O planowanych na najbliższy poniedziałek (20 października) rozmowach z udziałem negocjatora w Szpitalu Powiatowym w Świętochłowicach poinformował rzecznik Urzędu Miasta Roman Penkała. Tak daleko idąca mediacja okazała się konieczna, z powodu trwającego od tygodni konfliktu dyrektora szpitala z lekarzami. Również w poniedziałek ma być rozpisany konkurs na stanowisko dyrektora, który władze miasta mają nadzieję rozstrzygnąć do końca października. Miasto jest organem założycielskim szpitala.

Obecny dyrektor Szpitala Powiatowego w Świętochłowicach, Piotr Nowak, podtrzymuje swoją deklarację rezygnacji ze stanowiska dla dobra szpitala. Zamierza też uczestniczyć w rozmowach z udziałem negocjatora, którym ma być lekarz z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.

Jak poinformował Nowak w piątek, opieka nad pacjentami jest obecnie zapewniona i nie ma groźby ewakuacji kolejnego oddziału.

Z powodu konfliktu między lekarzami i dyrekcją do pracy przestali przychodzić lekarze, którzy złożyli wypowiedzenia z pracy, upływające z końcem tego miesiąca. Z początkiem października konieczne było wstrzymanie przyjęć ostrych przypadków na kilka oddziałów, a we wtorek z powodu braku lekarzy czasowo zamknięto oddział chirurgii, ewakuując 11 pacjentów do innych szpitali w sąsiednich miastach.

Oprócz chirurgów do pracy od wtorku nie przychodzą też neonatolodzy. Opiekę noworodkom zapewniają pediatrzy.

- Nie przyjmujemy obecnie pacjentek do porodu, więc dzieci nie przybywa. Prawdopodobnie wszystkie zostaną wypisane do niedzieli - powiedział Nowak. Dodał, że cały czas szuka do pracy nowych lekarzy.

Skonfliktowana z dyrekcją grupa lekarzy domaga się dymisji dyrektora, któremu zarzucają niekompetencję; on im - blokowanie planu naprawczego szpitala, który zaakceptowała Rada Miejska Świętochłowic i rada społeczna szpitala. Lekarze krytykują ten plan. Placówka jest zadłużona na 40 mln zł.

Sprawą konfliktu w świętochłowickim szpitalu zajął się już okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej przy Śląskiej Izbie Lekarskiej. Bada on sprawę operacji pacjentki. Kobieta dostała krwotoku po wcześniejszym cięciu cesarskim, co zagrażało jej życiu. Doszło do tego zaraz po tym, jak dyrektor zwolnił ordynatorów oddziału ginekologiczno-położniczego i chirurgicznego. Kiedy ordynator ginekologii pakował swoje rzeczy, pacjentka dostała krwotoku. Według relacji lekarzy, wicedyrektor ds. lecznictwa miała mu dwukrotnie zabronić przeprowadzenia operacji, lekarz mimo to zoperował pacjentkę; jej życiu obecnie nic nie zagraża. Lekarze złożyli zawiadomienie do prokuratury. Wicedyrektor nie zgadza się z zarzutami. Oburzeni lekarze odmówili współpracy z dyrekcją.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH