W Polsce pracuje ponad 300 lekarzy-obcokrajowców

Polscy lekarze decydujący się na wyjazd za granicę najczęściej podejmują prace w Niemczech i Wielkiej Brytanii - stanowią tam ok. 10 proc. zagranicznych kadr w szpitalach. Czy mogą ich w kraju zastąpić lekarze-obcokrajowcy zza wschodniej granicy?

Pracuje ich już co prawda w naszych szpitalach i przychodniach około 300, ale na to, że załatają dziurę kadrową nie ma co liczyć. Procedury jakim muszą sprostać by podjąć zatrudnienie w naszym kraju skutecznie ich odstraszają.

Braki kadrowe w niektórych dziedzinach medycyny już teraz odczuwają wszystkie województwa. W podkarpackich szpitalach brakuje radioterapeutów, neonatologów, ale także psychiatrów. Lubuskie ma największe problem z obsadzaniem etatów w chirurgii ogólnej, anestezjologii, medycynie rodzinnej, neurologii, onkologii, ortopedii, medycynie ratunkowej, pediatrii.

Dyrektorzy szpitali coraz częściej próbują wypełnić te luki zatrudniając lekarzy z zagranicy. W Polsce zarejestrowanych jest już 302 lekarzy z innych państw. Są  to najczęściej obywatele Albanii, Armenii, Białorusi, Bułgarii, Iranu, Libanu, Libii, Litwy, Mongolii, Palestyny, Rosji, Syrii oraz Ukrainy.

Przypadki podejmowania pracy przez lekarzy z UE są zdecydowanie rzadsze.

– W naszym szpitalu pracuje obecnie 4 lekarzy, którzy trafili do nas z Ukrainy i Tunezji – przekazuje portalowi rynekzdrowia. Adrianna Nurzyńska, rzecznik prasowy SP ZOZ w Kędzierzynie-Koźlu. – To lekarze zatrudnieni kilka lat temu przez ówczesnego dyrektora szpitala właśnie z powodów braków kadrowych. Ich praca spotyka się z uznanim, dlatego szpital wciąż ich zatrudnia – dodaje.

Lekarze z innych krajów podejmują pracę w Polsce, bo – jak przyznają – u siebie nie zawsze mają możliwości rozwoju. Jednak zarobki w naszym kraju nie są dla nich atrakcyjne, szczególnie w zderzeniu z kosztami utrzymania.

Jak powiedział portalowi rynekzdrowia.pl Krzysztof Dawidowski, dyrektor biura OIL w Białymstoku, raczej nie można liczyć, że lekarze zza wschodniej granicy pomogą załatać dziurę naszego systemu ochrony zdrowia.

– Zatrudniamy lekarzy spoza Unii, jednak nie jest ich wielu. Trudno tu mówić o fali podobnej jak w przypadku wyjazdów polskich lekarzy do pracy np. w Niemczech. Ewentualnych kandydatów często zniechęcają zawiłe procedury obejmujące nostryfikację dyplomu, uzyskanie prawa do wykonywania zawodu, odbycie stażu czy egzamin językowy. Czasem taki proces trwa nawet kilka lat – informuje Krzysztof Dawidowicz.

Jak zaznacza nasz rozmówca łatwiej jest tym zagranicznym lekarzom, którzy skończyli studia w Polsce i odbyli tu staż: – W związku z położeniem przy granicy takich osób mamy sporo. Podjęcie przez nich pracy nie wymaga tak wielu procedur.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH