Spokojnie, to tylko kolejka do rejestracji w jednym ze stołecznych szpitali w styczniu 2009 roku...
Infolinia NFZ miała być pomocna w rozładowaniu długich kolejek do specjalistów. Niestety efekty jej działania są mizerne.
Dzięki infolinii pacjent miał się dowiedzieć jak długo będzie oczekiwał na wizytę u poszczególnych lekarzy. Okazało się, że konsultanci pracujący w infolinii albo takich danych nie mają, albo podają dane odbiegające od stanu faktycznego. To co można zazwyczaj usłyszeć w odpowiedzi na konkretne pytania to... informacja pod jakie numery należy dzwonić, by spróbować umówić wizytę – pisze Gazeta Wyborcza.
NFZ tłumaczy, że pracownicy infolinii opierają się na danych przekazywanych przez same placówki, a te często nie przesyłają rzetelnych informacji.
Jak mówi dyrektor wielkopolskiego oddziału NFZ Zbigniewa Nowodworska, kolejki są monitorowane na bieżąco, a w przypadku gdy placówki wykazują ich brak, proszone są o wyjaśnienia. W październiku ubiegłego roku Fundusz wysłał w tej sprawie pismo do 839 szpitali i przychodni. Jedynie 3 proc. z nich przyznało, że ma dłuższe kolejki. Pozostali potwierdzili, że kolejek u nich nie ma.
– Nie mamy narzędzi, by zmusić przychodnie i szpitale do przekazywania nam rzetelnych informacji na ten temat – tłumaczy dziennikarkom Gazety Wyborczej dyrektor Nowodworska.
– Informacje na temat kolejek do lekarzy to nie jest tylko kwestia infolinii. To problem rzetelności sprawozdawania przez poszczególne placówki. Prześlemy do redakcji informacje w tej sprawie – zapewniła portal rynekzdrowia.pl rzeczniczka Wielkopolskiego Oddziału NFZ w Poznaniu Marta Banaszak-Osiewicz.
Więcej na: www.poznan.gazeta.pl
Czytaj więcej: Marta Banaszak-Osiewicz | Zbigniewa Nowodworska | Wielkopolski Oddział Wojewódzki NFZ w Poznaniu | infolinia | infolinia dla pacjentów
Brzesko: szpital będzie leczył zakupoholików