Samorządy wciąż wierzą, że ich apele o zwiększenie nakładów na finansowanie ochrony zdrowia będą skuteczne...
Dyrektorzy wielu szpitali odmawiają podpisania kontraktów z NFZ, który obciął im budżety na przyszły rok. NFZ twierdzi, że nie ma już, z czego dołożyć.
NFZ zaproponował Szpitalowi Wojewódzkiemu w Bielsku-Białej kontrakt niemal o 10 proc. mniejszy niż w tym roku, co oznacza prawie 7 mln zł mniej. Zdaniem jego dyrektora, Ryszarda Batyckiego zmniejszono też wycenę poszczególnych usług. Dotyczy to między innymi ortopedii.
– Jesteśmy jedynym szpitalem na Podbeskidziu, do którego zwożeni są połamani narciarze. Izba przyjęć pęka w szwach. Nie mogę się zgodzić na te cięcia, bo nie mogę odsyłać ludzi, którzy potrzebują ratunku.
W takiej sytuacji, jak bielski jest wiele szpitali i chcą negocjować z NFZ podwyższenie umów. Kontrakty powinny być podpisane, zgodnie z wydłużonym terminem, do 28 grudnia. Jeśli tak się nie stanie, przez styczeń i luty kontrakty będą funkcjonowały na zasadach z 2009 roku, ale później będzie pieniędzy jeszcze mniej.
Skąd cięcia w finansowaniu szpitali? NFZ zapowiedział zmniejszenie kontraktów o 5-10 proc. Prawo nakazujące płacić za wszystkie zabiegi ratujące życie, spowodowało, że na oddziałach gdzie się je ratuje kontrakty mają być takie same jak dotychczas, natomiast „oszczędności” i finansowych cięć NFZ dokonuje na innych.
Sytuację wymuszają zmniejszone wpływy ze składki zdrowotnej do Funduszu oraz przejęcie z od ministerstwa finansowanie przeszczepów. Do tego trzeba dodać znaczący wzrost kosztów leczenia w POZ, wzrost kosztów leków.
Władze samorządów apelują do NFZ i Ministerstwa Zdrowia by nie ograniczał chorym dostępu do leczenia. W ich skuteczność wierzą na razie starostowie ze Związku Powiatów Polskich. Na konferencji prasowej, która odbyła się w czwartek (17 grudnia), minister Kopacz poinformowała, że gotowy jest już nowy plan finansowy i szpitale dostaną prawie 26 mld zł. To o ponad 2 mld zł więcej, niż przewidywano.
Na tę dodatkową kwotę mają złożyć się oszczędności NFZ (450 mln zł) na refundowaniu leków. Ponadto będzie wykorzystana rezerwa NFZ w kwocie 530 mln zł. a także szpitale otrzymają pieniądze z puli na tzw. migrację pacjentów. Plan, który ma być ratunkiem dla szpitali jednak jeszcze nie przesłano do komisji sejmowych, nie opiniowała go nawet rada Funduszu. Natomiast do każdego z oddziałów wojewódzkich centrala przesłała w czwartek (17 grudnia) nowy plan finansowy dla danego regionu. „Nowy” to jednak zbyt wielkie słowo.
Czytaj więcej: Marek Balicki | plan finansowy NFZ | Jacek Kopocz | Ryszard Batycki | Śląski Oddział Wojewódzki NFZ | Andrzej Sosnierz | kontrakty na 2010 rok
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel
Nie wprowadzono żadnych skutecznych mechanizmów eliminujących diagnozowanie pacjenta na poziomie przedszpitalnym (niewypał z POZ),wręcz wymuszono "ruch pacjenta na szpital" ograniczanie kontraktów AOS, w tym formdiagnostyki ambulatoryjnej.
Jak sprawdzi się obniżanie refundacji na leki - zobaczymy.
Oceniam, że pogorszy się dostęp do świadczeń na poziomie wysokospecjalistycznym zwłaszcza dla pacjentów kierowanych za pośrednictwem placówek szczebla powiatowego (oczekiwanie na zdiagnozowanego pacjenta, a tego procesu przy wyżej wskazanych ograniczeniach nie da się na poziomie powiatu skutecznie zrealizować).
Generalnie 2010 rok będzie okresem wyniszczającej i destabilizującej "polski system opieki zdrowotnej" przygotowań do walki o dobry wynik uczestnictwa w konkursie ofert na rok 2011 i następne. Tylko, że niedofinansowane publiczne podmioty tę walkę przegrają.
I jaki będzie "polski system opieki zdrowotnej" po roku 2011? To pytanie kieruję do dzisiejszych decydentów.