Wczoraj protestowali, a dziś rozmawiają o prywatyzacji ochrony zdrowia

Zmniejszenie zatrudnienia, spadek jakości świadczeń medycznych i brak równego dostępu pacjentów do leczenia - to według uczestników konferencji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych główne skutki prywatyzacji sektora ochrony zdrowia.

Przewodnicząca OZZPiP Iwona Borchulska otwierając w sobotę (6 października) konferencję podziękowała uczestnikom za udział w piątkowej (5 października) manifestacji w Warszawie w obronie publicznego systemu ochrony zdrowia. - Oddźwięk publiczny i przekaz medialny był bardzo pozytywny - oceniła.

Wszystko przez oszczędności

Socjolog Wiesława Kozak z Uniwersytetu Warszawskiego podkreśliła, że polski system ochrony zdrowia jest dość chaotyczny. - Nie ma wyznaczonego jednego kierunku, w którym idziemy, wprowadza się szereg drobnych reform - oceniła.

Zwróciła uwagę, że kraje Unii Europejskiej już w latach 80. zaczęły mówić o zmianie modelu finansowania i koniecznych oszczędnościach w systemach ochrony zdrowia ze względu na deficyty budżetowe i jednoczesny wzrost kosztów związanych z nowoczesnymi technologiami medycznymi.

- Nastąpił nacisk na ekonomizację ochrony zdrowia - dodała.

Stwierdziła, że proces prywatyzacji szpitali dotyczy wszystkich krajów unijnych. - Wszędzie istnieje presja finansowa, aby szpitale się bilansowały, a prywatyzacja w efekcie prowadzi do zmniejszenia zatrudnienia - mówiła.

Jako kolejny skutek oszczędnego finansowania wymieniła zmiany form zatrudnienia i stosowanie kontraktów, części etatu, umów zleceń oraz usług zewnętrznych. Podkreśliła ponadto, że prywatne placówki nastawione na zysk starają się leczyć tylko "opłacalnych" pacjentów, którzy nie generują dodatkowych kosztów.

System niezgodny z konstytucją

Były minister zdrowia Marek Balicki zwrócił uwagę, że "w Polsce od wielu lat następuje przekierowanie z systemu publicznego na rzecz opcji rynkowej, czego przypieczętowaniem było przyjęcie w ubiegłym roku ustawy o działalności leczniczej regulującej przekształcanie szpitali w spółki".

W jego opinii system rynkowy w sektorze ochrony zdrowia jest sprzeczny z założeniami polskiej konstytucji, która gwarantuje równy dostęp wszystkich obywateli do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych. - Przekształcenie szpitala w spółkę i prywatyzacja to pozbycie się przez państwo tego zadania - ocenił.

Zaznaczył, że trzeba podejmować działania takie jak piątkowa manifestacja, aby zatrzymać proces prywatyzacji systemu ochrony zdrowia.

- Trzeba przycisnąć rząd, aby skorygował ustawę i przypomniał sobie, że szpitale publiczne są potrzebne i realizują konstytucyjną zasadę równości dostępu do świadczeń zdrowotnych - przekonywał.

Także w jego opinii prywatyzacja szpitali prowadzi do redukcji zatrudnienia oraz spadku jakości świadczenia usług.

Prywatyzują w całej Europie

Przedstawiciel związków zawodowych z Niemiec Klaus Engert, podkreślał, że wielkie grupy kapitałowe na całym świecie szukają nowych obszarów, w które mogłyby inwestować, aby osiągnąć zyski, a jednym z nich jest ochrona zdrowia.

Jak poinformował proces prywatyzacji szpitali dotknął także Niemcy, a w 2011 r. liczba szpitali prywatnych w tym kraju przekroczyła liczbę szpitali państwowych.

Dodał, że od 10 lat funkcjonuje taki system płatności szpitalom, że otrzymują one stałe stawki za każdego pacjenta, który do nich trafia, w zależności od przypisania go do danej grupy pacjentów.

 - Jeżeli szpital wykona daną procedurę taniej, to nadwyżka stanowi jego zysk - zaznaczył i dodał, że wpływa to na szukanie oszczędności np. poprzez ograniczenie zatrudnienia lub wynagrodzeń.

- Koszty osobowe przez lata stanowiły 70 proc. kosztów w publicznych szpitalach, tymczasem w prywatnych placówkach jest to 57 proc., co osiągnięto obniżając płace i redukując zatrudnienie - stwierdził.

- Prywatyzacja prowadzi do obniżki płac, zmniejszenia zatrudnienia, większego obciążenia pracą, a to natomiast ma wpływ na spadek jakości świadczeń - przekonywał.

- Ochrona zdrowia to nie dobro konsumpcyjne, ale dobro publiczne i trzeba odchodzić od prywatyzacji tego sektora - zaznaczył.

Nie wszystkich na to stać

Z kolei reprezentujący Belgię Yves Helleendorf stwierdził, że w każdym kraju niedostatki inwestycyjne w publiczny system ochrony zdrowia powodują zagrożenie w równym dostępie do niego, ponieważ osoby, które na to stać mogą skorzystać z prywatnej opieki zdrowotnej.

W jego ocenie, "system nastawiony na zysk z definicji wybierze tylko pacjentów wypłacalnych, a system nie nastawiony na zysk będzie musiał obsłużyć pozostałe osoby, których nie stać na prywatne leczenie".

Jak zaznaczył, Unia Europejska niemal w każdym obszarze przekonuje, że wolny rynek jest najlepszym rozwiązaniem, a wyłącznie publiczna służba zdrowia jest sprzeczna z zasadą swobody prowadzenia działalności gospodarczej.

- Możemy razem wywierać nacisk na Unię Europejską, aby nie wpływała na polityki krajowe w tym zakresie - przekonywał. - Zdrowie to nie towar i powinno pozostać powszechnym prawem - dodał.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH