Czwarty dzień strajkuje część średniego i niższego personelu w Państwowym Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku (Śląskie). Dyrektor planuje wypisanie części pacjentów i skomasowanie oddziałów, ale nie widzi na razie konieczności ewakuacji.

Bezterminowy strajk rozpoczęły w piątek (29 maja) pielęgniarki, sanitariusze, salowe, ratownicy medyczni. Placówka wstrzymała wówczas przyjęcia pacjentów.

Jak poinformował w poniedziałek (1 czerwca) dyrektor Andrzej Krawczyk, strajk prowadzi obecnie blisko 50 osób, na każdej zmianie brakuje 43-50 proc. obsady. Jest ona uzupełniana przez pracowników szpitala, którzy nie strajkują i otrzymują wynagrodzenie za pracę w nadgodzinach. Dyrektor planuje też zatrudnienie dodatkowych pielęgniarek na zasadzie kontraktu.

Ponadto ci pacjenci, którzy mogą zostać wypisani lub skorzystać z przepustek, opuszczą szpital, a oddziały, które nie są w pełni obłożone, będą w miarę możliwości komasowane.

- Przy podjęciu tych wszystkich działań nie widzę na razie konieczności ewakuacji, która w przypadku niektórych pacjentów czy oddziałów byłaby niezwykle trudna - powiedział Krawczyk.

Strajk to kolejny etap sporu między załogą a nowym dyrektorem szpitala. Pracownicy zarzucają mu, że nie realizuje porozumienia płacowego, zawartego w 2007 r. przez poprzedniego dyrektora. Zarzucają mu też, że niewłaściwie zarządza szpitalem, narażając placówkę na straty. Protest organizują wspólnie Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych, „Solidarność” oraz Związek Zawodowy „Kontra”. Domagają się odwołania dyrektora od organu założycielskiego, którym jest Urząd Marszałkowski.

- Nie domagamy się kolejnych podwyżek, ale realizacji tego, co nam obiecano w 2007 r. Czujemy się pokrzywdzeni, wobec braku dialogu załoga jeszcze się konsoliduje - powiedział przewodniczący szpitalnej organizacji Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych Ireneusz Pawuła.

Dyrektor Krawczyk twierdzi jednak, że szpitala nie stać na realizację porozumienia płacowego z 2007 r. W tym roku pracownicy mają więc otrzymać tylko 43 proc. wynegocjowanej wówczas kwoty. Szpital jest zadłużony na 14 mln zł, a spełnienie żądań związkowców kosztowałoby placówkę tylko w tym roku blisko 8 mln zł.

Odpowiedzialny za sprawy zdrowia członek zarządu województwa śląskiego Mariusz Kleszczewski poinformował, że samorząd nie widzi na razie konieczności interwencji w szpitalu. Apeluje do obu stron o dialog, zaś do załogi - o zrozumienie trudnej sytuacji finansowej szpitala.

Szpital ma 1070 łóżek, zatrudnia ponad 770 pracowników.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH