Dodaje: - Na razie próbujemy urządzić dwułóżkową salę intensywnego nadzoru pooperacyjnego, gdzie będzie przez całą dobę dyżurować pielęgniarka anestozjologiczna i anestezjolog. To na pewno podwyższy nam koszty, ale nie mamy innego wyjścia. Robimy w tej chwili wszystko, by jakoś wznowić operacje.
Centrum poszukuje wysokiej klasy specjalistów, oferując np. mieszkania służbowe i stara się zapewnić im odpowiednie wynagrodzenie. Ale liczy przede wszystkim na swoich pracowników, którzy podnoszą swoje kwalifikacje szkoląc się intensywnie na kursach i specjalizacjach.
Prof. Kobus z polanickiego szpitala podsumowuje: - Na razie powiadomimy rodziców, że wrześniowe terminy są nieaktualne. Trudno będzie im wytłumaczyć, że szpital, z którym wiążą tak duże nadzieje, nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa ich dzieciom.
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum