Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 10-11-2008 09:57

Wyjątkowo obfity finansowo rok w śląskim oddziale NFZ

Ktoś narzeka na brak pieniędzy? Na pewno nie śląski oddział NFZ. Ten rok jest wyjątkowo obfity. Podobno od przybytku głowa nie boli. Ale może się okazać, że oddziałom Funduszu raczej nie uda się spożytkować wszystkich środków finansowych jakie spływają w tym roku.

Założenia do planu finansowego NFZ-etu zawsze są ostrożne. I słusznie. Wprawdzie niemal zawsze przychody z naszych składek zdrowotnych okazują się większe od zakładanych, ale wielkość nadwyżki trudno przewidzieć. Bywało już, że nagle przychodziły chude lata i Funduszowi trudno było znaleźć pieniądze nawet na zabiegi ratujące życie - pisze Gazeta Wyborcza.

Ten rok należy jednak do wyjątkowo tłustych. Główna przyczyna to wzrost naszych zarobków, z których odprowadza się składki na leczenie. Wystarczy porównać dwie liczby: w 2007 roku fundusz wydał na leczenie prawie 42 mld zł. Według najnowszej wersji planu na 2008 rok ma o ponad 10 mld zł więcej!

A teraz śląski oddział NFZ. Rok temu planowano w centrali, że wyda 5,5 mld zł na świadczenia dla pacjentów. Teraz okazuje się, że ma na ten cel o 900 mln zł więcej. Pieniądze wpływają na konto śląskiego NFZ stopniowo od początku roku i część z nich została już rozdzielona między szpitale i przychodnie. Wszystkiego jednak niemal na pewno wydać się nie uda. Dlaczego, skoro do szpitali i przychodni ustawiają się kolejki chorych!?

Na wszczepienie endoprotez czeka się po kilka lat. Po kilka, a nawet kilkanaście, miesięcy trzeba czekać na niektóre zabiegi kardiologiczne czy neurochirurgiczne. Do tego urzędnicy w NFZ wcale nie próżnują. Nieustannie zapraszają do siebie szefów szpitali, przychodni i negocjują z nimi powiększenie kontraktów. Po kilka milionów dostały znaczące szpitale, jak Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu czy Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej. Szpital Urazowy w Piekarach dostał ponad 2 mln zł i czeka na dwa kolejne.

- Płacimy też regularnie za ponadlimitowych pacjentów na okulistyce, neonatologii, chirurgii i oddziałach ortopedycznych wszczepiających endoprotezy - podkreśla Zygmunt Kloza, dyrektor śląskiego oddziału NFZ.

Sam jednak przyznaje, że nie chodzi tylko o rozdzielenie pieniędzy na papierze. To udaje się zawsze. W rzeczywistości jednak NFZ zapłaci szpitalom i przychodniom tylko za faktycznie przyjętych pacjentów i tylko wtedy, gdy ich leczenie zostało prawidłowo rozliczone.

Tu pojawiają się problemy, bowiem wiele oddziałów przyjmuje mniej chorych, niż planowały (m.in. na pediatrii, ortopedii dziecięcej czy też dermatologii). Dlatego też, dostaną mniej pieniędzy, niż wcześniej zarezerwowano.

W połowie roku Fundusz wprowadził nowy system rozliczeń ze szpitalami. Duże ośrodki nie mają na ogół z JGP żadnych problemów. Wiele mniejszych rozlicza się jednak z błędami. Nie wiedzą, ile ostatecznie dostaną pieniędzy, więc starają się nie przyjmować pacjentów ponad limit;

Wiele obleganych przez chorych szpitali czy oddziałów nie może przyjąć już więcej pacjentów, bo działają na 100 proc. swoich możliwości. Musiałyby zainwestować pieniądze w rozbudowę i nowy sprzęt. Nie zrobią tego jednak, skoro NFZ nie daje gwarancji, że w kolejnych latach też zwiększy kontrakty.

Nie wiadomo, ile pieniędzy zostanie w kasie NFZ. Tak czy inaczej, będą mogły zostać wykorzystane w przyszłym roku.

- Ta sytuacja jest chora. Trzeba ją jak najszybciej zmienić, podnosząc wycenę za leczenie. To poprawi sytuację i pacjentów, i szpitali - mówi Bolesław Piecha, szef sejmowej komisji zdrowia.