W Starachowicach pacjenci pytają: Gdzie mamy się teraz leczyć? Do końca nikt nie wie

Niektóre poradnie specjalistyczne w Powiatowym Zakładzie Opieki Zdrowotnej (PZOZ) w Starachowicach straciły kontrakty. Niezorientowani pacjenci szturmowali je jednak nadal pomstując, że nie mogą dostać się do lekarza. To nie nasza wina - odpowiedziała dyrekcja szpitala i na wydrukowanym afiszu podała numer telefonu winowajcy - świętokrzyskiego NFZ.

„Nie możesz dostać się do lekarza specjalisty? Tracisz czas, nerwy, zdrowie? To nie nasza wina, że NFZ zwiększył kontrakty dla innych placówek kosztem poradni w naszym szpitalu” – mogli przeczytać poddenerwowani chorzy na afiszu, który po wyjaśnienia odsyłał ich do NFZ.

Żeby wiedzieli, o co konkretnie zapytać, na internetowej stronie szpitala zamieszczono również informację, że nie wystarczy pieniędzy dla poradni wad postawy i poradni preluksacyjnej. Znacznie mniej funduszy otrzymała poradnia ortopedyczna i okulistyczna. Cięcia dotkną też ginekologii. Najbardziej okrojony został jednak budżet kardiologii. Na wizytę u okulisty czy ginekologa trzeba czekać nawet dwa miesiące.

Za to nie trzeba było długo czekać na reakcję bombardowanego telefonami płatnika.

Pismem na afisz
Fundusz wystosował pismo do starosty (powiat jest organem założycielskim), w którym wyjaśnia, że lecznica przygotowała gorszą ofertę od konkurencji. Ponadto sugeruje staroście, żeby wziął po lupę dyrekcję szpitala, choć – jak zastrzega – „nie jest rolą Funduszu wyciąganie konsekwencji wobec osób ze starachowickiego szpitala, które były odpowiedzialne za słabe przygotowanie oferty konkursowej”.

– W trakcie postępowania konkursowego, gdy była tworzona lista rankingowa, PZOZ był na niej pierwszy. Nie złożył więc złych ofert. Przegrał, gdyż nie mógł obniżyć ceny. Nie zamierzam z powodu tego, że szpital ma wyższe koszty od niewielkich niepublicznych jednostek, wyciągać konsekwencji – mówi nam wicestarosta Dariusz Dąbrowski, który w powiecie odpowiada za ochronę zdrowia.

Dąbrowski tłumaczy, że Jolanta Kręcka, dyr. PZOZ poprzez akcję plakatową próbowała wyjaśnić pacjentom sytuację i wskazała na płatnika, który dokonał nowego podziału rynku. Mówi, że uśmiecha się, gdy czyta w korespondencji NFZ, że to nie Fundusz odpowiada za wysokość kontraktów, ale dyrekcja PZOZ.

– Z tego wynika, że płatnik nie jest w ogóle potrzebny – wicestarosta nie ukrywa krytycznego stosunku do tej instytucji po tegorocznym kontraktowaniu. Przekonał się osobiście, jak wyglądało. Dwa razy uczestniczył w kontraktowaniu usług kariologicznych i – jak mówi – obserwacje nie są budujące.

Dyr. Jolanta Kręcka nie spodziewała się, że sprawa afiszy kolportowanych w rejestracji i przychodnich szpitala przybierze taki obrót.

– Nie sądziłam, że Fundusz się obrazi. Tym bardziej, że nie podaliśmy nieprawdziwych informacji. Nie wiem dlaczego dyr. Zofia Wilczyńska z NFZ poczuła się dotknięta i napisała do starosty, że jesteśmy słabym szpitalem. Po prostu niepubliczne placówki, które finansowane są zarówno z kontraktów, jak i ze świadczenia usług komercyjnych, mogły obniżyć cenę o 10 proc. – tłumaczy Jolanta Kręcka i zapewnia, że nie czuje się urażona pismem dyr. Wilczyńskiej do starosty.

Cena niewiedzy
Jednak zdaniem Beaty Szczepanek, rzecznik Świętokrzyskiego NFZ, powody dla których PZOZ nie wypadł dobrze w kontraktowaniu były inne.

– Wcale nie ceną przegrali. Przegrali, bo nie zapewniali odpowiedniej dostępności do specjalistów. Oferowali najmniej godzin i dodatkowo skumulowali czas pracy specjalistów, tzn. nie rozłożyli możliwości skorzystania z ich usług na godziny przedpołudnie i popołudnie. A cena, kadra, sprzęt były w zasadzie podobne z tymi u konkurencji – mówi rzecznik i podkreśla, że w powiecie starachowickim na specjalistkę przeznaczono o 30 proc. więcej pieniędzy niż w 2010 r.

Można zapytać, co z tego, skoro chorzy nie wiedzą, gdzie szukać specjalistycznej pomocy. Praprzyczyną konfliktu w Starachowicach były awantury zdezorientowanych pacjentów.

– Od 2 stycznia uruchomiliśmy dwa alarmowe telefony, pod które mogli dzwonić i dowiadywać się o adresy placówek z kontraktami – tłumaczy Beata Szczepanek. Dodaje, że obowiązek informowania pacjentów o tych sprawach wynika z ustawy o świadczeniach zdrowotnych i spoczywa na starachowickim szpitalu.

– Pani dyrektor grała zdrowiem pacjentów, straszyła ich. Powinna powiedzieć nie tylko, że szpital stracił część kontraktów, ale także gdzie przyjmują specjaliści z kontraktem – Szczepanek krytykuje PZOZ za zamieszanie, które – jej zdaniem – ustało dzięki temu, że były telefony alarmowe. Oprócz tego NFZ wykupił w Echu Dnia całokolumnowe ogłoszenie z wykazem placówek finansowanych przez Fundusz. Słowem zrobił, co mógł.

Informacyjnym (a)frontem do pacjenta
– Gdybym miała informacje z Funduszu, to bym umieściła je w rejestracji, tak jak w poprzednich latach – wyjaśnia z kolei dyr. Jolanta Kręcka. Zapewnia, że pacjent powinien nawet w szpitalu uzyskać informacje, mimo że dotyczą konkurencyjnych jednostek.

Jednakże Fundusz nie dysponuje jeszcze ostatecznym i pełnym wykazem zakontraktowanych placówek. Przyznając to Beata Szczepanek deklaruje, że gdy zakończą się konkursy dodatkowe, zostanie opublikowany darmowy informator, prawdopodobnie w końcu marca.

– Jako powiat jesteśmy zainteresowani udostępnieniem takich informacji mieszkańcom. Nawet wystąpiłem 12 stycznia do dyr. Wilczyńskiej z NFZ z pismem w tej sprawie. Dostałem odpowiedź, że po 15 lutego na stronie internetowej te informacje będą umieszczone. Do dziś pełnej informacji nie ma – opowiada wicestarosta i dodaje, że pracownicy starostwa z zespołu ds. zdrowia przygotowali robocze opracowanie, jednakże publikowanie materiałów nieautoryzowanych przez NFZ byłoby błędem.

Tak więc wszyscy maja dobrą wolę, ale problem pozostał. W całym kraju umowy z płatnikiem podpisało wiele nowych podmiotów. Tym samym spora część dotychczasowych świadczeniodawców nie ma umów. W wielu przychodniach zdezorientowani pacjenci odsyłani są z kwitkiem, bez informacji, gdzie mogą kontynuować leczenie.

Rozmawialiśmy o tym z Andrzejem Troszyńskim, rzecznikiem Centrali NFZ. Podkreślił, że oddziały wojewódzkie Funduszu publikują informacje na temat zawartych kontraktów na swoich stronach internetowych i udostępniają je za pośrednictwem infolinii.

– Poza tym informacja powinna być udzielana w przychodniach – powiedział, ale przyznał, że NFZ nie ma możliwości, by wymóc na placówkach, które straciły kontrakt, żeby kierowały chorych do tych z kontraktem.

Z uwagi na dezinformację pacjentów – szczególnie osób starszych, które nie korzystają z internetu, częściej sięgają natomiast po gazety – rzecznik zadeklarował, że skontaktuje się z oddziałami wojewódzkimi w sprawie zamieszczania w lokalnej prasie list placówek, które zawarły umowy.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH