Jacek Janik/Rynek Zdrowia | 07-04-2017 05:52

W tym samorządowym szpitalu seniorzy mogą współpłacić za operacje zaćmy

Seniorzy z Rudy Śląskiej uzyskają możliwość komercyjnego usunięcia zaćmy, połowę kosztów zabiegu - ok. 1,4 tys. zł - pokryje miasto. Samorząd co prawda nie kupił świadczeń dla mieszkańców, na co zezwala Ustawa o działalności leczniczej, ale znalazł inny sposób ich sfinansowania w szpitalu. Jaki?

Seniorzy zapłacą 52 proc. ceny zabiegu. Różnicę pokryje szpital, ze środków finansowych, jakie otrzymał od samorządu. Fot. PTWP

Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej z początkiem kwietnia rozpoczął akcję "Oko na seniora", która adresowana jest do starszych mieszkańców miasta. Przygotował ulotki oraz broszury informacyjne dla seniorów o zaćmie, możliwościach jej leczenia oraz o samym zabiegu jej usunięcia i zaprosił na spotkania.

Pierwsze spotkania odbyły się w minioną środę (5 kwietnia), przeprowadzone przy okazji zebrania rudzkiego koła Polskiego Związku Emerytów i Rencistów. Wzbudziły ogromne zainteresowanie. W sumie wzięło w nich udział około 190 seniorów. Przyszli tłumnie, bo wcześniej dotarła do nich wiadomość, że w razie stwierdzenia zaćmy będą mogli - współpłacąc - skorzystać z szybszego jej usunięcia, zamiast tkwić w kolejkach. Zyskują też możliwość wyboru soczewki.

Zapłacą połowę ceny
W ramach akcji "Oko na seniora", zakwalifikowani do zabiegu komercyjnego usunięcia zaćmy seniorzy zapłacą 52 proc. jego ceny - ok. 1400 złotych. Różnicę pokryje szpital, ze środków finansowych, jakie otrzymał od samorządu Rudy Śląskiej.

- Wykonujemy wszystkie potrzebne badania diagnostyczne i kwalifikujemy do operacji. Na zabieg dofinansowany przez miasto czeka blisko 300 mieszkańców Rudy Śląskiej. Cena, standard świadczonej usługi, do tego krótka hospitalizacja z pełną opieką anestezjologiczną przy zabiegu, to niewątpliwie nasze atuty - mówi dr Beata Kumor-Wierzba, ordynator oddziału okulistycznego w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej.

W kraju na zabieg usunięcia zaćmy oczekuje 540 tys. osób, na Śląsku - ponad 80 tys. Czas oczekiwania skraca się w porównaniu z minionymi latami, ale nadal pozostaje długi.

Jak podaje Barometr Fundacji WHC, na przełomie lutego i marca 2017 roku ten czas wynosił 22,4 miesiąca. Oczywiście to wyliczenia uśrednione, bo są także placówki, gdzie zabieg usunięcia zaćmy można wykonać niemal od ręki, ale i takie gdzie wykonany zostanie po 2020 roku.

Na zmniejszenie kolejek miało wpływ wprowadzenie w życie unijnej dyrektywy transgranicznej (w praktyce od listopada 2014 r.), co umożliwiło przeprowadzanie operacji za granicą i refundacji zabiegu przez NFZ. Znaczenie miało też obniżenie o 25 proc. wyceny procedury, przy zachowaniu ogólnej kwoty (560 mln zł) przeznaczonej na te zabiegi.

Po decyzji o zmianie planu finansowego NFZ na wniosek ministra zdrowia zwiększono ogólną pulę środków na operacje zaćmy o ponad 57 mln złotych. Jak wyliczył resort, pozwoli to przyjąć na zabiegi dodatkowo ponad 24 tys. pacjentów.

Samorząd dokapitalizował szpital
Jak tłumaczą samorządowcy z Rudy Śląskiej, problem zaćmy dotyczy przede wszystkim osób najsłabszych finansowo - emerytów i rencistów, którzy zazwyczaj nie mają możliwości skorzystania z zabiegów komercyjnych w kraju, ze względu na ich cenę. Również leczenie za granicą raczej nie jest dla nich dostępne. Wymaga zainwestowania własnych pieniędzy i oczekiwania na refundację oraz poniesienia dodatkowych wydatków związanych z wyjazdem i różnicą pomiędzy wysokością refundacji a realnym kosztem.

Inicjatywa rudzkiego samorządu i szpitala ma przyjść seniorom w sukurs. Informacja, jaka wcześniej obiegła media - o tym, że samorząd po prostu kupi w należącym do niego szpitalu zabiegi usuwania zaćmy u rudzkich seniorów - nie jest jednak ścisła.

Jak wyjaśnia Adam Nowak, rzecznik Urzędu Miasta Ruda Śląska, "Oko na seniora" jest akcją Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej, a nie samorządowym programem polityki zdrowotnej w myśl ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Nie stosuje się do niej również przepisów Ustawy o działalności leczniczej w zakresie przekazywania środków publicznych podmiotom wykonującym działalność leczniczą.

- To nie jest program samorządowy. Rada Miasta na marcowej sesji podjęła uchwałę, w ramach dokonania przeniesień w planie wydatków budżetowych, o dopłacie do kapitału naszej spółki - Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej - w kwocie 50 tys. 278 zł. - informuje rzecznik.

Zatem nie skorzystano w Rudzie Śląskiej ze znowelizowanej Ustawy o działalności leczniczej. Rudzki samorząd wybrał drogę dokapitalizowania szpitalnej spółki.

Tylko dla mieszkańców
Jak stwierdza pytany przez nas Marek Wójcik, ekspert w dziedzinie ochrony zdrowia Związku Powiatów Polskich i Związku Miast Polskich, taka decyzja została podjęta zgodnie z prawem. Samorząd miał prawo dokapitalizować swoją szpitalną spółkę: - Pieniądze zostały przekazane szpitalowi i weszły do jego ogólnej puli. Decyzja o tym, na co zostaną one przeznaczone należy wyłącznie do spółki, a samorząd nie może się domagać ich rozliczenia.

Katarzyna Adamek, prezes zarządu Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej, tłumaczy, że miasto nie po raz pierwszy z dużą przychylnością podchodzi do dofinansowania zabiegów usunięcia zaćmy dla mieszkańców. Wszczepiane są dobrej jakości soczewki dostępne na rynku, a pacjenci mają możliwość wyboru.

- Od początku wykonywania dofinansowywanych przez miasto operacji usunięcia zaćmy dla mieszkańców Rudy Śląskiej, od czerwca 2012 roku, w naszym szpitalu przeprowadzono ich już łącznie 1713. Średnio około 30-40 zabiegów miesięcznie - mówi prezes Adamek.

Ordynator Beata Kumor-Wierzba przypomina, że podstawą kwalifikacji pacjentów do dofinansowywanych przez miasto operacji, poza względami medycznymi, jest miejsce zamieszkania. Na dopłatę mogą liczyć jedynie mieszkańcy Rudy Śląskiej. 

Zdaniem Krzysztofa Ostrowskiego, posła PiS, przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu ds. Praw Pacjentów, lekarza, a do 2010 roku starosty gnieźnieńskiego, pomysł dofinansowywania świadczeń dla mieszkańców przez samorząd jest dobrym rozwiązaniem. - Jeżeli można pomóc pacjentom zgodnie z prawem, to trzeba to robić, niezależnie od sposobów. Ostatecznie liczy się efekt i dobro publiczne - mówi nam Krzysztof Ostrowski.