Zadłużenie w górę, pensje w dół: kolejne szpitale zapowiadają cięcie wynagrodzeń

Obniżki płac i zwolnienia należą do coraz częściej stosowanych sposobów na łatanie szpitalnego budżetu. Podjęcie takich decyzji oznacza dla wielu dyrektorów wojnę ze związkami zawodowymi i problemy z organami założycielskimi. Niektórzy szefowie lecznic pożegnali się z tego powodu ze stanowiskiem, ale są i tacy, którzy udowodnili, że wspólne zaciśnięcie pasa może się na dłuższą metę opłacać.

Trend wydaje się stabilny: z powodu problemów finansowych dyrekcje kolejnych szpitali zapowiadają cięcia pracowniczych wynagrodzeń. Ma do nich dojść m.in. w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku, zadłużonym na kwotę około 27 mln zł. Ubiegłoroczna strata lecznicy wyniosła blisko 10 mln zł.

Na zwołanej w czerwcu konferencji prasowej dyrektor placówki Krzysztof Malatyński oświadczył, że planuje w związku z tym obniżkę pensji wszystkich osób pracujących w szpitalu nawet o 15 proc.

Kłopoty ma także Szpital Uniwersytecki im. Jurasza w Bydgoszczy, gdzie wszyscy lekarze  z  Kliniki Medycyny Ratunkowej kilka dni temu złożyli wymówienia. Przyczyną ich decyzji była zapowiedź obniżenia stawki za dyżury.

5, 10, 15?
Z perspektywą obniżenia wynagrodzeń musi się również liczyć personel Regionalnego Szpitala Specjalistycznego im. Biegańskiego w Grudziądzu. Jak mówi nam dyrektor Marek Nowak, cięcia mają objąć wszystkich pracowników, z nim samym włącznie.

Zarabiający do 3 tys. zł brutto mają otrzymywać o 5 proc., mniej, w przypadku zarobków w przedziale 3-6 tys. zł brutto - 10 proc. mniej, a powyżej 6 tys. zł - 15 proc. mniej.

- To ostatni krok, jaki możemy jeszcze wykonać by nie stracić płynności finansowej - wyjaśnia nam dyrektor i dodaje, że NFZ nie zapłacił za nadwykonania o wartości ponad 40 mln zł.

- O te pieniądze walczymy w sądzie od trzech lat. Sytuacja się pogarsza: szacujemy, że wartość nadlimitów za rok 2012 wyniesie kolejne 20 mln zł. Tymczasem już na początku br. mieliśmy problemy z komornikiem - zaznacza Marek Nowak.

W jego ocenie cięcia wynagrodzeń pozwolą na zaoszczędzenie w skali roku około 9 mln zł. - A to pozwoli nam funkcjonować dalej, przynajmniej przez jakiś czas. Na jak długo? Nie wiem - nie ukrywa nasz rozmówca.

Przyznaje jednocześnie, że w obecnej sytuacji nie potrafi już inaczej szukać pieniędzy. - Jeżeli się okaże, że to nie wystarczy, pozostanie nam wprowadzenie opłat dla pacjentów. Jestem przekonany, że podobnie może być w innych szpitalach - dodaje.

OZZL: nie tędy droga
Na początku lipca br. 10-procentową obniżkę wynagrodzeń zaproponował pracownikom szef kolejnej lecznicy - Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Nowym Sączu. I on także motywował swoje działania koniecznością ratowania placówki przed nadmiernym zadłużeniem. Obecnie wynosi ono około 50 mln zł. W ciągu dwóch lat dług udało się zredukować o 10 mln zł.
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH