Warmińsko-Mazurskie: protest salowych giżyckiego szpitala

Protestują salowe z giżyckiego szpitala. Kobiety, które dotąd zatrudniał szpital, nie godzą się na gorsze warunki płacowe zaproponowane im przez zewnętrzną firmę, która od środy (23 października) sprząta tę placówkę - poinformował PAP prezes Szpitala w Giżycku Krzysztof Bestwina.

Prezes Bestwina powiedział PAP, że sytuacja jest przykra, ponieważ niektóre z salowych protestują na oczach pacjentów. Jak mówił, paniom towarzyszą kamery telewizyjne, co wprowadza niepotrzebny zamęt. Czystość w szpitalu - jak zapewnił - mimo protestu jest zachowana, bo w środę prace te zaczęły wykonywać panie zatrudnione przez zewnętrzną firmę.

Giżycki szpital od marca działa jako spółka samorządu powiatowego. Bestwina powiedział, że gdy restrukturyzowano placówkę, zapowiedziano redukcję kosztów, w tym rezygnację z usług salowych i przekazanie tych usług zewnętrznej firmie wyłonionej w przetargu.

- Zatrudnianie blisko 40 salowych kosztowało nas kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, a zlecanie sprzątania zewnętrznym firmom to powszechna praktyka - argumentował Bestwina i zapewnił, że pracujące na umowy zlecenia i umowy na czas ograniczony salowe doskonale o tym wiedziały.

Problem pojawił się, gdy firma, która wygrała przetarg na sprzątanie szpitala w Giżycku, zaczęła rekrutować pracowników. Proponowana dotychczasowym salowym stawka w wysokości ok. 5 zł za godzinę netto dawała im w sumie o 200-300 zł niższe zarobki niż w czasie, gdy zatrudniał je szpital (wówczas zarabiały 1,6 tys. zł brutto).

- Prosiłem szefa tej zewnętrznej firmy, by rozważył podwyższenie stawek i w paru przypadkach przychylił się do tej prośby. Niestety, nie ze wszystkimi paniami salowymi zawarł umowy, część osób zatrudniono nowych - przyznał Bestwina i dodał, że choć niskie zarobki są "przykre i bolesne", to jednak ważne jest, że kobiety w ogóle mają pracę.

W podobnym tonie o problemie salowych wypowiedział się dla PAP wicestarosta giżycki Wacław Strażewicz. - Szpital generował straty, musimy go restrukturyzować. Salowe nie są jedynymi osobami, które na tym cierpią, będą kolejne zmiany kadrowe - przyznał Strażewicz, który także prosił firmę zatrudniającą salowe o rozważenie podniesienia stawek wynagrodzenia.

- Wiadomo, że firma, która wygrała przetarg, musi zobaczyć, jakie ponosi u nas koszty, nikt społecznie nie będzie sprzątał - przyznał Strażewicz.

Odkąd giżycki szpital przekształcił się w spółkę, miesięcznie notuje 20-30 tys. zł straty. Rok 2012 placówka zamknęła 2 mln zł straty.

- Ważne, by utrzymać szpital w Giżycku, niskie zarobki są przykre, ale nie do końca mamy na to wpływ - przyznał starosta.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH