Wolontariusz w szpitalu - tak, ale tylko przeszkolony

Czytają chorym książki, układają fryzury, wychodzą na spacer, czasami "tylko" rozmawiają. Wolontariusze, bo o nich mowa, pozytywnie oceniani przez samych chorych i ich rodziny, nie zawsze chętnie przyjmowani są przez placówki medyczne. Nie zawsze też ich pomoc, zwłaszcza w szpitalu, jest pożądana.

Jak wyjaśnia Ryszard Stus, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Janusza Korczaka w Słupsku, kierowany przez niego szpital nie jest w stanie skorzystać z pomocy wolontariuszy. W jego ocenie na przeszkodzie stoi brak profesjonalnego przygotowania wolontariuszy oraz problemy związane ze specyfiką pracy szpitala wielospecjalistycznego.

Jest potencjał

Jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Stowarzyszenia Klon/Jawor „Zaangażowanie społeczne Polaków. Wolontariat, filantropia, 1 proc i wizerunek organizacji pozarządowych (2014 rok)”, w porównaniu z innymi krajami europejskimi zainteresowanie wolontariatem w Polsce jest raczej niewielkie.

Aktywność społeczna w tym zakresie utrzymuje się od kilku lat na podobnym poziomie i dotyczy ok. jednej trzeciej społeczeństwa. Przy czym w formalny wolontariat w 2013 roku zaangażowanych było 18 proc. Polaków - nieco więcej niż w 2013 roku kiedy to odsetek wolontariuszy formalnych stanowił jedynie 14 proc.

Mimo dość niskiego poziomu zaangażowania polskiego społeczeństwa, jego potencjał w ocenie pracowników hospicjum jest nie do przecenienia.

Psycholog Ewa Kalińska z warszawskiego Hospicjum Onkologicznego Św. Krzysztofa przyznaje, że w placówce opieki paliatywnej wolontariusze uzupełniają pracę profesjonalnego zespołu.

- Zakres czynności, w których mogą pomóc jest bardzo szeroki. Towarzyszą pacjentom w spacerach, codziennych rozmowach, czytają książki i prasę, robią drobne zakupy chorym, pomagają obsługiwać audiobooki. Są wolontariusze zajmujący się pielęgnacją włosów, dłoni i stóp. Z kolei wolontariusze akcyjni pomagają zapewnić rozrywkę pacjentom - organizują koncerty muzyki klasycznej i rozrywkowej, wieczory poezji i relaks. Ich rola jest nieoceniona. Pozytywnie odbierają ich zarówno pacjenci, rodziny, jak i sam nasz personel - podkreśla Kalińska.

Bariery nie do pokonania

Jednak nie wszystkie placówki opieki medycznej tak entuzjastycznie podchodzą do pomocy ze strony wolontariuszy. W szpitalach sprawa bywa skomplikowana.

Dyrektor Stus zaznacza, że wprawdzie szpital przymierzał się do usprawnienia pracy SOR-u za sprawą wolontariuszy, jednak mimo grupy chętnych, na przeszkodzie stanęły problemy dotyczące specyfiki pracy w tego typu placówce.

- Trudnościami nie do przejścia okazały się m.in. problemy związane z zapewnieniem tajemnicy zawodowej, umiejętnościami podejścia do osób chorych, samego nawiązania dialogu z pacjentami, a także, co bardzo istotne, kwestie bezpieczeństwa epidemiologicznego - wyjaśnia dyrektor Stus.

Dodatkowe problemy wiązały się także z bezpieczeństwem wysokospecjalistycznego, bardzo drogiego sprzętu diagnostyczno-terapeutycznego, który jest własnością placówki.

- Wykorzystanie potencjały tkwiącego w ludziach dobrej woli, z wyżej wspomnianych powodów nie udaje nam się. Trzeba jednak zaznaczyć, że nasz szpital jest placówką o dużym stopniu wyspecjalizowania i poruszanie się po nim osoby, która dysponuje tylko dobrą wolą, z naszego punktu wodzenia, jest zdecydowanie nie do przyjęcia. To jest zbyt trudne zadanie, żeby można je było powierzyć osobie, która jest laikiem i nie posiada odpowiedniego przygotowania, które bardzo często jest przygotowaniem wysokospecjalistycznym. Przy certyfikacji jaką my posiadamy, poziom opieki musi być profesjonalny - wyjaśnia Stus.

Dodaje również, że szpital jeśli już się zdecyduje, to korzysta z przeszkolonych przez Urząd Pracy przyszłych potencjalnych opiekunów medycznych. Są to osoby przygotowane, a do szpitala kierowane są na staż, który ma pokazać, czy sprawdzą się w roli wspomnianych opiekunów. Ich praktyki opłacane są jednak przez Urząd Pracy.

Z kolei Ewa Kosiedowska, prezes Regionalnego Centrum Wolontariatu w Słupsku zwraca uwagę, że problem tkwi w braku dobrego zarządzania wolontariatem.

- To jest jedne z głównych powodów braku wykorzystania ogromnego potencjału, który tkwi w wolontariacie. Placówki szpitalne ciągle nie są przygotowane do podjęcia współpracy z wolontariuszem. Brakuje osób odpowiedzialnych za wolontariuszy, nie ma sprawnej koordynacji, nie wiadomo, co z tym wolontariuszem zrobić. Wreszcie nie ma osób odpowiedzialnych za profesjonalne skonstruowanie określonych umów zabezpieczających interesy zarówno szpitali, jak i samych wolontariuszy - wyjaśnia.

Szkolenie to podstawa

Wszyscy zgadzają się, co do jednego, aby wolontariusz mógł być przydatny, nie tylko dla samego chorego, ale też dla zarządzającego placówką medyczną, musi być profesjonalnie przygotowany.

Przekonał się o tym na własnej skórze NZOZ Szpital w Puszczykowie. Jak wyjaśniał wypowiadający się dla Gazety Wyborczej Zbigniew Popow, ordynator oddziału opieki paliatywno-hospicyjnej w puszczykowskim szpitalu, dotychczasowe doświadczenia z wolontariuszami nie były budujące. W poprzedniej siedzibie hospicjum wolontariusze pojawiali się tylko incydentalnie. Nie starczało im ani ochoty, ani sił, by zostać w placówce dłużej.

W rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl ordynator podkreślił jednak, że pomocny w szpitalu jest jedynie wolontariusz przeszkolony, znający doskonale specyfikę oddziału o charakterze paliatywno - hospicyjnym i potrzeby chorych.

- Warunkiem absolutnie koniecznym, aby móc pracować z pacjentami jest przejście szkolenia. W tej chwili trzy osoby chętne do pracy na naszym oddziale przechodzą takie szkolenia w poznańskim Hospicjum Palium. Dalsze zapoznawanie się wolontariusza z zespołem i konkretnymi czynnościami nastąpi już na oddziale. Wolontariusz to musi być osoba cechująca się odpowiedzialnością, empatią, a przy tym doskonale znająca zakres czynności, które może wykonywać przy pacjencie. Taki wolontariusz może być pomocny samą swoją obecnością, rozmową z pacjentem, ale też może wspomagać zespół pielęgniarski przy karmieniu i codziennej higienie chorego - wyjaśnia doktor Popow.

Dodaje również, że szpital liczy na to, że do wolontariuszy przeszkolonych w Hospicjum Palium dołączą kolejne osoby, które będą chciały poznać specyfikę pracy z pacjentem w terminalnej fazie choroby.

Z opinią tą zgadzają się pracownicy hospicjów, twierdząc, że wolontariuszami muszą być osoby przeszkolone, wybrane, sprawdzone. W ich ocenie wolontariusz w hospicjum nie zastąpi lekarza ani pielęgniarki. I odwrotnie. Jego zadaniem jest odciągnąć chorego od monotonii szpitalnego życia.

Na ten fakt zwraca też uwagę Barbara Smolik, psycholog z warszawskiego Hospicjum Onkologicznego Św. Krzysztofa.

- Kiedy rekrutujemy osoby chętne, staramy się poznać i zbadać motywację przyszłych wolontariuszy. Jest ona niezwykle ważna. Spotkanie takie daje też możliwość wolontariuszom uświadomienia sobie czekających ich trudności i wyzwań. Następnie zakwalifikowane przez nas osoby są profesjonalnie przygotowywane do wolontariatu. Przechodzą dwa intensywne, całodniowe szkolenia z psychologami, lekarzem, pielęgniarką i fizjoterapeutą. Szkolenia te mają charakter warsztatowy. Ułatwia to przyszłym wolontariuszom bezpośredni kontakt z terminalnie chorym, a także odnalezienie się w placówce opieki medycznej - podsumowuje Smolik.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH