Wczoraj (15 kwietnia) aby zapisać się na wizytę do endokrynologa w Szpitalu Bielańskim im. ks. J. Popiełuszki w Warszawie, trzeba było kilka godzin stać w kolejce. NFZ ostrzega, że za taką organizację ruchu pacjentów mogą posypać się kary.

Poradnia endokrynologiczna szpitala przeżywała prawdziwy najazd. I trudno się dziwić bo tylko wczoraj można było zapisać się na II półrocze 2009 r. do endokrynologa specjalizującego się w chorobach tarczycy. I trzeba było to zrobić osobiście, bowiem telefonicznych zgłoszeń nie przyjmowano. Tym, którym udało się zapisać, do specjalisty trafią najwcześniej w lipcu. Jeśli ktoś przegapił termin, musi poczekać do przyszłego roku. Kolejne bowiem zapisy dopiero zostaną przeprowadzone za sześć miesięcy.

Sytuacją oburzony jest Narodowy Fundusz Zdrowia.

 – To niedopuszczalne, że pacjenci stoją godzinami, aby zapisać się na wizytę – komentuje na łamach Zycia Warszawy taką sytuację Wanda Pawłowicz, rzeczniczka mazowieckiego NFZ. Dodaje, że fundusz będzie karać placówki, które łamią warunki umów. – Zapisy powinny odbywać się systematycznie, a nie raz na pół roku. Pacjenci muszą mieć także możliwość umówienia wizyty przez telefon. NFZ już teraz zapowiada kontrole w poradniach, w których pojawiają się nieprawidłowości. Pierwsza – w piątek.

– Czy istnieje możliwość rozwiązania takiej sytuacji, jaka miała miejsce w naszym szpitalu? Oczywiście, że tak - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Krzysztof Jarząbek, kierownik działu organizacji i nadzoru Szpitala na Bielanach. – Trzeba by rozpocząć w styczniu zapisy, zakończyć je po dwóch... góra czterech tygodniach i mieć terminy ustalone do końca roku. Wówczas nie będzie kolejek. Przecież wydolność tego organizmu jest ograniczona. Zapotrzebowanie jest tak duże, także ze względu na uznanie jakim cieszy się endokrynologia na Bielanach, że nie jesteśmy w stanie sprostać wszystkim potrzebom. W ten sposób chcemy dać szanse także pacjentom aby mogli zapisać się na wizytę nie tylko na początku roku.

NFZ zapowiada wobec szpitala kontrolę i kary. Jako płatnik ma do tego prawo, bowiem stoi na straży prawidłowego procesu realizacji świadczeń opieki zdrowotnej.

– Wydaje mi się jednak, że wpadamy tutaj w swego rodzaju paranoję. Kwestia kar umownych i restrykcji, które Fundusz może nałożyć na świadczeniodawcę, dotyczy 2 procent nie zakresu kontraktu tylko jego całości. W tym przypadku ukarano by całe nasze lecznictwo ambulatoryjne, a nie tylko endokrynologiczne. To byłoby wysoce niesprawiedliwe i może się tak zdarzyć, iż zostaniemy ukarani za to, że... udzielamy te świadczenia - uważa Krzysztof Jarząbek.

Prof. Wojciech Zgliczyński, pełniący funkcję zastępcy dyrektora szpitala dodaje, że  z poradni endokrynologicznej korzystają nie tylko warszawiacy.

– Prawie 30 proc. stanowią pacjenci z całej Polski. Aby takie osoby miały też szansę na wizytę, zapisy organizowane są właśnie w taki sposób – twierdzi profesor.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH