - mówi portalowi rynekzdrowia.pl dyrektor Leszek Czerwiński.

Dodaje: - Zaproponowano nam kontrakt NZOZ, który przyjmuję pod warunkiem zawarcia w nim odpowiednich punktów. Chodzi o pełne zabezpieczenie dyżurami oddziału, zarówno w trakcie całego tygodnia, jak i całego roku - tu mam na myśli  na przykład miesiące wakacyjne. Drugim punktem, i to najbardziej spornym w tej chwili jest kwestia ubezpieczenia. Jeśli szpital ma podpisać kontrakt z niepublicznym NZOZ-em, to wysokość ubezpieczenia, zawarta kontrakcie musi wynieść milion złotych. W tej chwili odszkodowania są bardzo duże. W ubiegłym roku, właśnie z tego oddziału ginekologicznego wypłaciłem odszkodowanie w wysokości 600 tyś złotych oraz rentę dożywotnią dla urodzonego tu dziecka.

Wcześniej w kontekście zamknięcia oddziału ginekologicznego w rzeszowskim szpitalu  mówiło się, że aby go ponownie  uruchomić być może zajdzie potrzeba sprowadzenia specjalistów z Ukrainy. Prawdopodobnie do tego nie dojdzie i lekarze ginekolodzy dojdą do porozumienia z dyrekcją szpitala.Kolejna tura rozmów odbędzie się na początku przyszłego tygodnia.

Dyrektor Leszek Czerwiński mówi jednak, że nie zarzuca zupełnie pomysłu zatrudniania lekarzy z zagranicy. - Wcześniej czy później dojdzie do takich sytuacji - twierdzi Czerwiński.

- Nasi lekarze wyjeżdżają na Zachód czy do USA. W Stanach Zjednoczonych rocznie przyjmują do pracy 10 tysięcy lekarzy, którzy nie kończyli tam studiów. Oczywiście to zupełnie inna skala, ale każdy ma swój Zachód. Do nas też będą przyjeżdżać lekarze ze Wschodu. Rynek działa na całym świecie. Także ten medyczny - uważa nasz rozmówca.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH