Z życiorysu menedżera. Beata Ładyszkowska: Zbilansowałam szpital i mnie zwolnili
- Daniel Mieczkowski/Rynek Zdrowia
- 31-12-2010 06:21
Beata Ładyszkowska, odwołana prezes Kociewskiego Centrum Zdrowia
W rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl nie kryje rozgoryczenia: - Przekształciłam szpital w spółkę, doprowadziłam do tego, że przynosi zysk. Chciałam uporządkować sprawy personalne, ale już tego nie zrobię - mówi Beata Ładyszkowska, odwołana 29 grudnia ze stanowiska prezesa Kociewskiego Centrum Zdrowia w Starogardzie Gdańskim.
Jak już informowaliśmy, rada nadzorcza Kociewskiego Centrum Zdrowia Sp. z o.o. w Starogardzie Gdańskim odwołała Beatę Ładyszkowską z powodu konfliktu z personelem. Dzień wcześniej, 9 spośród 11 kierowników oddziałów szpitala złożyło wypowiedzenia. Tłumaczyli to niemożnością dojścia do porozumienia z prezes Ładyszkowska.
– Zaproponowałam plan rozwiązania tej trudnej sytuacji, który przesłałam do starosty, ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Nikt ze mną nie rozmawiał na temat decyzji rady nadzorczej i oceny mojego planu – stwierdza Beata Ładyszkowska.
– W naszej ocenie prezes po konflikcie personalnym z pracownikami szpitala nie dawała gwarancji, że placówka będzie funkcjonowała sprawnie, bez zakłóceń i zagrożenia dla zdrowia pacjentów – tłumaczył nam Kazimierz Chyła, wicestarosta powiatu starogardzkiego.
Powiat jest właścicielemszpitala, działającego jako samorządowa spółka kapitałowa. Spółka Kociewskie Centrum Zdrowia utworzona została pod koniec 2009 r. na bazie struktur i zasobów Specjalistycznego Szpitala św. Jana w Starogardzie Gdańskim i jest organem założycielskim dla Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Szpital św. Jana.
Zdaniem Beaty Ładyszkowskiej, funkcjonowanie szpitala w razie podtrzymania wypowiedzeń przez lekarzy, nie było zagrożone.
– Prowadziłam rozmowy ze specjalistami z Gdańska. Miałam zapewnioną obsadę stanowisk, zarówno jeżeli chodzi o kardiologię jak i neurologię. Na pozostałych oddziałach są przecież zastępcy ordynatorów – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Beata Ładyszkowska.
Lęk przed restrukturyzacją?Według niej powodem sprzeciwu lekarzy była niechęć do koniecznej restrukturyzacji placówki: – W pierwszej połowie grudnia zaproponowałam obniżenie wynagrodzeń kierowników oddziałów, zresztą – akurat w naszym szpitalu – będących na wysokim poziomie. Szpital jest spółką i budżet musi się zbilansować. Osoby najwyżej zarabiające podpisały aneksy – opowiada Ładyszkowska.
Podkreśla, że dwa dni trwały negocjacje i rozmowy z każdym z lekarzy, na temat konieczności wprowadzenia oszczędności w szpitalu. – Wyglądało na to, że rozumieją sytuację szpitala, tym bardziej, że obniżka kontraktów miała obowiązywać tylko przez rok – mówi odwołana prezes.
Kierownik oddziału pediatrii Kociewskiego Centrum Zdrowia Krzysztof Cichoń tłumaczył, że powodem wypowiedzeń nie są sprawy finansowe. Z relacji Kazimierza Chyły wynika, że lekarze podkreślali brak możliwości współpracy z prezes Beatą Ładyszkowską.
Jej zdaniem lekarze porozumieli się z władzami samorządowymi przed złożeniem wypowiedzeń: – Decyzje zostały podjęte poza mną i to nie z powodu zagrożenia bezpieczeństwa pacjentów – twierdzi Ładyszkowska. Nie wierzy, że lekarze nie wycofaliby wypowiedzeń, tym bardziej, że już wcześniej zdarzały się takie przypadki.
– Lekarze od początku byli przeciwni restrukturyzacji szpitala. Wcześniej miałam za sobą właściciela szpitala, jednak tym razem to lekarze z jakichś względów mieli poparcie właściciela placówki – tłumaczy Beata Ładyszkowska.
Uszczelnianie wydatkówKiedy w lipcu 2008 r. obejmowała stanowisko dyrektora szpitala, placówka miała 68 mln zł długów. Szpital nie prowadził inwestycji, nie korzystał ze środków unijnych, nie przeprowadzał remontów, brakowało pieniędzy na leki.
– W ciągu dwóch lat potrzeba było 300 tys. zł, żeby doprowadzić sprzęt w szpitalu do stanu odpowiedzialnej używalności – podkreśla była prezes Kociewskiego Centrum Zdrowia. – W ciągu roku udało się jej szpital zbilansować, tak że na koniec 2009 r. placówka przyniosła około 3 mln zł zysku.
Szpital został przekształcona w spółkę, a pod koniec 2009 r., a Beata Ładyszkowska została jej prezesem. Jak informuje, na koniec listopada br. placówka notowała około 0,5 mln zł zysku. Dług w ciągu dwóch lat został zmniejszony z 68 do 60 mln zł.
– Lekarzom nie podoba się uszczelnianie i kontrola wydatków. Kiedy przyszłam do szpitala nie było nawet działu zakupów. Każdy kierownik oddziału kupował, co chciał, jak chciał i gdzie chciał, a dyrektor tylko podpisywał rachunki – wspomina Beata Ładyszkowska.
Według niej fakt, że starała się uporządkować procedury wydawania pieniędzy w szpitalu bardzo nie podobał się lekarzom. Ich dezaprobatę wzbudziły też próby kontrolowania czasu i zakresu pracy.
– Wprowadzałem zasady znane wszystkim pracodawcom, że pracownik rozlicza się z czasu pracy i z tego, co robi. Jeżeli nie wykonuje zadań, wówczas dokonuje się jego oceny i wyciąga konsekwencje. Zdaniem lekarzy to są szykany – mówi Beata Ładyszkowska.
Według niej przyczyny słabości budżetu szpitala na 2011 rok wynikają z jednej strony z obiektywnych czynników, takich jak wzrost podatku VAT, czy inflacja, ale także z faktu, że lekarze starogardzkiego szpitala nie wykonali kontraktu, w związku z czym NFZ na przyszły rok dał placówce mniejsze pieniądze.
Nasza rozmówczyni zaznacza, iż jej próby monitorowania poziomu wykorzystania kontraktu także budziły sprzeciw kierowników oddziałów.
Zdaniem samorząduKazimierz Chyła przekonuje, że samorząd mógł albo przystać na plan pani prezes, która postulowała o czas na uregulowanie sytuacji, albo zwolnić ją. W opinii władz samorządowych plan prezes nie dawał gwarancji, że szpital będzie funkcjonował bez zakłóceń, dlatego byli zmuszeni odwołać ją ze stanowiska.
Jak informuje Kazimierz Chyła, po odwołaniu prezes Ładyszkowskiej, kierownicy oddziałów szpitala zobowiązali się do wycofania wypowiedzeń i powrotu do pracy. Przystali także na 10-procentową obniżkę kontraktów.
– Uważam, że zrobiłam dobrą robotę, zbilansowałam szpital, przekształciłam w spółkę, doprowadziłam do tego, że przynosi zysk. W tym roku chciałam uporządkować sprawy personalne, wprowadzić systemy motywacyjne, szkolenia, jednak już mi się nie uda – komentuje Beata Ładyszkowska.
Czytaj więcej:
przekształcenia szpitali | Beata Ładyszkowska | zarządzanie szpitalem | Kociewskie Centrum Zdrowia | odwołanie dyrektora