W kolejce do lekarza: po numerku, nie po nazwisku
- Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia
- 15-07-2010 06:32
Lada dzień do organów założycielskich placówek ochrony zdrowia, a stamtąd do lecznic, trafi pismo od Rzecznika Praw Pacjenta, w którym zaleci on likwidację list z nazwiskami pacjentów wywieszanych na drzwiach gabinetów lekarskich, informujących o kolejności przyjęcia.
Po konsultacjach z Głównym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych rzecznik Krystyna Barbara Kozłowska uznała, że nazwisko na liście wywieszonej na gabinecie lekarza jest informacją o stanie zdrowia, a ta zgodnie z prawem podlega szczególnej ochronie. Dla wielu lecznic oznacza to zmianę organizacji pracy i powrót do systemu numerków.
Jak przekazała nam Krystyna Kozłowska, zareagowała, bo do jej Biura wpłynęło kilka zapytań w tej sprawie.
– Aby mieć pełną jasność w kwestii wywieszania list pacjentów na drzwiach gabinetów lekarskich wystąpiłam o stanowisko Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Jego zdaniem najwłaściwsze dla pacjentów i nie doprowadzające do możliwości złamania prawa, będzie wydawanie numerków dla osób oczekujących na świadczenie – mówi Kozłowska.
Po otrzymaniu opinii od GIODO Rzecznik Praw Pacjenta wystąpiła do wszystkich organów założycielskich i rejestrowych o zastosowanie się do ustaleń. Pismo zostało wysłane 6 lipca 2010 r., wkrótce dotrze do lecznic.
Będzie jak na... poczcie?W niektórych szpitalach i poradniach już słyszano o tym, że listy mają zniknąć. Jednak zanim przystąpią do zmian, spokojnie czekają na dokument. Zapewniają, że system list sprawdzał się, a żadnych skarg nie było.
– W naszej placówce wiszą takie listy, znajduje się na nich imię i nazwisko pacjenta. Zgadzam się, że informacja o tym, iż Kowalski idzie do endokrynologa jest jakąś daną osobową, ale tenże Kowalski siedzi również na korytarzu przed konkretnym gabinetem i jest wzywany po nazwisku przez lekarza – mówi Maciej Sokołowski, dyrektor Wojewódzkiego Zespołu Specjalistycznej Opieki Zdrowotnej przy ul. Dobrzyńskiej we Wrocławiu.
Dyrektor Sokołowski zastanawia się, czy to, że mają zniknąć listy z nazwiskami pacjentów, oznacza również, że lekarz nie będzie też mógł otworzyć drzwi gabinetu i powiedzieć: „Jan Kowalski, proszę wejść” – bo również ujawni informację o stanie zdrowia.
– Pytanie, jak ma wyglądać ta komunikacja: „Numer 22, poproszę”? Chyba, że chodzi o wprowadzanie systemów, które znamy z poczty czy z urzędów. Pacjent będzie drukował sobie karteczkę z numerem, a na tablicy pojawiać się będą kolejne liczby – rozważa dyrektor wrocławskiej placówki.
… a numerki gubionoZwolenniczką systemu numerków nie jest też Grażyna Chajneta, zastępca dyrektora ds. ekonomicznych SZP ZLO Warszawa-Wawer.
– Obecnie kolejkę do lekarza w naszej lecznicy porządkują listy z nazwiskami pacjentów (bez imion). Wcześniej stosowaliśmy numerki, ale one ginęły lub pacjenci zapominali o nich. Dlatego zdecydowaliśmy się wprowadzić listy – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Chajneta.
Uważa, że ZOZ jest zobowiązany do dobrej organizacji kolejki, tak by pacjenci mieli sprawiedliwy dostęp do lekarza.
– Jeśli listy mają zniknąć, nasuwa się pytanie, co będzie najlepszym rozwiązaniem. Ideałem byłoby, gdyby wszyscy pacjenci przychodzili na czas i wchodzili w wyznaczonej kolejności, ale często bywa inaczej. Nie możemy tego puścić na żywioł – podkreśla zastępca dyrektora wawerskiej jednostki.
W jej opinii, byłoby dobrze, gdyby oprócz zalecenia, żeby zdjąć listy pojawiła się i wskazówka, jakie najkorzystniejsze rozwiązanie należałoby wprowadzić. Ma nadzieję, że zostanie zaproponowane taki system, które działał będzie we wszystkich placówkach i przy ogólnej aprobacie.
Co poradnia, to obyczajDla odmiany w kilku innych szpitalach na hasło „listy z nazwiskami pacjentów na drzwiach gabinetów lekarskich” łapią się za głowę.
– To gdzieś tak robią? Przecież to niedopuszczalne, żeby upubliczniać listę pacjentów! Obojętnie, czy tylko nazwisko, czy nazwisko i imię – usłyszeliśmy w jednym z krakowskich szpitali.
W Zielonej Górze też nie ma mowy o wywieszaniu w przyszpitalnych poradniach list z nazwiskami.
– Pacjenci przyjmowani są według kolejności rejestracji w dniu wizyty po wcześniejszym telefonicznym lub osobistym zapisie. Wiedzą, którzy są mniej więcej w kolejce i o której godzinie mogą być przyjęci. Nie ma zwyczaju wywoływania po nazwisku, a pacjenci sami pilnują kolejności – mówi Adrianna Wilczyńska, rzecznik Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze.
Adam Sandauer, prezes Stowarzyszenia Primum Non Nocere, podkreśla, że wśród skarg pacjentów z którymi ma do czynienia, te dotyczące ochrony danych osobowych zdarzają się niezwykle rzadko i dotyczą głównie przekazywania informacji o stanie zdrowia osobom trzecim bez zgody pacjenta.
Jak personel do pacjenta– Zgodzę się z decyzją pani rzecznik, że numery nadawane kolejności wejścia pacjentów są lepsze od list, bo mamy prawo do tego, by w szpitalu czy poradni nie ujawniano naszych nazwisk. Jest to jednak jeden z wielu problemów dotyczących poszanowania naszej prywatności. A nie ma go chociażby przy codziennych obchodach lekarskich, podczas których przy innych pacjentach padają pytania dotyczące szczegółów leczenia oraz różnych intymnych czynności – mówi Adam Sandauer.
Uważa, że ochrona danych osobowych jest ważna, ale w kwestii komunikacji personelu medycznego z pacjentami jest o wiele więcej do zrobienia.
– Weźmy pod uwagę chociażby zwracanie się do pacjentów po nazwisku bez słowa „pan”, mówienie do starszych osób per „dziadku” lub bezosobowe „niech wstanie” i wiele innych – wylicza prezes Stowarzyszenia sugerując, że akurat te kwestie są bardziej wrażliwe społecznie.
Czytaj więcej:
kolejki do lekarza | Adam Sandauer | Adrianna Wilczyńska | ochrona danych osobowych | Rzecznik Praw Pacjenta | Maciej Sokołowski | ochrona danych pacjenta | Krystyna Kozłowska | Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych | Grażyna Chajneta
Może powinna powstać strona www.nieuczciwypacjent.pl (dla tych, co uciekają po wizycie komercyjnej bez jej opłacenia) lub www.niepunktualnypacjent.pl (dla tych, co nie przychodzą na umówione wizyty, lekceważą listy oczekujących NFZ, przychodzą po terminie bo tak im pasuje) ?
GIODO może zajmie się reklamami w skrzynkach pocztowych, spamem interentowym i natrętnymi telefonami od banków, firm ubezpieczeniowych i przedstawicieli handlowych różnych firm !!