Co piąty, a w niektóre dni nawet co czwarty pacjent szukający pomocy w szpitalu powinien kierować swoje kroki do przychodni i lekarzy pierwszego kontaktu. Takie wnioski płyną z kontroli, jaką przeprowadził opolski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia w izbach przyjęć tamtejszych dwóch szpitali.

Przedstawiciele opolskiego NFZ kontrolowali Szpital Wojewódzki i Wojewódzkie Centrum Medyczne. Wieczorami kolejki w izbach przyjęć tych szpitali są zaskakująco długie. Tymczasem w Opolu od początku tego roku porad lekarskich do późnych godzin wieczornych udziela pacjentom kilka przychodni w mieście, a jedna – w godzinach nocnych i w weekendy.

Między godzinami 18 a 20 izby przyjęć przeżywają oblężenie. – Nie rozumiemy do końca dlaczego tak jest. Jedną z przychodni pracujących wieczorami dzieli od szpitala 600 metrów w linii prostej, a mimo to pacjenci jądą do szpitala z niewielkimi dolegliwościami. Nierzadko lekarska interwencja kończy się wypisaniem recepty – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Roman Kolek, zastępca dyrektora w opolskim NFZ.

Dyrektor opolskiego oddziału NFZ Kazimierz Łukawiecki twierdzi, że obsada izby lekarskiej Szpitala Wojewódzkiego oraz Wojewódzkiego Centrum Medycznego spełnia wymogi stawiane są przez Fundusz. Podkreśla, że do izb przyjęć powinni trafiać tylko pacjenci w stanach nagłych lub z wypadków. – Wszyscy inni powinni udać się do swojego lekarza pierwszego kontaktu, a tak, niestety, nie jest.

W przychodni Medicus wieczorami i nocą przez dwa tygodnie przyjęto ponad 500 pacjentów. W tym samym czasie taka sama ich liczba trafiła na izbę przyjęć do Szpitala Wojewódzkiego, a ponad tysiąc - do Wojewódzkiego Centrum Medycznego. Z analizy przypadków wynika, że 20 procent tych pacjentów powinno było zgłosić się do swojego lekarza rodzinnego, a nie do szpitala.

– Być może to kwestia przekonania pacjentów, że w szpitalu pomoc otrzymają szybciej. Tymczasem nic bardziej mylnego. Zgłaszając się do szpitali, czasem tylko dlatego, że tam mają po prostu bliżej, wydłużają kolejkę na izbach przyjęć tak dla siebie, jak i dla ciężej chorych – podkreślał Roman Kolek wypowiadając się dla Gazety Wyborczej.

– Lekarze z przychodni pracujących dłużej podpisali z NFZ uzgodnienia, że pacjent, który zgłosi się wieczorem lub nocą do takiego punktu uzyska pomoc najdalej w ciągu dwóch godzin – dodaje Kolek w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl. Zaznacza jeszcze: – W szpitalnej izbie przyjęć, przy zdarzającym się natłoku przypadków, pacjent z niewielkim problemem zdrowotnym może czekać dużo dłużej. I dzieje się to dokładnie w tym samym czasie, gdy pomocy mógłby udzielić mu lekarz z przychodni.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH