Neurochirurdzy ze Szpitala Wojewódzkiego we Włocławku dali dyrekcji tydzień na spełnienie swoich postulatów.
Neurochirurgia miała stanąć już w piątek (5 marca), lekarze zgodzili się jednak odłożyć swoje odejście z pracy o tydzień, a przez ten czas nadal negocjować z dyrekcją szpitala. Konflikt we włocławskiej lecznicy zaczął się jesienią. Neurochirurdzy (na oddziale pracuje ich sześciu, posady chce porzucić czterech) twierdzą, że zmniejszono im uposażenia i domagają się podwyżek.
– W maju ub. r. lekarze zażądali wzrostu wynagrodzeń. Dyrektor zgodził się, ale zaznaczył, że może podwyższyć zarobki jedynie na cztery miesiące. Potem rozwój sytuacji będzie zależał od kontraktu z NFZ – wyjaśnia Stefan Kwiatkowski, wicedyrektor szpitala ds. lecznictwa.
Drugim postulatem neurochirurgów była gruntowna modernizacja oddziału i jego wyposażenie w nowy sprzęt.
– Tomograf już mamy, na siódmego maja zaplanowane jest otwarcie pracowni. Mamy także podgląd radiologiczny, chociaż przyznaję, że nie można z niego korzystać do czasu, kiedy na oddziale nie będzie nowoczesnego stołu operacyjnego. Przetarg jest już rozpisany, rozstrzygnięcia spodziewamy się za cztery do sześciu tygodni – mówi dyrektor Kwiatkowski.
Włocławska placówka ma około 20 mln zł długu. Dyrekcja nie ukrywa, że odejście z pracy czterech lekarzy będzie oznaczało całkowite zamknięcie 22-łóżkowego oddziału.
Więcej na: www.torun.gazeta.pl
Czytaj więcej: neurochirurgia | Szpital Wojewódzki we Włocławku | żądania płacowe lekarzy | Stefan Kwiatkowski
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum