Prawdopodobnie już dziś (7 stycznia) po godz. 15.00 Wojewódzki Specjalistyczny Szpital im. M. Madurowicza w Łodzi zacznie przyjmować pacjentki na oddziale ginekologiczno-położniczym. We wtorek udało się uzgodnić treść porozumienia, które zaakceptowali wstępnie ordynatorzy i lekarze z części strajkującej szpitala, wicemarszałek Elżbieta Nawrocka oraz Marian Brocki, prorektor Uniwersytetu Medycznego.

Teraz wszystko zależy od tego, czy treść porozumienia podpisze zarząd województwa. Jeśli tak się stanie, to dziś po południu szpital wróci do pracy, a lekarze do całodobowej opieki nad pacjentami, co umożliwi podpisanie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia na 2009 rok. W porozumieniu jest jednak warunek: zarząd województwa w ciągu trzech miesięcy powoła nowego dyrektora.

Lekarze liczą, że zarząd przychyli się do porozumienia, które zaakceptowała wicemarszałek, odpowiedzialna za politykę zdrowotną w regionie. Przyszłe mamy natomiast mają nadzieję, że "Madurowicz" zacznie działać po 1,5 miesiąca przestoju. W Łodzi od momentu zamknięcia szpitala z miejscami położniczymi zrobiło się naprawdę krucho. W grudniu problemy z przyjęciami miały inne porodówki. Był czas, że cały ciężar spadł na Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki.

 - Teraz przyjmuje już Szpital Miejski im. dr Ludwika Rydygiera i porodówka w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Mikołaja Kopernika, ale już najwyższa pora, żeby "Madurowicz" ruszył - mówi prof. Przemysław Oszukowski, dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki i konsultant wojewódzki z zakresu położnictwa. Dziś o sytuacji kobiet rodzących w Łodzi profesor ma opowiedzieć na posiedzeniu komisji zdrowia łódzkiej rady miejskiej.

- Z sygnałów, jakie do nas napływają, wynika, że sytuacja kobiet rodzących jest w Łodzi bardzo zła. Dlatego chcemy wysłuchać specjalistów z tej dziedziny i być może zaapelować o jakieś działania - mówi Tadeusz Morawski, szef komisji zdrowia.

Według Morawskiego niepokojące sygnały docierają też z prywatnej porodówki, która od stycznia br. dostała kontrakt z NFZ, a mimo to przyjmuje tylko te pacjentki, które dopłacą do refundowanego porodu 2900 zł.

Beata Aszkielaniec, rzeczniczka łódzkiego NFZ przyznaje, że razie nie wpłynęła do nich ani jedna skarga w tej sprawie.

- Nasze stanowisko jest jednak jednoznaczne: szpital, który ma kontrakt, nie może uzależniać przyjęć od tego, czy pacjentka dopłaci za podwyższony standard – dodaje.

Kontrakt z Funduszem pozwolił na spadek cen za poród w prywatnej placówce o połowę. Do tej pory był to koszt 5,4 tys. zł. Dokładnie tak samo dzieje się w warszawskich prywatnych porodówkach, które mają kontrakt z Funduszem i dodatkowy cennik za wszystkie usługi, które nie są standardowe.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH