Pacjent, który dostał sprzęt rehabilitacyjny za ponad 17 tys. złotych twierdzi, że został uszczęśliwiony na siłę...

Sparaliżowany nagle mężczyzna, gdy odzyskał przytomność, przy szpitalnym łóżku zjawił się przedstawiciel firmy Habitus handlującej sprzętem rehabilitacyjnym z pytaniem, czy nie chce wózka inwalidzkiego. Pacjent wózek chciał.

Wózek kosztował 4,5 tys. zł, z tego 1,8 tys. zł zrefundował NFZ, resztę miało dołożyć Stołeczne Centrum Osób Niepełnosprawnych, udzielające dofinansowania z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych - informuje Gazeta.pl.

Kilka tygodni później kurier przywiózł materac przeciwodleżynowy za prawie 1,5 tys. zł i dwa stabilizatory podtrzymujące ramiona (5,5 tys. zł), finansowane z refundacji NFZ i PFRON. Tyle, że te sprzęty zainteresowanemu nie były potrzebne, ponieważ porusza rękami. Za kolejne dwa tygodnie przyjechał pionizator, przeznaczony dla osób, które nie mogą samodzielnie stać... Chory z pionizatora nie skorzystał ani razu i twierdzi, że boi się otwierać drzwi, by nie okazało się, że to znowu kurier ze sprzętem, którego nie ma potrzeby używać.  

Aby otrzymać taki sprzęt, pacjent musi mieć m.in. orzeczenie o niepełnosprawności i podpisać (lub jego bliska osoba) stosowne zlecenie, które parafuje lekarz. Jeśli NFZ zgodzi się dopłacić, firma sprzedająca sprzęt zamawia go. Brakującą kwotę pokrywa PFRON. Pacjent nie płaci nic, firma zarabia na marży.

Za obdarowywanego na siłę pacjenta, dokumenty podpisała mama, która twierdzi, że było to tylko jedno zlecenie na wózek. Jednak 24 marca do warszawskiego NFZ wpłynęły cztery: na wózek, pionizator, stabilizatory i materac. Na wszystkich widnieje jej podpis. Papiery w NFZ w imieniu pacjenta składał mężczyzna, który miał upoważnienie z jego podpisem. Chory twierdzi, że nie przypomina sobie momentu podpisywania dokumentów, bo był świeżo po operacji i jeśli podpisał, to nieświadomie.

NFZ wyraził zgodę na zakupy o wartości przekraczającej 7 tys. zł. Tymczasem do pacjenta trafił sprzęt za ponad 17 tys.

Do Stołecznego Centrum Osób Niepełnosprawnych wniosek o dofinansowanie - w imieniu chłopca – złożyła firma Habitus.

Jarosław Trzcianowski, współwłaściciel Habitusa mówi, że trudno mu uwierzyć, że aż tyle razy ktoś nieświadomie podpisał dokumenty. Dodaje , że firmie zależy, by sprzęt nie stał bezczynnie i że ten standardowy mogą odebrać. Problem będzie natomiast z pionizatorem, bo robi się go dla konkretnego pacjenta.

Wanda Pawłowicz, rzecznik prasowy mazowieckiego NFZ mówi, że w tej konkretnej sprawie nie ma podstaw do interwencji, bo na zleceniach jest podpis matki pacjenta. Sprzęt zalecał neurochirurg. Niepotrzebne urządzenia można oddać do firmy, a ta powinna zwrócić NFZ kwotę refundacji. Jeśli nie przyjmie, pacjent może złożyć skargę.

W ubiegłym roku mazowiecki NFZ zrefundował sprzęt rehabilitacyjny i ortopedyczny za blisko 75 mln zł.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH